Made in China

Fot. Kacper Wyrwas

Od kilku lat europejski rynek nowych samochodów dosłownie ugina się pod ciężarem kolejnych modeli z Chin. Są marki, którym nikt nie wróży długiej kariery, i są poważni gracze, którzy atakują rynek na Starym Kontynencie solidnymi argumentami. Jedną z takich marek jest Leapmotor.

Marka Leapmotor została założona w 2015 r., a z masową produkcją samochodów wystartowała cztery lata później. W 2023 roku koncern Stellantis – właściciel marek takich jak Opel, Citroën i Jeep – nabył 20% udziałów chińskiej firmy. Efekt? Chińskie auto oferowane jest w sieci dilerskiej Stellantisa z jasnymi warunkami gwarancji i serwisu.

Tak bardzo zwyczajny

W nadwoziu modelu C10 trudno doszukiwać się fantazji czy przesadnej finezji. Jest… bardzo zwyczajne. Szczególnie w banalnym białym kolorze nie wzbudza żadnych emocji, ale ma to swoje plusy. Klasyczna bryła jest bardzo funkcjonalna i zapewnia sporo przestrzeni wewnątrz. Jedyną ekstrawagancją, w dodatku bardzo niepraktyczną, są wyjątkowo niewygodne klamki.

Surowe wnętrze

Nie można oprzeć się wrażeniu, że styliści Leapmotora, tworząc C10, byli zapatrzeni w Teslę. Wnętrze jest pozbawione w zasadzie wszelkich fizycznych przycisków. Nawet lusterka boczne reguluje się za pomocą ekranu dotykowego i… przycisków na kierownicy. Jakość? Całkiem niezła, a bursztynowe wykończenie zdecydowanie ożywia surowy klimat kabiny. Sterowanie wszystkimi funkcjami odbywa się z poziomu centralnego ekranu. Pozycja za kierownicą, komfort foteli i przestronność – w tych kwestiach C10 wypada naprawdę dobrze.

Zaskakująco komfortowy

Tak. C10 ujmuje pracą zawieszenia, która, jak na auto elektryczne, jest wyjątkowo przyjemna. Przyzwyczailiśmy się do tego, że auta na prąd – ze względu na wysoką masę – są bardzo sztywne, ale Leapmotor ma w sobie coś z… francuskiego samochodu. Nawet pokonywanie progów zwalniających zapewnia więcej niż wystarczający komfort. Osiągi? Podstawowa odmiana dysponuje mocą 218 KM, które pozwalają na osiągnięcie pierwszej setki w 7,5 s.

Nieźle wyceniony

Podstawową wersję Life z najmniejszym akumulatorem i napędem na tylne koła można mieć za 163 tys. zł. Odmiana Design z większą baterią i napędem na obie osie to już 188 tys. zł. Zdecydowaną przewagą Leapmotora C10 nad innymi chińskimi modelami jest zaplecze serwisowe koncernu Stellantis. To może być jeden z ważniejszych argumentów przemawiających za zakupem. Cała reszta, a więc osiągi, jakość, wyposażenie i właściwości jezdne, są na przyzwoitym poziomie. Efekt? C10 to godny konkurent dla wielu europejskich elektryków.

Fot. Kacper Wyrwas