Przeczytasz w 9 minut

Między ciepłem a upałem

Tylko online
Fot. www.stock.adobe.com

Kiedyś maj był piękną zieloną wiosną, z temperaturami na lekki żakiecik. Od kilku lat koniec maja przynosi największe upały w roku. Odżywianie się w maju i na przełomie maja i czerwca musi więc uwzględniać zmiany klimatyczne, przesuwające nam lato w stronę wiosny. Co więc warto, by pracownicy leśni jadali w maju?

Po zimie i chłodnym przedwiośniu, zawsze ma się niedobory witamin i pierwiastków. To naturalne zjawisko i dotyczy wszystkich ludzi. Jedyna różnica polega na nasileniu tego zjawiska. Osoby z dobrymi nawykami żywieniowymi, młode i mające zdrowy przewód pokarmowy – będą miały mniejsze niedobory i szybciej je uzupełnią. Osoby, które odżywiają się „byle jak”, ale też mające wiek, w którym już odczuwa się naturalne skutki PESELu – będą miały większe niedobory i uzupełnianie ich będzie przebiegało mniej sprawnie. Dlatego w maju wciąż pilnujemy, by w diecie dominowały nowalijki. Zwłaszcza, że nowalijki majowe są zdrowsze niż marcowe, bo pomału wchodzimy w plony z prawdziwych grządek.

Rzodkiewka

Chyba najbardziej ugruntowana w naszej kulturze nowalijka. Zaczynamy jadać ją już w kwietniu, ale w maju prawdziwie króluje na stołach. Rzodkiewka ma sporo witamin i pierwiastków. Do najważniejszych należą witaminy z grupy B. Pakiet B wpływa na obniżanie cholesterolu, tworzenie się krwinek i utrzymanie prawidłowego poziomu żelaza, czyli sprawne działanie układu krwionośnego, tworzenie się enzymów trawiennych i prawidłowe działanie układu nerwowego. A układ nerwowy to nie tylko dobry lub zły nastrój. To także przewodnictwo impulsów, czyli sprawne działanie rąk i nóg. Słynne drgania powieki nie zawsze biorą się z braku magnezu. Czasem jest to brak prościutkiej i wiecznie lekceważonej witaminy B1. Poza grupą B, jest w rzodkiewce witamina C, ale ona jest we wszystkich roślinach.

Jeśli chodzi o pierwiastki to najcenniejszym w rzodkiewce jest żelazo. Właśnie z powodu żelaza i witaminy B2 rzodkiewka zalecana jest osobom z anemią, osobom po urazach, w których doszło do ubytku krwi (a fizycznych pracowników leśnych niestety to dotyczy), osobom po operacjach, a nam wszystkim właśnie na przedwiośniu. Poza żelazem rzodkiewka ma cynk (inteligencja, odporność, regeneracja po chorobach i sprawność seksualna), wapń (kości, zęby, prawidłowa praca serca), magnez (każdy narząd i każdy układ w ciele człowieka bazuje na magnezie, głównie wątroba i serce), miedź, fluor i wiele innych.

Rzodkiewkę w dużych ilościach powinny jadać kobiety w wieku rozrodczym oraz seniorzy. Problem z seniorami jest taki, że ciężko jest im jeść rzodkiewkę nagryzając ją protezą, a problemy żołądkowe, nasilające się z wiekiem każą unikać ostrych warzyw. Na protezę jest sposób: trzeba rzodkiewkę bardzo drobno pokroić, wręcz posiekać i dodać do produktu typu biały twarożek. Na problemy żołądkowe także jest sposób: ostre warzywo przestaje być ostre, jeśli zjadamy je w czymś. Tu sprawdzi się gotowany ryż lub kasza. Zresztą, mamy kilka gatunków rzodkiewki, można sobie wybrać odmianę łagodną w smaku.   

Zielona sałata

Do zielonej sałaty namawiam wszystkich, bo spektrum leczniczego działania tego warzywa jest szerokie. Przede wszystkim zalecana jest osobom borykającym się z chorobą wrzodową żołądka lub dwunastnicy. Łagodzi stany zapalne i bierze udział w regeneracji błony śluzowej przewodu pokarmowego. Pomaga w wypróżnianiu się, zmniejszając problemy z zaparciami. Działa moczopędnie, wpierając regulację płynów w organizmie.

W temacie witamin i pierwiastków, sałata jest podobna do rzodkiewki i do natki pietruszki: ma sporo witaminy C i całą grupę B. Ma witaminę E, którą organizm wykorzystuje właściwie do wszystkich procesów biochemicznych. Jej niedobór nasila procesy starzenia się, dlatego nazywana jest witaminą młodości. Główne działanie witaminy E polega na dbaniu o aparat mięśniowy (i tu znów widać jak potrzebna jest pracownikom leśnym), układ hormonalny i układ krwionośny. Działa przeciwnowotworowo i przeciwmiażdżycowo. W sałacie jest też witamina K odpowiedzialna za zamykane się ran i powstrzymanie krwawienia przy urazach z uszkodzeniem skóry. Jeśli się dostarcza organizmowi witamin E i K z pożywienia (bez dodatkowej suplementacji) nie ma możliwości przedawkowania, więc nie ma też czegoś takiego jak przedawkowanie sałaty. Co najwyżej, można mieć jej niedobór.

Siejecie sałatę obok leśniczówki? Warto wysiewać ją co kilka dni, żeby mieć plony rozłożone w czasie. Można wybrać sobie jeden, ulubiony gatunek lub posiać kilka różnych. Najlepiej zerwać liście tuż przed ich spożyciem. Jeśli nie jest to możliwe, sałatę należy umieścić w lodówce, w folii z małymi dziurkami (tak właśnie pakują ją producenci, co widać na półkach w supermarketach). Dziurki są po to, by sałata „oddychała”, a folia po to, by utrzymać wilgotność liści.

Przy sałacie dwie uwagi. Pierwsza: sałata jak mało które warzywo wymaga niezwykle starannego mycia. Rośnie w ziemi, więc wszystko, co też żyje w ziemi musi być wypłukane. Druga: czasem, gdy namawiam mężczyzn do jedzenia sałaty słyszę, że facet to nie królik. Ale ja nie namawiam do tego, by jeść sałatę „zamiast” schabowego, tylko by jeść „razem z…”. Sałata może być w kanapce, w sałatce jako dodatek lub główny składnik, w koktajlu warzywnym czyszczącym z toksyn lub odchudzającym. Może być też zjedzona bez dodatków.

Do sałaty namawiam od maja przez całe lato, bo wtedy mamy sezon na sałatę z własnej grządki.

Pomidor

Maj to początki pomidorów. Choć w naszych czasach dostępne są w sklepach przez cały rok, namawiam do gruntowych. Takich dojrzewających w sposób naturalny i w miarę warunków, własnych.

Pomidory to tzw. warzywa psiankowate. Lubią rosnąć w towarzystwie bazylii, która odstrasza mszyce lub z innymi warzywami, byle nie psiankowatymi, bo nie lubią konkurencji. Dobrze rosną przetykane cebulą lub czosnkiem. Do Polski przywędrowały z Włoch (stąd włoskobrzmiące nazwy większości gatunków). Do Włoch z Hiszpanii, a do Hiszpanii z Ameryki Południowej, razem z innymi zrabowanymi roślinami. Przez stulecia ewoluowały i dziś mamy gatunki doskonale radzące sobie w naszym klimacie.

Pomidory jadamy głównie dla zawartego w nich potasu. Potas wpływa na pracę serca, ale nie tylko. Mięśnie rąk i nóg, mimika twarzy – to wszystko działa właśnie dzięki temu pierwiastkowi. Potas odprowadza też nadmiary wody w organizmu. To dlatego osoby z chorobami serca czy dużym nadciśnieniem zazwyczaj dostają od lekarzy polecenie suplementowania tego pierwiastka.

Ja zalecam pomidory zarówno „sercowcom” jak i osobom z nadwagą, bo te warzywa mają niski indeks glikemiczny, czyli przydają się w dietach odchudzających.

Poza potasem są w pomidorach wapń, żelazo, miedź, jod, chrom i cynk. Są to pierwiastki wspierające prawidłową pracę układu krwionośnego,  odpornościowego, nerwowego, hormonalnego i trawiennego. Chrom ma wpływ na metabolizm węglowodanów, jest więc bezpieczny (i przydatny) dla chorych na cukrzycę. Z kolei połączenie chromu z cynkiem łagodzi astmę. Jod wpływa na prawidłowy metabolizm, ruch płynów w organizmie i dobry nastrój psychiczny. Miedź wspomaga przyswajanie żelaza, więc wszystkie produkty zawierające i miedź i żelazo w swoim składzie są szczególnie cenne dla powstawanie dobrej jakości krwinek. A wiadomo, że im lepsza jest krew, tym lepiej są odżywiane komórki całego ciała, z sercem i mózgiem włącznie.

Oczywiście, pomidory nie są jednym dostarczycielem takiego składu pierwiastków. Podobny skład mają płatki owsiane czy kasza gryczana, a jeszcze lepszy, bogatszy żółtko jaja, ale dziś rozmawiamy o pomidorach.

Niestety, część osób nie powinna jadać pomidorów. Głównym przeciwwskazaniem są choroby nerek, ostre lub przewlekłe, w wyniku których potas nie jest prawidłowo odprowadzony z organizmu. Rośnie jego stężenie i tworzy się nadmiar potasu w ciele, co jest dużo bardziej niebezpieczne niż niedobór. Ale tacy pacjenci zazwyczaj są pod opieką urologa i dietetyka i o tym wiedzą.

Przy nadkwasocie pomidory są niewskazane, bo nasilają refluks. Kolejnym przeciwwskazaniem są uchyłki, ale w tym przypadku bardziej chodzi o skórkę pomidora niż o samo warzywo. Przy małych uchyłkach można czasem pomidora zjeść, pod warunkiem obrania go ze skóry (co pójdzie łatwo jeśli wrzuci się pomidor do kubka z wrzątkiem i chwilę w nim potrzyma). Przy nasilonej chorobie zaszkodzą jednak także pestki w pomidorze, więc w tej sytuacji lepiej z pomidorów zrezygnować. Ostatnim przeciwwskazaniem jest nadmiar histaminy. Histamina jest w niektórych produktach spożywczych, ale też produkuje ją organizm ludzki. Przy nietolerancji histaminy trzeba odstawić z menu wszystko, co dostarcza ją z zewnątrz, bo ta produkowana w ciele jest już wystarczającym kłopotem. 

Osoby, którym obce są wyżej wymienione schorzenia mogą pomidory jadać. Lato jest najlepszą porą roku nie tylko dlatego, że wtedy właśnie dojrzewają w gruncie, ale też dlatego, że pomidory mają działanie nawilgatniająco–chłodzące, więc są doskonałą kontrą dla upałów. Pracownicy leśni mogą wybierać gatunki o mniejszych owocach. Są łatwiejsze do transportu do pracy w lesie i wygodniejsze do jedzenia poza domem. Ciekawostką jest, że pomidor to biologicznie owoc, a nie warzywo. Ale utarło się myśleć i umówić o nim, że to warzywo, więc tak to zostawmy. 

Ogórek

Pomidor i ogórek są jak Flip i Flap. Łączy się je zarówno na grządkach jak i na talerzu. No, niestety, nie jest to dobry pomysł. Ogórek należy do roślin dyniowatych a nie psiankowatych, więc teoretycznie można sadzić je obok siebie, ale kto próbował tego w szklarni czy na grządce ten wie, że lepiej rosną w oddaleniu od siebie. W surówce też lepiej je rozdzielić. Ogórek zjeść w mizerii, z sałatą i jogurtem, a pomidory polać oliwą z oliwek i połączyć z papryką i cebulą lub z oliwkami i serem.

Ogórki mają wyjątkowo niski indeks glikemiczny, przez co są jeszcze lepsze w diecie osób otyłych niż pomidory. Zawierają też związki obniżające poziom glukozy we krwi, więc są bezpieczne i zalecane dla chorych na cukrzycę. Działają też lekko moczopędnie. Głównym składnikiem ogórka jest woda, co stawia je na pierwszym miejscu wśród warzyw, które należy jadać podczas upałów. Kilka ogórków podziała jak butelka wody mineralnej.

W menu pracowników leśnych sprawdzą się doskonale. Dzięki twardej skórce są łatwe w transporcie, więc można je zabrać do pracy nawet jadąc do niej na rowerze. Wertepy i trzęsionka im nie straszne, więc dojadą na miejsce nienaruszone (czego pomidory by nie potrafiły). Ogórki można jeść ze skórą lub bez – pełna dowolność (wiadomo, że ze skórą muszą być starannie umyte). Są doskonałe jako dodatek do kanapek, sałatek i koktajli warzywnych. Mizeria i gotowane ziemniaki z koperkiem są wielowiekową tradycją w polskiej kuchni w sezonie letnim.

Witaminy z grupy B, witaminę C i pierwiastki ogórki mają także, ale w ilości „co kot napłakał”, więc traktujemy je bardziej jako cenną wodę w upalne dni niż jako znaczące źródło witamin. Ogórki mają jednak cudną zaletę – dają się kisić. A jako kiszonka działają leczniczo na wątrobę. Ale o kiszonkach porozmawiamy dopiero jesienią.