W połowie marca w siedzibie Instytutu Badawczego Leśnictwa (IBL) odbyła się XVI sesja Zimowej Szkoły Leśnej (ZSL). To cykliczne spotkania z wielką tradycją. Tegoroczna dwudniowa sesja wykładowa była poświęcona roli wody w środowisku leśnym. Dzięki obecności autorytetów świata nauki, a także leśników pracujących w terenie, udało się podejść do tematu wielopoziomowo.
Wśród prelegentów znaleźli się również przedstawiciele Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych i pracownicy dyrekcji regionalnych. Oprócz tego wykłady poprowadzili pracownicy Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej oraz IBL. Nie zabrakło również reprezentantów Ministerstwa Klimatu i Środowiska i Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego. Spośród naukowców wykłady wygłaszali również specjaliści niezwiązani z naukami leśnymi, co dodatkowo wzbogaciło podejście do tematu spotkania.
Jakie zagadnienia zostały poruszone? Jakie były wnioski i konkluzje z dwudniowego maratonu wiedzy? Przede wszystkim podkreślano fakt, że gospodarka wodna w lasach powinna być prowadzona w ujęciu zlewni i krajobrazu. Zalecano odejście od punktowego traktowania tematu, gdyż pojęcie stosunków i warunków wodnych jest wielopoziomowe i uzależnione od wielu czynników. Konieczne jest tutaj ścisłe połączenie działań z zakresu leśnictwa, rolnictwa i gospodarki przestrzennej. W większości było słychać wspólny głos, że problemem tak naprawdę nie jest brak wody jako takiej, tylko niewłaściwy sposób jej dystrybucji i retencji. Fakt, że wody mamy w naszym kraju wystarczająco dużo, podkreślał wielokrotnie prof. Mirosław Żelazny z Uniwersytetu Jagiellońskiego w wykładach na temat zasobów wodnych Polski i w dyskusjach pomiędzy poszczególnymi panelami wykładowymi. – Potrzebny jest tylko dobry gospodarz – mówił profesor.

Dostosowanie do warunków
Zagadnieniem niezwykle istotnym jest również dostosowanie składów gatunkowych drzewostanów do warunków wodnych. Należy tutaj zwrócić szczególną uwagę na całkowicie odmienne strategie adaptacyjne różnych gatunków drzew na stres wywołany zjawiskiem suszy. Z ogromnym uznaniem spotkał się wykład dr hab. Urszuli Zajączkowskiej ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego dotyczący fizjologicznych granic adaptacji drzew. Trudno uwierzyć, że można było słuchać wykładu z tematyki fizjologii roślin z zapartym tchem. Gatunki okrytonasienne cechują się wysoką wydajnością przewodzenia wody, a także większym ryzykiem wystąpienia kawitacji. To zjawisko powstawania i pękania pęcherzyków powietrza w naczyniach przewodzących, które blokuje transport wody i może prowadzić do stresu wodnego, spadku fotosyntezy, a w granicznych warunkach nawet śmierci drzewa. To całkowicie naturalny, ale bardzo groźny proces, nasilający się szczególnie podczas suszy. Gatunki nagonasienne cechuje za to większa odporność hydrauliczna kosztem efektywności przewodzenia. To one jednak wykazują podwyższoną podatność na zamieranie w warunkach suszy. Jako że w Polsce dominują na gruntach leśnych siedliska ubogie – głównie na glebach bielicowych i rdzawych, nie można preferować ze względu na deficyt wody tylko jednej, określonej grupy gatunków drzew. Gatunki należy precyzyjnie dobrać dla każdego siedliska z uwzględnieniem obecnych warunków wodnych oraz tendencji zmian. Przy tym trzeba pamiętać o zwiększaniu różnorodności składu gatunkowego z wykorzystaniem najlepiej rodzimych gatunków domieszkowych.
W trakcie wykładów i dyskusji wielokrotnie poruszany był temat rębni retencyjnych – m.in. przez przedstawicieli DGLP i IBL. Utrzymanie bioróżnorodności, struktury ekologicznej i elementów siedliska wymaga modyfikacji sposobów zagospodarowania właśnie z zastosowaniem rębni retencyjnej i wcześniejszych trzebieży przekształceniowych. Istotne jest utrzymywanie niższego zwarcia. W ten sposób można ograniczyć konkurencję o wodę i poprawić stabilność ekosystemu.
Przede wszystkim spójność działania
Wielokrotnie podnoszono konieczność opracowania jednego, spójnego i aktualnego podziału na zlewnie elementarne oraz jednostki podstawowe, które będą właściwe dla opracowania planów gospodarowania zasobami wodnymi (PGZW). Takie działania są niezbędne dla zapewnienia spójności analiz i sprawnego funkcjonowania na poziomie operacyjnym i strategicznym. PGZW ma umożliwić osiągnięcie maksymalnych korzyści przyrodniczych i gospodarczych. Aby to było możliwe, konieczna jest ścisła relacja planów z operatem siedliskowym, pul dla nadleśnictwa, planami zadań ochronnych na obszarach Natura 2000, planami ochrony rezerwatów oraz innymi dokumentami planistycznymi RDOŚ, a także planami z zakresu gospodarki wodnej i zarządzania wodami Wód Polskich.

Woda dla celów przeciwpożarowych
Przedstawiciele RDLP w Zielonej Górze przedstawili bardzo interesujący wykład o zaopatrzeniu wodnym w lasach dla celów gaśniczych. Dostępność wody dla celów przeciwpożarowych jest ograniczona w związku ze spadkiem poziomu wód gruntowych oraz zmniejszeniem liczby punktów czerpania wody – zarówno tych naturalnych, jak i sztucznych. Obecna sytuacja wymaga systemowego podejścia do planowania i utrzymania infrastruktury wodnej w lasach. Wiele źródeł wody dla celów przeciwpożarowych wymaga odbudowy i zabezpieczenia. Te potrzeby bezwarunkowo trzeba uwzględnić w planach gospodarowania i ochrony przeciwpożarowej. Poruszony został również temat samych akcji gaśniczych i możliwości zwiększenia w nich udziału piany gaśniczej – dwufazowego, trójwymiarowego układu koloidalnego składającego się z pęcherzyków powietrza oddzielonych od siebie filmem utworzonym z warstwy cieczy o grubości rzędu 1–10 mikrometrów. Użycie piany gaśniczej pozwala zmniejszyć zużycie wody oraz na dłużej odciąć dopływ powietrza, co wpływa na wydajność gaszenia ognia.
Bóbr – przyjaciel czy wróg?
Dyskutowano również o tym, czy bóbr europejski jest naszym sprzymierzeńcem w walce z suszą. Wnioski były dość jednoznaczne. Gatunek ten doprowadza do naturalnej retencji wody i poprawy jej jakości. Dodatkowo wpływa na zwiększenie różnorodności biologicznej w miejscu swojego bytowania i na terenach, na które oddziałuje. Stabilizuje mikroklimat, chroni przed pożarami lasów i powodziami, stymuluje odtwarzanie torfowisk. Działalność bobrów stabilizuje również koryta rzeczne. Padło pytanie: „Czy to już bobrzy bambinizm?”. Krzysztof Czyżyk z DGLP w swoim wykładzie o mitach i faktach związanych z gospodarką wodną w lasach stwierdził, że gdyby wycenić pracę bobrów, musielibyśmy płacić im każdego roku ok. 100 mln zł. Nie należy oczywiście zapominać o tym, że rola bobrów w retencji jest złożona i choć pomagają zatrzymywać wodę, ich działalność może uszkadzać drzewostany oraz infrastrukturę.

Chrońmy i odtwarzajmy
Całkowita powierzchnia naturalnych i przekształconych mokradeł nie jest aktualnie zbadana. Według szacunków powierzchnia ta wynosi między
4 a 5,7 mln ha, czyli ok. 14–18% powierzchni kraju. Wchodzą tutaj zarówno torfowiska, mokradła lądowe nietorfowe oraz wody powierzchniowe. Szacuje się, że tylko ok. 15% mokradeł zachowało charakter bagienny i ma potencjale możliwości akumulacji torfu. Skutkami degradacji torfowisk, oprócz zagrożenia dla gatunków tam występujących, są wysokie emisje gazów cieplarnianych z rozkładu torfu i utrata wody w krajobrazie. Dlatego tak ważna jest ich ochrona i odtwarzanie – mówił o tym m.in. Wiktor Kotowski z Zakładu Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Warszawskiego.
Mnogość zagadnień
To tylko ułamek z tego, co działo się na tegorocznej edycji ZSL. Przedstawiciele MKiŚ omówili kluczowe działania i źródła finansowania priorytetowych celów w obszarze ochrony zasobów wodnych. Kilkukrotnie poruszana była kwestia Nature Restoration Law (NRL) – m.in. w kontekście wzmocnienia obronności kraju w ramach Tarczy Wschód czy strategicznego zarządzania siedliskami mokradłowymi w ramach projektu Wetlands Green Life. Dyskutowano również o wskaźnikach określających jakość ekosystemów leśnych w ramach NRL i nieprecyzyjności niektórych z nich; m.in. tzw. wskaźnik łączności ekosystemów leśnych, w którym obraz przechwytywany przez satelitę, nie uznaje zrębów jako tereny leśne i oznacza luki w łączności. Nie zapomniano również o glebach leśnych, które w miejscach dotkniętych długotrwałym deficytem wody przekształcają się w uboższe warianty.
Ryszard Majewicz, doradca ds. gospodarki wodnej RDLP we Wrocławiu, wygłosił pouczającą prelekcję na temat wniosków i rekomendacji dotyczących zarządzania ryzykiem powodziowym, sformułowanych przez uczestników Piątej Edycji Wodnego Okrągłego Stołu, która odbyła się w 2025 r. na Politechnice Wrocławskiej. Spotkanie zostało zwołane w odpowiedzi na katastrofę powodziową, która miała miejsce we wrześniu 2024 r., ze szczególnym uwzględnieniem zlewni rzeki Nysy Kłodzkiej. W prezentacji mogliśmy zapoznać się z bardzo praktycznymi rozwiązaniami, które można zastosować szybko, nie ponosząc ogromnych kosztów. Majewicz mówił o sztuce niedopuszczania do opresji. – Nie zlecajmy, nie wykonujmy i nie finansujmy robót zbędnych, niekoniecznych – szczególnie w korpusie ziemnym zapór – powtarzał podczas wykładu.

Osobiście bardzo zainteresowało mnie przedstawienie zagadnienia postrzegania mokradeł przez społeczeństwo. Swoistym mitem jest twierdzenie, że mokradła są miejscami chętnie i powszechnie odwiedzanymi przez turystów spragnionych kontaktu z naturą. Badania przeprowadzone na grupach „młodych dorosłych” przez prof. Emilię Janeczko z SGGW w Warszawie rzuciły nowe światło na to zagadnienie. Tereny bagienne, mimo swojego niezaprzeczalnego piękna, są postrzegane jako nieprzyjazne, niebezpieczne i trudne do przebycia. To skutecznie zniechęca do ich odwiedzania – kluczowa w tym wypadku okazuje się odpowiednia infrastruktura – systemy kładek, platformy i wieże widokowe, oznakowanie oraz wreszcie mała architektura tzw. edukacji ukrytej. Chodzi tutaj przede wszystkim o małe urządzenia pozwalające ukazać ciekawe elementy – np. przeszklone „okna” w gruncie, przez które możemy zobaczyć bagna „od środka”. Czy jednak na pewno chcemy, aby tereny bagienne były odwiedzane przez tysiące turystów? To już odrębne pytanie.
W prelekcjach mówiono również o tym, że często ulegamy złudzeniu, że las jest magiczną gąbką, która chłonie i magazynuje wodę. Nic bardziej mylnego. Drzewa to potężne pompy, które wykorzystują niemal każdą kroplę wody z głębokich warstw podłoża. Gdy brakuje wody – podziemny magazyn zaczyna wysychać. Jeśli wszędzie wokół panuje susza – las też wysycha, różnica polega tylko na czasie, w którym się to wydarzy.
Swoją nieopisaną rolę spełniły, jak zawsze, rozmowy kuluarowe. Zgromadzenie tylu znakomitości ze świata nauki i praktyki, leśników, dyrektorów, przyrodników sprawiło, że rozmowom nie było końca. Często bywało tak, że podczas przerwy rozgorzała tak ciekawa dyskusja, że na salę wykładową wracała tylko połowa uczestników sesji, a druga połowa nadal rozmawiała o ważnych zagadnieniach. To właśnie podczas przerw kawowych i obiadowych cały instytut zamieniał się w tętniącą życiem i rozmową kopalnię wiedzy i doświadczenia. Nie umniejszając wspaniałym wykładom.
W sesjach stacjonarnych uczestniczyło niemal 300 osób, co oznacza, że zainteresowanie wciąż jest ogromne.