Powrót „Czwórki”

Fot. Kacper Wyrwas

Model 4 to jedno z najsłynniejszych Renault w historii. Francuzi postanowili to wykorzystać i wskrzesić kultowy model, nadając mu nowoczesną, elektryczną formę. W nowej „Czwórce” historyczne cytaty doskonale łączą się z najnowszymi trendami. To naprawdę udany samochód!

Renault 4 produkowano w latach 1961–92. Miało być tanim, popularnym i prostym samochodem. I było. Nowa czwórka to już trochę inna historia, ale „stara” nazwa marketingowo może mu wyjść tylko na dobre.

Cała masa stylu

Nadwozie ma bryłę klasycznego SUV-a. Postawiona na dużych kołach karoseria sprawia wrażenie większej, niż jest w rzeczywistości. Najwięcej nawiązań do historii widać z przodu. Tych okrągłych lamp i czarnego, prostego grilla nie da się pomylić z niczym innym. Z tyłu do dziadka nawiązują prostokątne, pionowe małe lampy. Samochód może mieć dwukolorowe malowanie i opcjonalne okleiny, które jeszcze bardziej podkreślają wyjątkowy charakter samochodu.

Elektronicznie i praktycznie

Wnętrze oferuje to, co znamy z innych elektryków Renault. To mocno cyfrowa deska rozdzielcza ze świetnymi multimediami, opartymi na systemie Google Automotive, fizyczny panel do sterowania klimatyzacją i niezła ergonomia. Dużego plusa daję też za wygodne fotele i duży bagażnik. 420 l to świetny wynik! Denerwować może natomiast praca dźwigni skrzyni biegów. Czasami przełożenie nie włącza się za pierwszym razem. Rozczarowuje też bardzo niska jakość kamery cofania.

Komfortowo i bez pośpiechu

Renault 4 to nie jest auto do wyścigów. Nawet mocniejsza, 150-konna wersja, którą jeździłem, rozpędza się do setki w 8,2 sekundy. Nieźle, ale bez szaleństw. Taka charakterystyka układu napędowego doskonale pasuje do trochę leniwego zawieszenia. Samochód jest przede wszystkim komfortowy. Oczywiście prowadzi się bardzo pewnie, ale zakręty to nie jego świat. W czasie testu średnie zużycie energii kręciło się wokół wartości 15 kWh na 100 km.

Jest potencjał

Renault 4 dostępne jest w trzech poziomach wyposażenia oraz dwóch wariantach mocy i zasięgu. Cennik otwiera kwota 130,5 tys. zł. Za te pieniądze dostajemy 120 KM, akumulator o pojemności 40 kWh i zasięg na poziomie 300 km. Topowa, 150-konna wersja Iconic z 52 kWh baterią przejedzie nawet 400 km na jednym ładowaniu i została wyceniona na 161,5 tys. zł.

Czekamy na hybrydę

Na razie Renault 4 dostępny jest tylko w wersji z napędem elektrycznym, co skutecznie ogranicza jego popularność, ale coraz głośniej mówi się o tym, że pod maskę „Czwórki” może trafić napęd hybrydowy. Wtedy kompaktowy francuski SUV może naprawdę poważnie namieszać na rynku. Może, bo to naprawdę fajne auto.

Fot. Kacper Wyrwas