Bez oficjalnej zgody szefa zaadaptowałem strych, zrobiłem tam cztery pokoje i łazienkę. Szef najpierw w luźnych rozmowach obiecał zgodę, później jednak się wycofał, a ja zostałem na lodzie. Już wcześniej wymieniłem w domu kilka rzeczy z przestarzałego wyposażenia (zwłaszcza w łazience), choć był to obowiązek nadleśnictwa, które jednak jak zawsze tłumaczyło, że akurat nie ma na to środków. Teraz zależy mi na odzyskaniu choć części poniesionych wydatków (a były one spore), bo za kilka tygodni kończę pracę w Lasach i wyjeżdżam do pracy w Szwecji. W opisanej sytuacji zasada jest jasna: jeśli strony najmu nie postanowiły inaczej (patrz umowa, którą pracownik uprawniony do bezpłatnego mieszkania zawiera z nadleśniczym po przyznaniu konkretnego mieszkania służbowego), najemca może wprowadzić w budynku mieszkalnym i gospodarczym jakiekolwiek ulepszenia i zmiany wyłącznie za zgodą wynajmującego i na podstawie umowy zawartej w formie pisemnej, w której określony będzie sposób rozliczeń z tego tytułu. Pan takiej zgody w wymaganej formie nie uzyskał, a zatem dokonał Pan adaptacji strychu bezprawnie. Nie ma zatem podstaw do rozliczeń z tytułu poniesionych wydatków.