Przeczytasz w 10 minut

Leśny kalendarz. W poszukiwaniu owoców maliny właściwej

Smak owoców maliny i wszelkie okoliczności towarzyszące ich zbiorowi opiewali poeci. Następnie maliny stały się ulubionym przedmiotem badań naukowych, dzięki którym dołączyły do listy najzdrowszych owoców. A teraz, właśnie w sierpniu, owoce maliny są na wyciągniecie ręki – już w najbliższym lesie! 

Po lipcowych zbiorach borówki czernicy w lesie zrobiło się pusto. Na Podkarpaciu borówki jeszcze tu i ówdzie można spotkać, zainteresowanie nimi jednak spadło do zera. Nie dziwmy się, owocom coraz dalej do jędrności, którą obserwowaliśmy na przełomie czerwca i lipca… Nie ma zatem już w lesie charakterystycznych postaci, które – pomimo najczęściej imponującego wieku i dolegliwości reumatycznych – nie boją się nisko schylać i sięgać po owoce. Brak też porozstawianych tu i ówdzie litrowych, szklanych słoików, nie trzeba także tłumaczyć ciekawskim, że owoc czernicy zbiera się nie tylko do celów kulinarnych, ale także – do badań naukowych…

Czyżby zatem las nie miał już niczego smacznego do zaoferowania?

Co wspólnego ma „Talerz Zdrowego Żywienia” z lasem?

Wszystkim, którzy znają odpowiedź na powyższe pytanie, serdecznie gratulujemy, tych zaś, którzy o „Talerzu…” słyszą po raz pierwszy informujemy, że to przedstawiony graficznie, nowoczesny model żywienia, ukierunkowany na potrzeby człowieka XXI wieku. Opracowany został przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH i doprawdy warto się z nim zapoznać, zaś towarzyszące „Talerzowi…” „Zalecenia zdrowego żywienia” stosować jako wytyczne w komponowaniu zdrowych posiłków. Pamiętajmy bowiem, że dożyliśmy czasów, gdy codzienny sposób odżywania nie tylko ma realizować zapotrzebowanie organizmu na niezbędne składniki pokarmowe, ale także – musi pomagać w zmniejszaniu ryzyka wystąpienia chorób cywilizacyjnych.

Kolorowe owoce na talerzu

I tutaj właśnie dochodzimy do odpowiedzi na powyższe pytanie: co wspólnego ma „Talerz Zdrowego Żywienia”z lasem? Wbrew pozorom – bardzo wiele, bowiem aż połowa tego talerza powinna być zajęta przez kolorowe warzywa i owoce. A przecież las w takie właśnie różnokolorowe owoce obfituje w sposób szczególny. Czarne, czerwone, granatowe, fioletowe, bordowe, pomarańczowe… Leśne oferta mieni się pięknymi barwami i wychodzi naprzeciw tak często powtarzanym rekomendacjom ekspertów Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej: często sięgaj po fioletowo-niebieskie i czerwone owoce jagodowe (…) – ich barwa związana jest z obecnością antocyjanów zmniejszających ryzyko wystąpienia m.in. chorób układu krążenia czy chorób nowotworowych (J. Jaczewska-Schuetz: Sezonowe warzywa i owoce – lato).

Fot. www.stock.adobe.com

Dobrodziejstwa błonnika pokarmowego

Owoce leśne to jednak nie tylko piękne kolory i wysoka zawartość antocyjanów. W dużym uproszczeniu można rzec, że najważniejszą cechą „Talerza Zdrowego Żywienia”jest dbałość o zapewnienie prawidłowej podaży błonnika pokarmowego, którego w diecie człowieka XXI wieku jest wciąż zbyt mało, a którego znaczenie dla całokształtu funkcjonowania ludzkiego zdrowia jest nie do przecenienia. Dobrodziejstwa błonnika pokarmowego, występującego m.in. w warzywach i owocach, także owocach leśnych, wymieniać można bez końca.

Po pierwsze błonnik pokarmowy pobudza perystaltykę jelit, zwiększa częstość wypróżnień i zapobiega zaparciom. Błonnik pokarmowy polecany jest także w nadwadze i otyłości, bowiem w przewodzie pokarmowym pęcznieje, dając odczucie długotrwałej sytości. Błonnik pokarmowy obniża także poziom cholesterolu, o czym wspominaliśmy już w artykule o borówce czernicy, a także – wspomaga odporność, stymulując naszą mikroflorę jelitową i wpływając korzystnie na jej skład.

Imponujące, prawda? I nie bez powodu piszemy o tym wszystkim w opracowaniu poświęconym malinie…  Po kolei jednak!

Czy każdą leśną malinę można zbierać?

Zanim dotrzemy do lasu po kolejną porcję zdrowia pamiętajmy, aby zbierać owoce maliny właściwej. W polskich lasach rośnie jeszcze malina kamionka, słusznie zwana skąpoowocową, odznaczająca się, wedle słów profesor Leokadii Witkowskiej-Żuk („Rośliny leśne”, wyd. 2018), owocami złożonymi z 1–6 luźno połączonych, dużych, połyskujących, szkarłatnych pestkowców, które co prawda są jadalne, ich smak jest jednak bardzo kwaśny. Charakteryzuje się także niewysokimi, liczącymi sobie do 30 cm pędami kwiatowymi. Różni się ona zatem znacznie od maliny właściwej, której pędy osiągają do 1 m wysokości, a powszechnie znany i łatwy do rozpoznania owoc jest – znowu cytując profesor Witkowską-Żuk – zbiorowy, zwisający, złożony z licznych czerwonych (rzadko żółtych), aksamitnych, soczystych i pachnących pestkowców, po dojrzeniu łatwo oddzielających się od wypukłego dna kwiatowego. Mówiąc zaś nieco bardziej zrozumiałymi słowami, wciąż jednak cytując Panią Profesor, jest ten owoc po prostu… bardzo smaczny.

I mamy jeszcze jedną malinę, objętą ochroną ścisłą malinę moroszkę. Także i jej owoce są jadalne, wyglądają jednak inaczej, jak te maliny właściwej. Są złożone z około 20 pestkowców charakterystycznie pofałdowanych u nasady, początkowo czerwonych, potem pomarańczowych. Jednak u nas rzadko kiedy dojrzewają, zastrzega autorka „Roślin leśnych”.

Unikalne źródło błonnika pokarmowego

O owocu borówki czernicy napisaliśmy niedawno wiele pochwalnych słów, zwracając uwagę przede wszystkim na bardzo wysoką zawartość antocyjanów oraz wybranych składników mineralnych w tym unikalnym surowcu leśnym. A jakie są korzyści żywieniowe ze spożywania owoców maliny? Czy to kolejne kolorowe owoce bogate w antocyjany? Nie do końca, wyjątkowość malin tkwi bowiem gdzieś indziej! 

W kontekście „Tabel składu i wartości odżywczej żywności” (2018) owoc maliny należy wskazać przede wszystkim jako znakomite źródło chwalonego powyżej błonnika pokarmowego. Mamy go w 100 g owoców aż 6,7 g, co oznacza, że ustępują one wyłącznie czarnej porzeczce, a nad innymi, powszechnie spożywanymi owocami, górują kilkukrotnie. Są bezkonkurencyjne nawet wobec owoców… borówki czernicy, od której zawierają błonnika pokarmowego ponad dwa razy więcej.

Co jeszcze kryją owoce maliny?

A skoro powróciliśmy do czernicy nadmieńmy, że także w owocach maliny dużo jest miedzi, cynku, manganu i żelaza. Jako kolejną ciekawostkę napiszmy również, że owoc borówki czernicy ustępuje owocom maliny nie tylko zawartością błonnika pokarmowego, ale także pod względem tak ważnych dla naszego organizmu: wapnia, fosforu, potasu i magnezu. Przeglądając „Tabele…” i porównując skład rozmaitych owoców bardzo szybko dostrzegamy również, że owoce maliny wyróżniają się także wysoką zawartością witaminy C i E.

Omawiając skład owoców maliny warto również zauważyć, że w tych pochodzących ze środowiska leśnego jest znacznie więcej substancji zapachowych – słynny keton malinowy występuje tutaj w ilości trzykrotnie większej, aniżeli w owocach roślin z plantacji. Nie dziwmy się zatem, że osoby przyzwyczajone do spożywania uprawianej maliny są tak bardzo zaskoczone smakiem i zapachem maliny leśnej. Oczywiście zaskoczone pozytywnie, bowiem już kilka owoców pozwala uzyskać doznania, których nie dostarczy nawet cały koszyczek maliny zebranej na plantacji.

Nie tylko zdrowe, ale i smaczne

Wiemy już zatem, że owoce maliny są bardzo zdrowe. Naiwnym będzie jednak ktoś, kto sądzi, że to właśnie ta cecha zdecydowała o ich zawrotnej popularności na przestrzeni dziejów… Oczywiście, że malinom poświęcono niezliczone pochwały nie ze względu na wysoką zawartość błonnika pokarmowego, a po prostu – wskutek ich wspaniałego, niepowtarzalnego smaku! Malinowe iagody są iedne z nayużytecznieyszych dla zdrowia, przestrzegaiąc tylko tego, aby się w nich robaki nie zakradały i nie były spleśniałe zachwalał w „Dykcyonarzu roślinnym” (1804) Krzysztof Kluk. I zaraz dodawał: przedziwnie chłodzą, orzeźwiaią, mocz pędzą i zgniliźnie się sprzeciwiaią.

W nie mniej entuzjastycznym tonie pisał autor „Zielnika ekonomiczno-technicznego” (1845), Józef Gerald-Wyżycki: jagody maliny mają smak bardzo przyjemny, słodki, łagodnie kwaskowaty, oraz nader nader miły właściwy zapach; dla tych przymiotów uważają się powszechnie za najsmakowitsze i najzdrówsze jagody w klimacie naszym.

Co przyrzadzić?

Do powyższego cytatu z Kluka dodajmy jeszcze kolejne słowa: zażywaią się surowe, lub różne z nich przyprawy. No właśnie, cóż to jest za radość, gdy smak własnoręcznie zdobytych leśnych malin zabieramy do domu, w celu przyrządzenia najprzeróżniejszych przetworów! Dni te można uznać za jedne z najwspanialszych, a z pewnością – najpiękniej pachnących w cały roku. Na ogół jako pierwszy przychodzi wówczas na myśl słynny syrop malinowy. O tym jednak już na łamach „Lasu Polskiego” bardzo obszernie pisaliśmy w artykule Od zawsze razem. Syrop malinowy („Las Polski” 2025, nr 10, ss. 36-39). Przypomnijmy zatem tylko, że w środowisku farmaceutycznym bardzo długo i burzliwie dyskutowano zarówno nad recepturami syropu malinowego (kilka z nich Czytelnik odnajdzie we wspomnianym artykule), jak i nad tym, czy ma on prawo być samodzielnym lekiem, czy też można go używać tylko i wyłącznie do poprawiania smaku i zapachu.

Ale przecież owoce maliny wykorzystywano i wykorzystuje się jeszcze na tysiące innych sposobów, począwszy od najbardziej popularnych konfitur, dżemów czy całych owoców zasypanych cukrem, poprzez dietetyczne przetwory cukru pozbawione, aż po bardziej wyszukane, jak np. octy, nalewki, frużeliny, dżemy i konfitury z przeróżnymi dodatkami jakie nam tylko wyobraźnia i smakowe gusta podpowiadają. Owoce maliny, podobnie jak owoce borówki czernicy, można również wysuszyć i sporządzać z nich znakomite herbatki, które zimową porą przywołują na myśl smak i zapach wizyt w lesie, czas gdy otaczała nas bujna zieleń, a słońce znacznie dłużej wędrowało po niebie!

Fot. www.stock.adobe.com

Czy owoc maliny może zaszkodzić?

Do zasłużonych pochwał czas dodać jeszcze dość zaskakującą dla większości Czytelników przestrogę: uwaga na maliny! W zachwytach nad ich owocami nie możemy bowiem przemilczeć faktu, że źródła omawiające skład chemiczny wspominają również o zawartości kwasu salicylowego. Muszą to wziąć pod uwagę osoby z tzw. „nadwrażliwością na salicylany”, a jak wskazują dane jest ich coraz więcej.

Na problemy wiążące się z obecnością salicylanów w owocach maliny zwracano uwagę już bardzo dawno temu. Czytelnicy „Lasu Polskiego” pamiętają być może, że w artykule o syropie malinowym cytowaliśmy jednego z ojców polskiego zielarstwa i ziołolecznictwa – farmaceutę profesora Jana Muszyńskiego: twierdzenie, że maliny nie wywierają żadnego działania fizjologicznego jest mylne, albowiem u niektórych osób maliny wywołują wykwity skórne i nawet objawy wstrząsu. Współcześnie, jako najczęstsze objawy „nadwrażliwości na salicylany”, wymienia się stany zapalne zatok przynosowych, astmę oskrzelową oraz inne, mniej charakterystyczne objawy, jak np. pokrzywka, tzw. obrzęk naczynioruchowy, czy też dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Maliny wymieniane są w źródłach jako owoce o bardzo wysokiej zawartości salicylanów, warto jednak odnotować, że tak samo zaklasyfikowano wiele innych, powszechnie znanych i masowo spożywanych owoców. Eksperci Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej wymieniają w tej samej grupie co maliny także m.in. pomarańcze, truskawki, większość odmian jabłek, porzeczki, morele, awokado. Także leśne borówki!

W przypadku stwierdzenia „nadwrażliwości na salicylany” konieczne jest wprowadzenie tzw. diety niskosalicylanowej.

Liść maliny – kryteria oceny jakości w oficjalnym lecznictwie

Na koniec naszego artykułu poczyńmy zastrzeżenie, że malina właściwa służy człowiekowi nie tylko jako źródło owoców, ale także – liści, które mogą być zastosowane w celach leczniczych. Aby liść maliny mógł stać się składnikiem leków „ziołowych”, a mówiąc bardziej fachowo tzw. roślinnych produktów leczniczych, musi spełnić wymogi jakościowe określone w „Farmakopei Europejskiej” (tłumaczonej następnie na nasz język i publikowanej jako „Farmakopea Polska”). Definicja surowca „Liść maliny” brzmi następująco: cały lub połamany wysuszony liść Rubus idaeus (…) zebrany wiosną lub na początku lata. Zgodnie z „Farmakopeą…” zawierać musi on nie mniej niż 3,0% garbników.

Fot. www.stock.adobe.com

Zalecenia Europejskiej Agencji Leków dla liścia maliny

Informacje na temat zastosowania liścia maliny w oficjalnym, nowoczesnym lecznictwie odnajdujemy natomiast w tzw. monografii zielarskiej Europejskiej Agencji Leków, najbardziej miarodajnym, nowoczesnym i w pełni racjonalnym źródle dotyczącym ziołolecznictwa. Po pierwsze leki z liściem maliny stosować można w objawowym leczeniu niewielkich stanów zapalnych jamy ustnej i gardła, a leczniczy napar przyrządza się z 1,5–8,0 g rozdrobnionej substancji roślinnej na 150 ml wody, stosując trzy razy dziennie do płukania, u pacjentów powyżej 18 roku życia w ramach tygodniowej kuracji. Identycznie sporządza się napar do stosowania z drugim wskazaniem terapeutycznym – objawowe leczenie łagodnej biegunki. Analogiczna jest tutaj nawet częstotliwość podawania leku oraz próg wiekowy, przy czym napar używa się oczywiście doustnie, nie dłużej niż trzy dni.

Leki z liściem maliny w skurczach związanych z miesiączkowaniem

I jest jeszcze trzecie wskazanie terapeutyczne Europejskiej Agencji Leków dla liścia maliny. Tym razem jednak nie dotyczy ono rozdrobnionej substancji roślinnej, a – wodnego wyciągu suchego, który w ściśle określonym przedziale dawek (w postaci np. tabletki, kapsułki) stosuje się trzy-cztery razy dziennie po posiłkach, w objawowym łagodzeniu słabo nasilonych skurczów związanych z miesiączkowaniem (u pacjentek dorosłych). Kuracja taka może trwać tydzień.

To jeszcze nie koniec!

Czytelnicy z pewnością pomyślą: teraz to już naprawdę koniec! W lipcu zbieraliśmy czernicę, a w sierpniu można wybrać się do lasu po maliny. Ale we wrześniu? We wrześniu w lesie czeka na nas polska „superżywność”, owoc którego popularność w całkowicie zasłużony sposób rośnie z roku na rok, podobnie zresztą jak i liczba zachęcających badań naukowych, wskazujących na wybitne właściwości i bardzo ciekawy skład chemiczny. 

(Piśmiennictwo u autorów)