Polski Związek Łowiecki inauguruje kampanię „Fakty Łączą, Mity Dzielą”, którą daje odpór obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej zmiany Prawa łowieckiego. Związek przestrzega zarazem przed społecznymi i budżetowymi konsekwencjami projektu nowelizacji napisanego przez antymyśliwskie organizacje pozarządowe i partię Zieloni. Proponowane w dokumencie regulacje mogą doprowadzić do wstrzymania polowań na trzech czwartych powierzchni kraju!
Stanowisko PZŁ w sprawie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zmiany Prawa łowieckiego, w ramach której od początku czerwca zbierane są podpisy, zostało przedstawione na konferencji prasowej zorganizowanej 15 lipca w siedzibie zrzeszenia w Warszawie. Niestety została ona całkowicie zignorowana przez media. Frekwencja dziennikarzy, mimo zdawałoby się „klikalnego” tematu, była najniższa w porównaniu do dotychczas zorganizowanych przez PZŁ konferencji prasowych. Wydaje się, że temperatura dyskusji mimo rozpędzonej, de facto antymyśliwskiej kampanii, nie jest jeszcze dostatecznie wysoka.
PZŁ otwarty na merytoryczny dialog
Wśród głównych postulatów w ramach inicjatywy „reformy łowiectwa na lepsze” znajdują się m.in. zwiększenie nadzoru nad gospodarką łowiecką, powszechny dostęp do informacji o polowaniach, zmiany w zasadach odstrzału zwierząt, odsunięcie myśliwych od zabudowań, regularne badania lekarskie oraz ustanowienie zakazu polowań komercyjnych i prowadzenia działalności gospodarczej związanej z ich organizowaniem na terenie Polski.
Łowczy krajowy Eugeniusz Grzeszczak zadeklarował chęć dialogu w ramach obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, ale zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia merytorycznego poziomu debaty. Trudno o taki w sytuacji, kiedy projektodawcy nie podchodzą rzetelnie do prezentacji skutków swojej propozycji, przykuwając zainteresowanie nośnymi hasłami, w tym zapowiedzią zreformowania łowiectwa, opierającego się zdaniem projektodawców na legislacji o PRL-owskich zaszłościach. – Na obecnym etapie Polski Związek Łowiecki zwraca uwagę na niezgodność projektowanych przepisów z uzasadnieniem, pominięcie rzeczywistych skutków społecznych, ekonomicznych i gospodarczych nowelizacji oraz brak wskazania jej kosztów, źródeł finansowania oraz wynikających z projektu obciążeń regulacyjnych – mówi Eugeniusz Grzeszczak. – Nowelizację ograniczono do zmiany części przepisów ustawy Prawo łowieckie, nie dostosowując przy tym pozostałych przepisów tejże ustawy do projektowanego stanu prawnego. W konsekwencji prowadzi to do powstania licznych luk prawnych i zaburzenia całościowej logiki ustawy Prawo łowieckie oraz wyklucza możliwość stosowania niektórych przepisów w praktyce.
Odstrzał dalej niż 700 m od budynków
Związkowi eksperci podczas konferencji szczegółowo odnieśli się do części proponowanych w nowelizacji zapisów i rzeczowo omówili konsekwencje ich wprowadzenia. Kierownik Wydziału Gospodarki Łowieckiej ZG PZŁ Zbigniew Michalik przedstawił symulację ograniczeń w prowadzeniu gospodarki łowieckiej w następstwie zakazu strzelania do zwierzyny w odległości do 700 m od budynków. Obszary wyłączone na mocy tej regulacji z polowania, ale też odstrzałów redukcyjnych i sanitarnych, mogą objąć około dwóch trzecich powierzchni kraju! Wg PZŁ na pozostałym obszarze decyzje w zakresie zarządzania zwierzyną „zostaną przeniesione z poziomu praktycznego działania, opartego na danych dotyczących liczebności poszczególnych gatunków, na poziom paraliżujących działania myśliwych konsultacji społecznych, odwołań i sporów sądowych”.
Zdaniem Michalika wywrócenie obecnego modelu zarządzania zwierzyną przesunie na państwo ciężar odpowiedzialności za straty wyrządzone przez zwierzynę w uprawach i płodach rolnych. Koszty dla budżetu samej tylko obsługi systemu likwidacji szkód mogą sięgać co najmniej 1 miliard złotych rocznie. Proponowane zakazy stosowania nokto- i termowizji, polowania w nocy czy prowadzenia polowań zbiorowych, w praktyce całkowicie uniemożliwią ponadto gospodarowanie populacją dzików. A gdyby państwo miało wziąć na swoje barki koszt odłowu i uśmiercenia ok. 300 tys. osobników tego gatunku pozyskiwanych rocznie w ostatnich sezonach łowieckich, to jak wyliczał Michalik wiązałoby się to z dodatkowym wydatkiem rzędu co najmniej 900 mln zł. Zapłacą za to wszystko podatnicy.
Eskalacja problemu dzików w miastach
Konsekwencją obywatelskiej inicjatywy będzie również eskalacja problemu dzików w miastach, na co wskazywał Wacław Matysek, specjalista do spraw komunikacji Wydziału Prasowego PZŁ. Posłużył się alarmującymi danymi z Warszawy. Tylko w pierwszym półroczu tego roku stołeczne Lasy Miejskie odnotowały ponad jedenaście tysięcy zgłoszeń występowania dzików. Interweniowano ponad trzy tysiące razy, doszło do stu osiemdziesięciu kolizji z pojazdami, natomiast liczba ataków dzików na ludzi sięgnęła prawie sto trzydzieści. Odsunięcie myśliwych od terenów zabudowanych uniemożliwi prowadzenie regulacji liczebności czarnego zwierza w obwodach przylegających do granic aglomeracji i nasili konflikt mieszkańców z tym gatunkiem. Ważna jest zatem współpraca myśliwych, włodarzy miast i samych mieszkańców, a także… edukacja. Niestety również w ten obszar ingerują projektodawcy, ograniczając myśliwym możliwość prowadzenia zajęć w publicznych przedszkolach i szkołach.
Bezpieczeństwo na polowaniach
Pełnomocnik ZG PZŁ mec. Sławomir Szymański rozprawiał się z kolei z wypaczeniami zapisów projektu w odniesieniu do kwestii bezpieczeństwa na polowaniach. – Myśliwy, który posiada celownik termo- lub noktowizyjny jest w stanie nie tylko dokładnie rozpoznać gatunek zwierzęcia, do którego oddaje strzał, ale również jego płeć, jeśli tylko chce, albo też kondycję fizyczną. Ponieważ są to urządzenia na bardzo wysokim poziomie i dają duże możliwości poznawcze jeszcze przed oddaniem strzału – komentował motywowaną właśnie względami bezpieczeństwa propozycję delegalizacji stosowania celowników optoelektronicznych.
Nowelizacja obejmuje ponadto zakaz stawiania ambon w otulinach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz na obszarach Natura 2000. Nie ma jednak wg Szymańskiego bezpieczniejszego sposobu polowania. Strzał z ambony oddawany jest ze stabilnej pozycji z góry w dół, przez co pocisk napotyka na kulochwyt.
Maciej Szmit, dyrektor do spraw nadzoru Biura ZG PZŁ, zauważył, że nałożenie na regionalnych dyrektorów ochrony środowiska obowiązku uzgadniania rocznych planów łowieckich będzie dla tych urzędów mocno obciążające. Przy ponad pięciu tysiącach obwodów jeden dyrektor RDOŚ, w dodatku mimo braku narzędzi do skutecznej oceny stanu zwierzyny na terenie obwodu łowieckiego, będzie musiał zatwierdzić w okresie dwudziestu dni marca około trzystu takich planów. Szmit podkreślił przy tym, że proces uzgadniania RPŁ jest przewidziany w obowiązującej ustawie Prawo łowieckie. Opiniują je wójtowie i izby rolnicze, a zatwierdzają nadleśniczowie w uzgodnieniu z PZŁ.
Start kampanii „Fakty Łączą, Mity Dzielą”
Konferencja była okazją do zainicjowania przez PZŁ kampanii „Fakty Łączą, Mity Dzielą”. Zachęca w jej ramach m.in. do poznania szczegółów projektu obywatelskiej nowelizacji Prawa łowieckiego oraz konsekwencji proponowanych regulacji przed złożeniem podpisu z poparciem. Jednocześnie wystartowała internetowa platforma informacyjno-edukacyjna www.faktyniemity.pl, która przedstawia prawdziwe oblicze myśliwych. Jak to ujęła kierownik Wydziału Prasowego ZG PZŁ Magdalena Mikulska, wykonujących pracę często niezauważalną, w nocy, o świcie bądź o zmierzchu, kiedy zwykli obywatele po prostu zajmują się swoim życiem.
***
Pełnomocnikiem komitetu inicjatywy ustawodawczej „UWAGA! Polowanie! Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre” jest przewodnicząca łódzkiego koła partii Zieloni i łódzka radna miejska Magdalena Gałkiewicz. W promocję kampanii zaangażował się szereg polityków, a także osobistości świata mediów i kultury. Szczegóły można znaleźć na stronie: