Jeep Grand Cherokee - Indianin w polskim lesie?

5 listopada 2012 09:09 2012 Wersja do druku

Auto o klasycznych, tradycyjnych kształtach cechuje luksusowo wyposażone komfortowe wnętrze. Ale to także solidna konstrukcja, która sprawadza się w warunkach terenowych.



Zarządzający Jeep’em w latach 80. oferowali do sprzedaży sprawdzonego Jeepa Cherokee, Wranglera i Wagoneera. O ile pierwsze dwa modele cieszyły się zainteresowaniem, o tyle długo produkowany Wagoneer nie nadążał za konkurencją. Wziąwszy pod uwagę powodzenie sprzedaży konkurencyjnego Forda Explorera podjęto kroki zmierzające do uruchomienie produkcji nowego auta. Jako podstawę wykorzystano model Cherokee. Po zwiększeniu wymiarów zewnętrznych w 1993 r. powstała terenówka o charakterystyce dużego kombi z kanciastą bryła nadwozia wyposażoną w „prawdziwy” napęd 4x4 i luksusowe, aczkolwiek trochę toporne, wnętrze. Z założenia nie była to terenówka z prawdziwego zdarzenia, ale dużo osób kupując ten model potrafiło je porządnie „zmotać”, by po fachowych przeróbkach Grand Cherokee bez kompleksów mógł nawet startować w zawodach offroadowych. Pomagają w tym montowane seryjnie silniki, no może poza osławionym dieslem.

Nadwozie
Zaletą konstrukcji samonośnej zamiast ramy podłużnic była wyraźnie niższa masa auta. Charakterystyczna kanciasta budowa wpadała w oko i specjalnie nie zestarzała się. Auto oferowano tylko w czterodrzwiowej wersji. W porównaniu do mniejszego brata mamy tu większe zwisy przednie i tylne oraz wyraźnie widoczne poszerzenie nadwozia. Wszystkie te zmiany pozwoliły na wygospodarowanie satysfakcjonującej ilości miejsca we wnętrzu. Należy jednak wspomnieć o umiejscowieniu dużego koła zapasowego we wnętrzu bagażnika, co skutecznie obniżyło jego funkcjonalność. Nadwozie było dobrze zabezpieczone antykorozyjnie, jedyne problemy ze rdzą zdarzają się na przedniej krawędzi maski.

Wnętrze auta
Jeepa produkowano w trzech podstawowych standardach wyposażenia: Base, Laredo i Limited. Pierwsza z nich często nie posiadał klimatyzacji, elektrycznych szyb, centralnego zamka. W standardzie była tapicerka z materiału, nie malowane zderzaki i listwy zewnętrzne oraz – cecha charakterystyczna – ręczna, pięciobiegową skrzynia biegów. Z powodu słabego popytu zastąpiono go już po dwóch latach modelem Laredo. Ten w standardzie posiadał elektryczne szyby, centralny zamek, tempomat, aluminiowe felgi, elektryczne lusterka, grill przedni w kolorze chromu, tapicerkę z materiału, plastiki zewnętrzne w kolorze szarym. Najbogatsza wersja Limited z lat 1993–95 posiada w wyposażeniu standardowym: tapicerkę skórzaną, elektryczne szyby, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka, wykończenie wnętrza imitujące drewno, plastiki oraz grill w kolorze nadwozia, komputer pokładowy, centrum informacji, automatycznie ściemnianie lusterek (wewnętrznego i kierowcy), koła ze stopów aluminium 15”. Opcjonalnie: dach elektrycznie odsuwany, podgrzewane fotele, halogeny przeciwmgielne. Limited z lat 1996–98 posiadają w standardzie w porównaniu do wcześniejszego modelu: podgrzewane fotele, halogeny przeciwmgielne koła 16” ze stopów lekkich. Niezależnie od wersji wyposażenie wnętrze oferuje spor miejsca na fotelach i kanapie typowych dla amerykańskich aut. Możemy poczuć się jak w salonie. Z czasem siedziska tracą swą sztywność i podparcie, natomiast potężna konsola i deska rozdzielcza mimo użytych plastików nie najwyższej jakości pozostaje odporna na wpływ czasu. Bagażnik mimo umieszczonego w nim koła zapasowego i często występującej butli LPG oferuje sporo miejsca.

Silniki i przeniesienie napędu
Zdecydowanie najmniej udany jest diesel pochodzący z włoskiej firmy VM nie tylko zbyt słaby, ale też najbardziej awaryjny. O ile silniki benzynowe przy minimum kultury obsługi gwarantowały przebiegi powyżej 500 tys. km, o tyle silnik diesla zebrał najwięcej negatywnych opinii w historii firmy. Jego główne bolączki to w większości przypadków awarie rozrusznika, turbosprężarki, pompy wodnej, wycieki oleju i szereg innych drobiazgów. Wszystkich tych mankamentów nie są w stanie wynagrodzić spalanie rzędu 9–11l/100 km. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie zakup auta z silnikiem benzynowym i inwestycja w instalację gazową. Ekonomika silników benzynowych wyrażona w l LPG waha się od 14l/100 km w trasie do ponad 20l/100 km w terenie. Silny i sprawdzony 4,0-litrowy, blisko 190-konny rzędowy silnik został wybrany jako podstawowe źródło napędu Grand Cherokee. Rok później w modelu zadebiutował 5,2-litrowy silnik V8 osiągający 220 KM, dając Grand Cherokee przewagę nad konkurencją z sześciocylindrowymi silnikami, takimi jak Explorer, Toyota 4runner i Chevrolet S-10 Blazer. V8 pozwalało na ciągnięcie przyczepy o dopuszczalnej masie do 3500 kg co zadowalało właścicieli. W 1998 r. Jeep wyposażył ten model w silnik o pojemności 5,9 l... Za przeniesienie napędu odpowiedzialne były skrzynie manualne (rzadko) i automatyczne.Przy minimum obsługi automaty długo sprawiają radość kierowcy bezawaryjną jazdą. W zależności od roku produkcji i wersji Jeepa możemy spotkać dwa podstawowe rodzaje skrzyń rozdzielczo-redukcyjnych. W jednej stosowano system Command-Trac – part time 4WD (napędu 4x4 nie należy używać na utwardzonych nawierzchniach), w drugiej Select-Trac – full time 4WD (dzięki międzyosiowemu mechanizmowi różnicowemu można używać napędu 4x4 na utwardzonych nawierzchniach). W zależności od wersji silnikowej możemy w Jeepie spotkać kilka modeli mostów napędowych. Jeżeli nie będziemy stosować opon w rozmiarze większym od fabrycznego, będą nam służyć, przy modyfikacjach mogą odmówić posłuszeństwa...

Zawieszenie
Obie sztywne osie prowadzone są za pomocą wahaczy wzdłużnych. Mosty oparte są na sprężynach. Pozwala to na znalezienie złotego środka między właściwościami terenowymi a komfortem. Przednie wahacze nie są zbyt mocne i ich ostre traktowanie może zakończyć się koniecznością wymiany, na asfalcie auto potrafi „myszkować” (należy pamiętać, że zostało zaprojektowanie w USA, gdzie zakręty są „inne”). Wersje europejskie produkowane w Grazu miały zmienioną charakterystykę zawieszenia i układu hamulcowego. Na rynku spotykamy wiele firm oferujących gotowe zestawy modyfikujące zawieszenie.

Hamulce
Nie jest to najmocniejsza strona auta. Pomijając modele z bębnowymi hamulcami na tylnej osi, nawet auta z tarczami na wszystkich osiach miały problemy z dłuższymi zjazdami podczas których ulegały przegrzewaniu się... Nawet przy normalnej jeździe ich wytrzymałość to 30–50 tys. km. Również i tu dostępne są zamienniki oferujące wyższą sprawność.
Samo znalezienie godnego uwagi auta może potrwać długo. W ogłoszeniach dominują mocno „wymęczone”, powypadkowe samochody przywiezione z Niemiec i Szwajcarii. Nawet jeśli nie jeździły zbyt wiele w terenie, często holowały przyczepy, co odbija się na ich formie.

Zalety:

• Długowieczne silniki benzynowe (przy prawidłowej obsłudze).

• Ilość miejsca we wnętrzu.

• Dzielność terenowa nie wymagająca specjalnej obsługi.

• Wyposażenie auta.

• Wysoka trwałość nadwozia w bezwypadkowych egzemplarzach.

• Odporność silników benzynowych na dobrej klasy instalacje LPG.

Wady:

• Mało wytrzymałe tarcze hamulcowe, niska odporność na przegrzanie.

• Awarie układu elektrycznego.

• Niska trwałość chłodnicy i nagrzewnicy (5–7 lat).

• Awarie silnika diesla (w tekście).

• Paliwożerność silników benzynowych.

• Zróżnicowana trwałość mechanizmów różnicowych.

• Wrażliwość prowadzenia na koleiny.

Dziękuję serdecznie Romanowi i Wojtkowi za tak szczegółowe opisy. Pozdrawiam terenowo.

Sebastian Kołacz

PS. Zwracam się z prośbą o przesyłanie sugestii dotyczących kolejnych artykułów i opisów swych aut na: seba4x4@o2.pl

Kolejny temat: Land Rover Discovery – legenda Camel Trophy w polskich lasach w numerze 23

Roman Zielonka, Nadleśnictwo Cisna: Jeep Grand Cherokee, 4,0 benzyna/gaz wersja ENDEAVOUR, prod. 1998
Jeepa nabyłem w lipcu 2009 r., z przebiegiem 208 tys. km. Posiada napęd 4x4, reduktor, automatyczną skrzynię biegów, ABS (ale bez innych systemów kontroli). Obecny stan licznika to 262 tys. km. Sekwencyjną instalację gazową zamontowano dokładnie cztery lata temu. Spalanie gazu od 15,5 l/100 km (rzadko zdarzające się długie przejazdy z ustabilizowaną prędkością) do 20 l/100 km (zima, krótkie przejazdy). Zwykle w warunkach bieszczadzkich spala ok. 17 l/100km.
Auto kupiłem w stanie bardzo dobrym, a jeśli wziąć poprawkę na jego wiek i przebieg – w doskonałym. Trafiłem na wyjątkowego sprzedającego, bo nie odkryłem żadnej „ściemy” i nawet kiedy poinformował, że wymienił membrany w trzech głośnikach, bo zaczynały brzęczeć, to kiedy znajomy akustyk zajrzał do głośników, stwierdził, że zrobił to dobrej klasy fachowiec.
Naprawy miały w zasadzie charakter wymiany tego, co zużyć się przez ten czas mogło: klocki hamulcowe, wymiana i regulacja hamulca ręcznego, łącznik stabilizatora, uszczelniacz tylniego mostu, uszczelniacz reduktora, pompa płynu chłodzącego (nie było łatwo znaleźć odpowiedni model). Wymieniona została też chłodnica. Na wyjeździe w Rumunii rozleciała się rura wydechowa, ale po jej pospawaniu w pierwszym lepszym warsztacie, a później poprawieniu ewidentnej fuszerki w kraju, trzyma się już cały rok.
Najbardziej przykrą awarią było zepsucie się tempomatu. Nie dlatego, że żyć bez niego nie mogę, ale że kiedyś włączył się sam niespodziewanie, co mnie nieźle wystraszyło. Okazało się, ze przetarł się jeden kabelek z wiązki przy kierownicy (uchylna, zawsze wsiadając i wysiadając przestawiam ją). Przez przetarty kabelek kilka miesięcy nie otwierała się także szyba w tylnych drzwiach.
Auto jest bardzo wygodne, wręcz ekskluzywne. Znakomita wielopłaszczyznowa elektryczna regulacja foteli, dość ciche wnętrze, te różne schoweczki, półeczki, podświetlane lustereczka powodują, że nie tylko ja, ale i żona czujemy się w dżipku świetnie. Skoro już jest taki wypasiony, to brakuje mi tylko pamięci ustawień fotela kierowcy i lusterek (jeździmy z żoną na zmianę) i podgrzewanych foteli (to tylko zachcianka żony).
Największe pozytywne zaskoczenie – auto nie gnije! Przed zakupem zapewne był garażowany, ja nie mam takiej możliwości. Ma 13 lat i nie mogę znaleźć na nim żadnych wżerów. A z uwagi na jazdę po leśnych drogach zarysowań, a nawet drobnych puknięć, trochę mu narobiłem. Nie jestem off-roadowcem, ale wydaje mi się, że w terenie radzi sobie lepiej niż na to wygląda. Specjalnych testów nie robiłem, ale jeden się zrobił sam. Jechałem kiedyś w Rumunii boczną, górską drogą wraz ze spotkanymi Polakami z klubu Suzuki: Samuraj i Grand Vitara. W pewnym momencie prowadzący Samuraj, skręcił pod ostrą skarpę, aby ściąć kolejny zakręt arcynudnej serpentyny. Skrót pokonał. To miała być z jego strony taka prowokacja–prezentacja: łeb mi w tej mydelniczce odskakuje, ale wjadę tam, gdzie wy nie wjedziecie. Zaskoczony tym manewrem, pojechałem za nim. I ku mojemu zdumieniu, bez włączonego reduktora, również się wyczołgałem. Ale Grand Vitara już nie! Jej kierowca trzy razy próbował, kombinował z reduktorem i musiał zrezygnować. Nabrałem do Jeepa szacunku, bo traktowałem go raczej jak suva a nie terenówkę.
To jest auto dla mnie. Na co dzień jeżdżę sporo po kiepskich drogach wiejsko-leśnych, a do domu mam taki podjazd, że w zimie bez dwóch napędów to tylko na łańcuchach, podczas gdy szosa najczęściej jest czarna. Dość regularnie (5–6 razy w roku) jeżdżę na trasie 300-400 km, no i wakacje z rodziną. Szosowe przerzuty pokonuję w dużym komforcie, a później mogę dotrzeć tam, gdzie samochód terenowy może tylko pomarzyć.

PLUSY:

• Doskonały komfort jazdy, również szosowej,

• Świetna, elektryczna regulacja siedzeń,

• Bogate wyposażenie, wnętrze niemal luksusowe, bardzo dobra jakość systemu audio,

• Dobre właściwości przy jeździe w terenie (ale nie jestem w tej dziedzinie ekspertem),

• Rewelacyjna jakość blach, może jeszcze nie staruszek, ale już nie młodzieniaszek, a trzyma się i prezentuje super!

• Chyba dobra relacja pomiędzy ceną, a jakością kilkuletnich aut,

• Straszono mnie, że mosty siadają, automatyczna skrzynia w terenie to nieporozumienie, ale ja oceniam te układy dobrze .

MINUSY:

• Wysoki koszt paliwa (gdyby nie gaz, dla mnie nie do przeskoczenia),

• Części nieco droższe niż u bardziej popularnych marek (ale bez przesady),

• Bywają kłopoty z dobraniem części odpowiednich do tego modelu (niuanse, które opóźniają wymianą i psują krew!),

• Hamulce mogłyby mieć lepszy system odprowadzania ciepła,

• Do codziennej jazdy w lesie i manewrowania między stosami i mygłami przydałoby się orurowanie.

Wojciech Grzywa, Nadleśnictwo Lwówek Śląski: Jeep Grand Cherokee ZJ, 4,0 L benzyna/gaz, wersja Limited Gold, prod. 1998.
Auto kupione w grudniu 2011 r. z przebiegiem ok. 225 tys. km i sekwencyjną instalacją gazową. Do tej pory przejechałem nim ok. 18 tys. km po leśnych drogach i bezdrożach, a także po miastach i autostradach. Auto w momencie zakupu posiadało standardowe wyposażenie, bez modyfikacji w zawieszeniu czy nadwoziu. Żeby można się nim swobodnie poruszać po lesie, od razu podniosłem je o dwa cale na podkładkach pod sprężyny. To jednak okazało się niewystarczające, bo ZJ jest dużym autem (poprzednio miałem krótką Fronterę) i do manewrowania potrzebuje dużo więcej miejsca, a w dodatku po spotkaniach zderzaków z pniakami, plastiki troszkę popękały. W związku z tym dżipek został wyposażony w metalowe zderzaki z przodu i z tyłu, z montażem koła zapasowego na zewnątrz auta w ramach rekompensaty za miejsce butli gazowej za tylnymi siedzeniami. Następne modyfikacje: zmiana reduktora z NV 249 na NP 242, montaż płyty ochronnej pod reduktorem oraz metalowych osłon gruszek mostów z przodu i z tyłu, montaż regulowanych wahaczy (z modelu Wagoneer). W planach mam montaż wyciągarki na przedni zderzak.
Awarie? Raz zepsuł się czujnik położenia wałka rozrządu. Rzędowy silnik bardzo dobrze współpracuje z instalacją gazową – brak jakichkolwiek problemów. Automatyczna skrzynia biegów też wzorowo spisuje się w terenie. Autem codziennie dojeżdżam do pracy i jeżdżę po lesie, a jak trzeba jadę do nadleśnictwa i gdziekolwiek mam potrzebę. Samochód prowadzi się bardzo dobrze zarówno w lesie jak na asfalcie – trzeba się tylko przyzwyczaić do charakterystycznego dla tego modelu bujania na boki na nierównym. Auto nadaje się i na leśną terenówkę, i na samochód rodzinny (w dodatku całkiem luksusowy – klima, skóra, tempomat, zmieniarka CD, podgrzewane fotele, pełna elektryka) i wg mnie w obu zadaniach spisuje się świetnie.
ZJ to nie jest wyczynowa terenówka do off-roadu, jak np. XJ, Wrangler, Samurai czy Patrol, ale potrzeby leśnika w pełni zaspokoi. Nie katuję auta, po prostu czasami muszę je zostawić w lesie i troszkę pochodzić, bo gabaryty nie pozwalają na jazdę gąszczem.
Jeśli chodzi o wady jakie mógłbym znaleźć w ZJ to chyba tylko brak fachowych warsztatów znających się na amerykańskich Jeepach (na szczęście są forumowi koledzy, którzy zawsze w potrzebie pomogą i doradzą jak trzeba). Spalanie gazu też nie należy do małych – 17 l w trasie z prędkością do 110 km/h (przy tym aucie sporadycznie) do 28–30 l zimą przy jeździe na krótkich odcinkach i po lesie. Do tego doliczyć trzeba w obu przypadkach jeszcze benzynę. Ale kto z posiadaczy Jeepa chciałby tak dokładnie liczyć? Przecież jazda nim to po prostu styl życia, a nie przymus. To pierwsze auto jakim jeżdżę, które posiada duszę i wiem, że jak ktoś raz wsiądzie do Jeepa to już nie będzie chciał jeździć innym!