Przeczytasz w 13 minut

Gospodarka pasieczna w lasach

Fot. arch. Sławomira Bakiera

O potrzebie rozwoju pszczelarstwa leśnego, jego atutach i aktualnym stanie, siedliskach, drzewostanach i działaniach gospodarczych sprzyjających gospodarce pasiecznej w lasach, możliwych rozwiązaniach organizacyjnych oraz roli jednostek LP w procesie przywracania pszczół kompleksom leśnym na większą skalę rozmawiamy z profesorem Sławomirem Bakierem z Katedry Hodowli i Użytkowania Lasu Politechniki Białostockiej.

Panie profesorze, jak brzmi cytat o pszczołach, którego autorstwo przypisuje się Albertowi Einsteinowi?

„Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia”.

Wybitny umysł przesadził?

Nie rzecz w przepowiadaniu terminu kryzysu. Dowiedzione zostało, że te owady są najważniejszymi zapylaczami, a dodatkowo bioindykatorami, czyli organizmami bardzo czułymi na zmiany w środowisku, co zapewne miał na myśli geniusz. Bez zapylania nie ma rozmnażania roślin stanowiących bazę żerową dla wielu gatunków zwierząt oraz istotne źródło pożywienia dla ludzi.

Bartnictwo to pierwotna forma pszczelarstwa…

Pszczoły na terenie Europy Środkowej pierwotnie zamieszkiwały tereny leśne. Przed wiekami ich hodowla skupiała się w dziuplach drzew leśnych (barciach) oraz kłodach bartnych ustawionych na ziemi lub umieszczanych na drzewach stanowiących formę nadrzewnego ula. Bartnictwo w Polsce stało się dziedzicznym, popularnym zawodem w XVI i XVII wieku. W szczególności rozwijało się w kompleksach leśnych na terenach dzisiejszych puszcz: Białowieskiej, Augustowskiej, Kozienickiej, Kurpiowskiej, Świętokrzyskiej, w lasach spalskich…

Z czasem pszczoły były wyprowadzane z lasów; co dało początek nowemu pszczelarstwu?

Różne były powody przeprowadzki pszczół z lasu do zagród wiejskich. Niekiedy decydowały o tym względy polityczne i własnościowe. Np. o końcu bartnictwa w II połowie XIX wieku w Puszczy Białowieskiej rozstrzygnął edykt cara zabraniający wejścia do lasu, będący reakcją na powstanie styczniowe. W innych lasach przesądzał duży ubytek starych drzew nadających się na barcie. Bartnicy też dochodzili do wniosku, że bezpieczniejsza i łatwiejsza jest hodowla pszczół w słomianych przydomowych ulach niż wspinaczka po leśnych okazach. W starych realiach wiejskich ludzie zainteresowani miodem mogli dużo zaoferować pszczołom. Uprawy rolne były rozdrobnione, mocno zróżnicowane gatunkowo, a nawożenie stosowano wyłącznie naturalne. Wokół każdego domostwa rósł mniejszy lub większy sad. Dzisiejsze rolnictwo to często wielkoobszarowe monokultury. Używanie środków chemicznych na dużą skalę, w celu nawożenia i ochrony, powoduje, że produkty pszczele są coraz bardziej zanieczyszczone pestycydami, akarycydami, fungicydami, insektycydami… Środowisko rolnicze użytkowane intensywnie jest na tyle skażone chemicznie, że pszczoły lepiej czują się w mieście. Stąd – za przykładem Berlina – staje się modne w Europie pszczelarstwo miejskie, które bywa przesadnie nazywane proekologicznym, choć bezspornie takim jest pszczelarstwo leśne.

Pana zainteresowanie pszczelarstwem ma kilka źródeł?

Zaczęło się od pasji. Od ponad 40 lat prowadzę pasiekę towarową o wielkości od 80 do 200 pni w okolicach Puszczy Knyszyńskiej. Dużą – jak na warunki polskie – pasiekę wędrowną, liczącą ok. 300 pni, ma także syn Michał, co pozwala mi na wgląd w jego gospodarkę pasieczną. Na studiach zaocznych zawsze znajduje się leśnik-pszczelarz, który ma doświadczenie w tym względzie. To również ważne źródło mojej wiedzy o pszczelarstwie, zwłaszcza w puszczach: Boreckiej, Romińskiej czy Knyszyńskiej.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Kwitnące łany zawilców w kwietniu w okolicy pasieki. Jeden z pierwszych pożytków nektarowych i pyłkowych

W ostatnich latach zaangażował się pan w badania naukowe?

W ramach pracy naukowej, wykonanej przez Instytut Nauk Leśnych Politechniki Białostockiej, porównaliśmy efekty gospodarki pasiecznej, w sezonach 2020–21, na terenie Puszczy Knyszyńskiej i obszarach intensywnie wykorzystywanych rolniczo w północno-wschodniej części województwa podlaskiego. Stwierdziliśmy, że w rejonie leśnym pszczoły były bardzo łagodne, a rozwój rodzin szybki i ciągły, podczas gdy na terenie rolniczym wykazywały dużą agresywność oraz zaburzony rozwój rodzin. W 2023 r. zebraliśmy w lesie 38 kg miodu wielokwiatowego i nektarowo-spadziowego, a w rejonie rolniczym – 31 kg rzepakowego, 4 kg wielokwiatowego i 8 kg gryki. Dane te dowodzą, że zbiory miodu na powierzchniach leśnych mogą być bardzo zadawalające. Szczególnie intensywne pożytki występowały w ostatnich latach na przełomie maja i czerwca, gdy kwitła malina z kruszyną i była obfita spadź liściasta. Jej cechą charakterystyczną jest to, że trudno przewidzieć termin występowania, intensywność i czas trwania z powodu zmieniających się warunków pogodowych (przymrozki, susze, intensywne burze…), a także inwazji mszyc.

W latach 2022–24 prowadził pan badania, które zakończyły się referatem wygłoszonym na 63. Naukowej Konferencji Pszczelarskiej w 2025 r. pod obiecującym tytułem Obszary leśne niedocenionym miejscem hodowli pszczół.

Tym razem badania rozszerzyliśmy, prowadząc je na terenie nadleśnictw: Drygały, Waliły i Żednia oraz Puszczy Boreckiej. Miały one na celu weryfikację wcześniejszych obserwacji związanych z zachowaniem pszczół w środowisku leśnym, a w szczególności znalezienie odpowiedzi na kilka pytań. Jak przebiegała zimowla pszczół i rozwój wiosenny w poszczególnych latach? Z jakich pożytków korzystały pszczoły i jakie ilości miodu pozyskano? Czy wystąpiły okresy bezpożytkowe i w jakiej kondycji pszczoły zostały zazimowane? We wszystkich rejonach uzyskane zbiory miodu wielokwiatowego, lipowego i nektarowo-spadziowego korelowały ze sobą i niejednokrotnie przewyższały zbiory z terenów rolniczych. Badania dowiodły, że szczególnie korzystne dla aktywności pszczół są stanowiska lasowe z przewagą drzew liściastych i bogatym poszyciem. Bytujące w nich pszczoły charakteryzowały się dobrą zimowlą i nieco późniejszym rozwojem wiosennym niż na terenach rolniczych. Niestety występowały okresy bezpożytkowe, szczególnie w drugiej połow lata, kiedy konieczne było karmienie rodzin. Nie podważa to oceny, że las jest atrakcyjnym miejscem do hodowli pszczół.

Ktoś z dozą sarkazmu może powiedzieć, że na nowo odkrywamy to, co było znane przed wiekami?

Weźmy jednak pod uwagę, że przez ostatnie stulecia zmieniły się uwarunkowania leśne. Dlatego badania mają głęboki sens, gdyż dają odpowiedź na pytania dotyczące bytowania pszczół i ich aktywności we współczesnym lesie, istotnie przekształconym przez zorganizowaną, stale unowocześnianą gospodarkę leśną.

Co dzięki badaniom wiemy o pszczołach w dzisiejszych realiach środowiskowych?

Zostało stwierdzone, że w ostatnich latach na terenach leśnych występuje coraz obficiej spadź liściasta, okresowo nawet stosunkowo intensywnie. Zwykle jest to związane w przymrozkami w maju i później z wysoką temperaturą. Nie jestem specjalistą w zakresie dendrologii, niemniej mam wątpliwości, czy spadź jest tylko efektem żerowania mszyc. W skrajnie niekorzystnych warunkach, gdy temperatura przekracza 30oC, występuje silne nasłonecznienie i dodatkowo brakuje wody w glebie, liście drzew są powleczone cienką błyszczącą wydzieliną, którą pszczoły zbierają. Mam wrażenie, że w powstaniu tych wydzielin nie biorą udziału owady, lecz są one skutkiem mechanizmu obronnego drzew. Wielokrotnie bowiem obserwowałem liście lip pokryte lepką substancją, przy jednoczesnym braku mszyc. Koledzy twierdzili, że jest to skutek skapywania spadzi z wyższych gałęzi. Wydaje mi się jednak, że to efekt zamierzony przez drzewo, ukierunkowany na ochronę zasobów wody. Zjawisko to, istotne także dla pszczelarstwa, wymaga wyjaśnienia.

Ma pan interesujące, wręcz unikalne ustalenia wskazujące na to, że pszczoły potrafią wykorzystać obecne w otoczeniu substancje do samoleczenia.

Prowadziliśmy badania związane z poszukiwaniem roślinnych prekursorów propolisu (jest to żywiczna substancja zbierana przez pszczoły z drzew, łączona z własnymi wydzielinami, służąca do uszczelniania i dezynfekcji ula, o silnych właściwościach antybakteryjnych, przeciwwirusowych i przeciwzapalnych). Okazało się, że na terenach leśnych owady te potrafią wylatywać na znaczne odległości, by pobrać wydzieliny z pączków brzozy omszonej. Bliższe badania składu chemicznego metabolitów wtórnych tego gatunku drzewa wykazały, że mają one zupełnie inny skład chemiczny niż u brzozy brodawkowatej. Późniejsze analizy dowiodły, że substancje te są skuteczne w zwalczaniu zgnilca złośliwego, niezwykle groźnej, zakaźnej choroby bakteryjnej pszczół. Nasze prace zakończyły się obroną doktoratu oraz patentem na lek roślinny do zwalczania zgnilca złośliwego.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Pasieka w czerwcu. Ule ustawione w charakterystyczne koła, wylotami na zewnątrz, co zabezpiecza pszczoły przed błądzeniem

Jakie cechy środowiska leśnego sprzyjają pszczołom?

Kompleksy leśne stanowią enklawy, w których stopień chemizacji środowiska jest minimalny. W lasach praktycznie nie stosuje się nawozów sztucznych, pestycydów i środków owadobójczych. Na terenie kompleksów leśnych pszczoły korzystają ze znacznie szerszej mozaiki roślin niż na innych obszarach przyrodniczych. Szczególnie od wczesnej wiosny do początków lata kwitnie mnóstwo gatunków flory i występuje spadź. Dostęp do grzybni różnych grzybów też może mieć wpływ na rozwój pszczół. W ciągu ostatnich 80 lat znacznie zwiększyła się lesistość, a tym samym leśna baza dla bytowania rodzin pszczelich. Rosnące temperatury sprzyjają częstszemu występowaniu pożytków spadziowych, szczególnie na drzewach liściastych.

Czy rozwojowi pszczelarstwa leśnego jest po drodze z wyzwaniami współczesnej gospodarki leśnej?

Zdecydowanie tak. Zarówno oczekiwania społeczne, i jak zmiany klimatyczne kreują zapotrzebowanie na las wielogatunkowy, możliwie najbardziej różnorodny, co idzie w parze z potrzebami pszczelarstwa leśnego. Pszczoły nie powodują żadnego zagrożenia dla lasu, nie zubożają bazy gatunkowej, nie zajmują dodatkowej powierzchni. Toteż hodowla pszczół wpisuje się w nurt współczesnej gospodarki leśnej. Zmiany w leśnictwie, które wystąpiły w ostatnich latach, są bardzo korzystne dla rozwoju pszczelarstwa. Wspomnę o ochronie bioróżnorodności, wprowadzaniu domieszek biocenotycznych, pozostawianiu kęp starych drzew, wzbogacaniu ekotonów w gatunki owadopylne.

Które siedliska i drzewostany najbardziej sprzyjają rozwojowi pszczelarstwa?

Trudno je jednoznacznie wskazać. Mimo to na wyeksponowanie zasługują siedliska lasowe z bogatym poszyciem leśnym, choć spadź iglasta występuje też na świerkach. Stąd na terenach borowych, bogatych w ten gatunek drzew, dobrze się rozwijają pszczoły, ale spadź nie pojawia się często.

Jakie zmiany są pożądane w gospodarce leśnej, w tym hodowli lasu, by rozwój pszczelarstwa przyspieszył?

Już i tak bogatą leśną szatę roślinną można jeszcze bardziej przystosować do potrzeb pszczelarstwa. Wymienię kilka przykładowych działań gospodarczych, które nie czynią rewolucji w leśnictwie, lecz mogą przyczynić się do polepszenia warunków bytowania pszczół i innych owadów zapylających. Mam na myśli wprowadzanie do nasadzeń w szerszym zakresie gatunków biocenotycznych takich jak: iwa, wierzba, lipa, klon, jarząb, czereśnia ptasia oraz ich zachowanie w trakcie czyszczeń, trzebieży i cięć rębnych (zalecana rębnia przerębowa ciągła V). Dla przykładu podam, że pozostawienie na hektarze tylko jednej lipy tworzy – w zasięgu lotu pszczół – bazę żerową liczącą ponad 700 miododajnych drzew. Oprócz poletek łowieckich ważne są łąki kwietne. Na szczególną uwagę zasługują remizy, będące skupiskiem roślin kwitnących w różnych terminach, co sprzyja zwiększonemu napływowi i wydłużonej aktywności owadów zapylających, w tym pszczół. Do tego celu używa się wielu gatunków tworzących różne warstwy enklawy przyrodniczej m.in. lawendy, derenia, głogu, śnieguliczki, irgi, porzeczki, agrestu, aronii, kaliny, wierzby, karłowatej lipy, tarniny, starych odmian drzew owocowych. Działania te idą w parze z gospodarką łowiecką, gdyż enklawy roślin biocenotycznych odciągają zwierzęta od upraw hodowlanych, tym samym ograniczając szkody.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Aleja lipowa – pomnik przyrody. Dojazd do pasieki leśnej, szczególnie po ulewnych deszczach, nie jest łatwy

Dwa lata temu pisaliśmy w „Lesie Polskim” o inicjatywach związanych z przywracaniem sadów śródleśnych i okołoleśnych. Zwolennikom rozwoju pszczelarstwa leśnego jest z nimi po drodze?

Drzewa owocowe korzystnie wpływają na pszczoły. I nie tylko miodne, lecz także na pszczoły samotnice, trzmiele i inne owady zapylające obecne w ekosystemach leśnych.

Jak ocenia pan zainteresowanie leśników restytucją bartnictwa?

Chylę czoła przed inicjatorami przedsięwzięć w tym zakresie. Przybywa nadleśnictw i ludzi z terenowej służby leśnej, którzy z własnej woli podejmują inicjatywy na rzecz przywracania pszczelarstwa na terenach leśnych. Działania takie są na Podlasiu, m.in. w nadleśnictwach: Augustów, Browsk i Supraśl. Są też realizowane w innych regionach. Wspomnę o Nadleśnictwie Międzylesie, gdzie w ramach projektu „Bartnicy Sudetów” zostało zamontowanych tysiąc kłód bartnych. Godne podkreślenia są posunięcia RDLP w Lublinie, która wraz z dziesiątkami innych podmiotów włączyła się w kampanię „Lubelskie – wspólnie dla pszczół” mającą na celu prowadzenie wspólnych działań na rzecz propagowania wiedzy o roli i znaczeniu pszczół dla środowiska i człowieka. Ciekawe przedsięwzięcie realizowało Nadleśnictwo Augustów, wspierając się funduszami norweskimi. Natomiast projekt DGLP „Pszczoły wracają do lasu”, pod  kierownictwem Kazimierza Szabli i naukową pieczą prof. Krystyny Czekońskiej, został zwieńczony monografią Ochrona owadów zapylających w ekosystemach leśnych, w której dowiedziono, że potencjał pszczelarski lasów jest ogromny. Dorobek ostatnich dekad jest więc niebagatelny. Rzecz w umiejętnym jego spożytkowaniu. Cenne jest to, że DGLP, niezależnie od ekipy zarządczej, jest przyjaźnie nastawiona do wprowadzania pszczół w środowisko leśne, co potwierdza powyższy projekt. Wytyczne Europejskiego Zielonego Ładu dotyczące leśnictwa również zachęcają do przemyślanej współpracy między pszczelarzami i leśnikami. Wręcz podpowiadają, że pszczelarzom jest po drodze z europejską polityką leśną.

Czy pozyskiwanie produktów pszczelich na większą skalę miałoby być zajęciem i biznesem własnym LP czy innych podmiotów?

Nie ma sensu tworzyć w LP dodatkowych struktur organizacyjnych zajmujących się pszczelarstwem. W Polsce jest ono bardzo dobrze rozwinięte. Wystarczy więc zachęcać i wspierać ludzi, którzy chcieliby utrzymywać pszczoły w lasach. Mogą to być pszczelarze amatorscy lub zawodowi, a nawet leśnicy pracujący w danym lesie, zainteresowani dodatkowym zajęciem w formie prowadzenia pasieki z powodów ekonomicznych, przyrodniczych, poznawczych, pasji czy zwykłej ciekawości.

Co więc musi się stać, by można było mówić, jeśli nie o milowym, to odważnym kroku do przodu?

Moim zdaniem potrzebna jest umowa pomiędzy DGLP a organizacjami pszczelarskimi, wyrażająca zgodę na ustawianie pasiek na gruntach leśnych i definiująca ramowe warunki. jakie muszą spełnić pszczelarze. Określanie szczegółowych wymogów pozostawiłbym nadleśniczym, a nawet leśniczym. Konieczne jest też opracowanie wzoru umowy pomiędzy terenowymi jednostkami administracyjnymi LP a pszczelarzami. Zarządcy terenów leśnych muszą wiedzieć, kto opiekuje się pszczołami, i mieć dane kontaktowe na wypadek sytuacji awaryjnych.

LP są strukturą hierarchiczną. Nadleśniczowie cenią samodzielność, ale lubią mieć jakiś dokumencik w szufladzie.

Może nim być zarządzenie Dyrektora Generalnego LP, nieograniczające szefów jednostek terenowych, lecz inspirujące i pokazujące kierunek działania.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Ramki z poszytym woskiem i miodem wyjęte z nadstawki – miodni. Widoczne są też podstawowe narzędzia pszczelarza: dłuto pasieczne, podkurzacz i zmiotka.

Okolicznością, która sprzyja współpracy z leśnikami, jest dobrze zorganizowana społeczność pszczelarzy.

Polski Związek Pszczelarski skupia regionalne związki i koła, a także inne struktury, które wspierają pszczelarzy poprzez edukację, doradztwo, pomoc w zdobywaniu dotacji. Wspomnę o prężnym Stowarzyszeniu Pszczelarzy Zawodowych. Można więc powiedzieć, że LP na każdym szczeblu zarządzania, od generalnego po leśnictwo, mają zorganizowanego partnera, kompetentnego, z długoletnią tradycją.

Dorobek pszczelarstwa leśnego powstały w ostatnich dziesięcioleciach jest dość duży. Nie odnosi pan wszakże wrażenia, że bardzo rozproszony. Tu projekt wdrożeniowy, tam monografia, gdzie indziej oddolna inicjatywa…

Dostrzegam potrzebę zaplanowania  ogólnopolskiego projektu, który całościowo obejmowałby problematykę gospodarki pasiecznej w lasach. W tym celu należałoby połączyć merytoryczne potencjały tkwiące w Lasach Państwowych i m.in. w Pszczelniczym Towarzystwie Naukowym (jestem członkiem zarządu), organizatorze corocznych konferencji naukowych w Puławach (było ich już 63).

Na jakich zasadach las miałby być udostępniany pszczelarzom na większą skalę?

Administracja leśna powinna wskazać miejsca na ustawienie uli, podpisać umowy i umożliwić właścicielom pszczół dojazd do pasiek. Należy uwzględnić różne zdarzenia losowe (pożary, kradzieże, szkody od zwierząt leśnych). Ryzyko ich wystąpienia muszą ponosić pszczelarze. Ważne jest właściwe rozmieszczenie pasiek, tj. w miejscach nasłonecznionych, o małej wilgotności, z pominięciem zastoisk, gdzie osadzają się mgły. Wskazana odległość między nimi to 2–3 km, a nawet 4 km, by nie wzmagać konkurencji wewnątrzgatunkowej.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Naturalny rój pszczół uwiązany na gałązkach dębowych. W tym czasie wywiadowczynie poszukują miejsca na osiedlenie się nowej rodziny pszczelej

Ma pan wizję rozwoju pszczelarstwa leśnego w Polsce?

Szacuję, że obecnie 2–5% rodzin pszczelich bytuje na terenach leśnych. O sukcesie będzie można mówić, gdyby pszczelarstwo leśne stanowiło 20% krajowego. Produkty pszczele z terenów leśnych powinny być certyfikowane, co byłoby ich dodatkową promocją. Mój dyplomant, mający pasiekę w Puszczy Romińskiej, z łatwością sprzedał swoje znaczne zasoby, pisząc na etykiecie – zgodnie z prawdą – „Miód od leśniczego”.

Gdyby leśne pszczelarstwo mocno ruszyło to zapewne powstałaby na krajowym rynku spora nadwyżka produktów pszczelich. Mamy rozeznanie odnośnie rynków zagranicznych?

Nie przesadzajmy z tym mocnym ruszeniem. Warto zabiegać o rozwój pszczelarstwa leśnego, nawet przy założeniu, że krajowy wolumen produktów pszczelich nie ulegnie wzrostowi, lecz zwiększy się podaż miodu wyższej jakości, bo będzie on mniej skażony substancjami chemicznymi. Gdy chodzi o rynki zagraniczne? Wymienię m.in. USA, które dużo importują naszego miodu z powodu zapaści amerykańskiego pszczelarstwa, oraz Arabię Saudyjską.

Czy zasadne są obawy niektórych „zielonych”, że rozwój populacji pszczół może wyprzeć z lasu inne owady zapylające?

Zwiększanie bioróżnorodności w lasach, zwłaszcza powiększanie muraw kserotermicznych i zbiorowisk roślin owadopylnych służy rozwojowi populacji wszystkich zapylaczy. Nie ma badań naukowych określających relacje między różnymi gatunkami owadów zapylających. Ale z wieloletnich obserwacji wiemy, że mimo konkurowania o pożytki, owady wytworzyły harmonijne współistnienie. Pszczoła miodna korzysta z masowego kwitnienia roślin miododajnych i oblatuje je przy wyższych temperaturach. Trzmiele zaś są aktywne w chłodniejszych okresach. Ponadto zadawalają się wybiórczymi kwiatami, z głębokimi koszyczkami, w których nektar jest bardziej ukryty.

Swoim doświadczeniem pszczelarskim dowiódł pan, że pasiekę można prowadzić także w głębokim lesie?

Przy takiej lokalizacji rosną koszty dojazdów. W przeciwieństwie do pasieki przydomowej, nie da się leśnej nadzorować na co dzień. Doglądanie raz w tygodniu jest konieczne, ale jest też znaczącym obciążeniem osoby pracującej, wykonującej obowiązki rodzinne. W lesie dłuższe są okresy bezpożytkowe, co rodzi konieczność podawania pszczołom większych ilości syropu cukrowego. W głębi kompleksu leśnego są bardziej aktywne dzikie zwierzęta. Łasice i nornice potrafią w dość krótkim czasie zdewastować cały ul. W Bieszczadach dają się we znaki niedźwiedzie.

Fot. arch. Sławomira Bakiera
Pasieka przez cały rok wymaga opieki

Istnieje potrzeba powrotu do tradycyjnego bartnictwa?

Pszczoły to nie tylko pożytek, lecz także duży obowiązek ich ochrony przed chorobami pasożytniczymi, jak warroza, oraz wirusowymi, których jest wiele. Jestem za przywracaniem barci w drzewach dziuplastych, ale tylko z powodów historycznych i dla celów edukacyjnych. Współczesne pszczelarstwo leśne musimy opierać na ulach, których podaż jest stosunkowo duża. W lesie najlepiej sprawdzają się drewniane, w przeciwieństwie do styropianowych.

Czy w procesie kształcenia leśników uwzględniane są treści pszczelarskie?

W programie studiów leśnych magisterskich na Politechnice Białostockiej jest przedmiot obieralny – hodowla pszczół na terenach leśnych (wykład i ćwiczenia). Uruchomiamy go, gdy jest zainteresowanie studentów. Częściej problem pszczelarstwa podejmujemy w ramach prac dyplomowych. Uważam, że gospodarka pasieczna, nawet w formie dobrowolnych zajęć, powinna być w programie studiów leśnych, gdyż stanowi ona integralną część leśnictwa i bywa – co znalazłem w literaturze zagranicznej – zaliczana do agroleśnictwa.