Godny następca Samuraia

4 czerwca 2012 13:30 2012 Wersja do druku

Suzuki Jimny zadebiutował na rynku w 1998 r. jako następca Samuraia. Czy okazał się równie dzielny terenowo i prosty w eksploatacji?



Jimny pojawił się na rynku przed blisko 15-stu laty w 1998 roku. Suzuki nie mogło pozwolić sobie na walkę z konkurentami typu Nissan Patrol, Mitsubishi Pajero, Toyota Land Cruiser, które były dużymi autami z mocnymi silnikami. Postawiono na sprawdzoną przez lata formułę niedużego samochodu terenowego o niskiej masie i małych silnikach. Auto tego typu mogło być również postrzegane jako pojazd miejski. Na polskim rynku pojawił się w ofercie w 1999 roku.Powoli wypierał Samuraia, który był produkowany równolegle przez kilka lat. Kształty zewnętrzne zdradzają, że jest to terenówka budowana według klasycznych zasad. Niemalże pionowa szyba przednia, stosunkowo długa i płaska maska, praktycznie pionowy tył.
Wszystkie te elementy w połączeniu z wysokim kątem natarcia i zejścia nawiązują do klasycznych aut terenowych. Z drugiej strony eleganckie, wykończone plastikiem zderzaki są w stanie zmylić laika. Auto oferowano z dwoma silnikami, które z czasem ulegały modyfikacjom.

Nadwozie

Suzuki Jimny jest autem łatwo rozpoznawalnym, głównie dzięki swej nieproporcjonalności. Zaledwie trochę ponad 3,5 m długości, 1,6 m szerokości w stosunku do ponad 1,7 m wysokości sprawiają wrażenie aut niestabilnego. Nadwozia zachowuje oczywiście kształty rasowego auta terenowego. Utwierdzają nas w tym takie szczegóły, jak krótkie zwisy, okrągłe światła, mocne nadkola, zadowalający prześwit, duże powierzchnie przeszklone oraz zapasowe koło na drzwiach bagażnika. Słowem – prawdziwa terenówka.

Nadwozie charakteryzuje się dobrymi parametrami terenowymi:

Kąt natarcia: 37°,
Kąt zejścia: 46°,
Kąt rampowy: 31°.

Produkowano dwa rodzaje nadwozia – cabrio ze zdejmowaną tylną częścią dachu oraz standard z zamkniętym nadwoziem blaszanym. Nadwozie oparte jest na sztywnej ramie nośnej. Z zewnątrz Jimny niewiele zmieniał się w czasie produkcji.

Wnętrze

Wymiary zewnętrzne decydują o ilości miejsca we wnętrzu Jimny. W większości aut terenowych nie narzekamy na brak miejsca, w Suzuki Jimny sytuacja przedstawia się inaczej. Za kierownicą odnajdą się osoby niedużego wzrostu. Ludzie „słusznych” rozmiarów mają problemy nawet ze sprawnym kręceniem kierownicą. Ręka potrafi blokować się między kolanem a kierownicą. Kolejny minusem jest niedostateczna regulacja fotela wzdłuż. Wsiadanie do tyłu nie jest łatwe, fotele nie mają pamięci położenia, zawsze trzeba od nowa ustawiać płożenie siedziska i nachylenie oparcia. Z tyłu ciężko znaleźć wygodą pozycję. Oparcie jest niemal pionowe, co nie sprzyja dłuższym podróżom. W Jimny wystarczająco dużo miejsca jest za to na nasze głowy. Mikroskopijny bagażnik można powiększyć przez złożenie siedzeń.
Wystrój wnętrza uległ zmianom w 2005 roku.Lifting był to z pozoru delikatny, ale w rzeczywistości zaszło sporo zmian, głównie wewnątrz auta. Z konsoli centralnej zniknęły antyczne suwaki do obsługi systemu wentylacji, w ich miejsce pojawiły się nowocześniejsze pokrętła. We wnętrzu pojawiła się trójramienna kierownica, zastosowano lepsze jakościowo materiały wykończeniowe. Kolejną zmianą było zastąpienie drążka sterującego skrzynią rozdzielczą trzema przyciskami sterowania napędem. Jest to rozwiązanie łatwiejsze w obsłudze, wyglądające bardziej estetycznie, ale off-roadowcom z zasadami z pewnością nie przypadło do gustu. W wyposażeniu oferowano zarówno klimatyzacja, jak i pełną „elektrykę” (łącznie z ogrzewaniem siedzeń), ale w zamian kierownica nie miała żadnej regulacji. Poziom wykończenia jest poprawny a użyte materiały dobrej jakości. Całość podporządkowana została ergonomii. Kierowcy docenią także dobrą widoczność wynikającą z wysokiej pozycji za kierownicą oraz dużej powierzchni szyb i spo-rych rozmiarów lusterek bocznych.

Silniki i przeniesienie napędu

Zastosowane silniki niezależnie od rodzaju zasilania dysponują stosunkowo małą pojemnością. Wbrew pierwszym wrażeniom jazda nimi jest dość płynna i w miarę dynamiczna, a wszystko dzięki niewielkiej masie auta oraz niezbyt szerokim oponom. Do sprawnego poruszania się jesteśmy jednak zmuszeni wykorzystywać cały zakres obrotów silników. W warunkach terenowych poruszanie się ułatwia reduktor, którego używanie wydłuża żywotność sprzęgła oraz zwiększa właściwości terenowe. O ile silniki benzynowe niezależnie od wersji nie sprawiają użytkownikom większych kłopotów, o tyle silniki diesla powstałe w współpracy z Renault bywają kapryśne w użytkowaniu. Najwięcej problemów przysparzają wtryskiwacze, których żywotność jest skromnie mówiąc dyskusyjna... Z reguły po osiągnięciu przebiegu nieco ponad 100 tys. km dochodzą kresu swego żywota, a regeneracja lub wymiana na nowe nie należy do tanich. Jeśli zbyt długo będziemy zwlekać z ich wymianą, możemy do kosztów naprawy doliczyć regenerację pompy wtryskowej... W przeniesieniu napędu wykorzystywano automatyczne i manualne skrzynie sprzężone ze skrzynią rozdzielczo redukcyjną. Automat oferowany był z silnikiem benzynowym. Przedni napęd sprzęgany jest „na sztywno” co utrudnia nam poruszanie się po asfalcie z włączonym napędem 4x4. W mostach brak blokad mechanizmów różnicowych. Na reduktorze nie brakuje mocy. Nawet pozbawione elektronicznych systemów kontroli trakcji i blokad dyferencjałów niewielkie koła bezproblemowo wyciągają lekkie auto z terenowych opresji – znacząco pomaga w tym niska masa, dzięki której Jimny nie zapada się w grząskim podłożu. Samochód dowodzi, że czysto mechaniczne i proste rozwiązania ciągle pozostają konkurencyjne i stosunkowo bezawaryjne.

Zawieszenie

Zastosowano tu klasyczną ramę, do której przymocowane są dwa sztywne mosty napędowe, zawieszone na sprężynach. Amortyzatory zamocowane są niezależnie, jeśli kierowca jeździ zgodnie z przepisami ruchu drogowego – jazda Jimny jest bezpieczna. Dzięki małemu rozstawowi kół i osi jazda ma w sobie coś z gokarta, natychmiast samochód reaguje na każdy ruch kierownicą, a każdy wybój w zakręcie może wytrącić z równowagi i tak niespokojny tył. To zasługa zależnego zawieszenia. Potrafi ono przesunąć tylną oś o kilka centymetrów w każdej chwili. Jeśli chcemy szybko jechać po wybojach, musimy być gotowi na kontrę w każdej chwili. Problem pojawia się też przy normalnych koleinach, bo mały rozstaw kół sprawia, że Jimny nie mieści się w ich standardowym rozmiarze. Trzeba zatem obserwować drogę i trzymać kierownicę. Fabryczne nadwozie nie pozwala na stosowanie nadwymiarowych opon, prześwit nie jest imponujący (190 mm), lecz starcza do sprawnego pokonywania leśnych duktów. Stosowanie felg o większym odsadzeniu ET potrafi skutkować przyśpieszonym zużyciem łożysk przednich kół. W/w łożyska są też z reguły słabym punktem aut z silnikiem diesla.

Hamulce

Klasyczny układ, przód tarcze, tył bębny. Ze względu na niską masę auta nie stanowią większego problemu, zdarzają się jednak problemy z przegrzanymi tarczami skutkujące koniecznością wymiany...

Wady i zalety

Wady:

– niski komfort resorowania,
– kiepskie prowadzenie przy większych prędkościach,
– nieprecyzyjny układ kierowniczy,
– ciasne wnętrze,
– maleńki bagażnik,
– problemy z układem zasilania silników diesla,
– szybkie zużycie elementów zawieszenia w wersjach diesla.

Zalety:

+ wysoka sprawność terenowa,
+ zwrotność,
+ stosunkowo niska cena zakupu,
+ klasyczna linia nie poddająca się próbie czasu,
+ spalanie do przyjęcia,
+ znakomita widoczność.

Opinie użytkowników

Jacek Simiński, leśniczy Leśnictwa Klotyldzin użytkuje Jimny 1,5 DDIS w wersji 65 KM z 2005 roku. Auto zostało nabyte w 2007 r. z przebiegiem 30 tys. km, obecny przebieg to 123 tys. km. Właściwości terenowe i zwrotność auta zostały ocenione pozytywnie, spalanie w zależności od pory roku waha się w granicach 7–8 l/100 km (poza ciężkimi warunkami zimowymi). W codziennej jeździe pomaga bogate wyposażenie – pełna „elektryka”, klimatyzacja, przeszkadza nadwozie typu cabrio, dzięki któremu do środka dostaje się mnóstwo kurzu. Poza typowymi czynnościami obsługowymi (wymianu olejów, filtrów, rozrządu) często były zmieniane łożyska przednich kół (kilka razy), awaria wtryskiwaczy przy przebiegu niespełna 120 tys. km. dotkliwie obciążyła budżet rodzinny... W trakcie użytkowania zmienione zostały również tylne amortyzatory, na zużycie których wpływ mogło mieć częste używanie kosza zawieszanego na haku. Reasumując, kolega Jacek nie jest do końca zadowolony z auta i w najbliższym czasie zamierza zmienić Jimny na Grand Vitarę.
Wojciech Pszczoła, leśniczy Leśnictwa Budzyń użytkuje Jimny 1,3 VVT z 2005 roku. Auto zostało zakupione w 2008 r. z przebiegiem 23 tys. km, obecnie Jimny ma na liczniku 113 tys. km. Podobnie do opisywanego wcześniej auta tu też mamy pełne wyposażenie elektryczne i klimatyzację. Nadwozie zamknięte pomaga w utrzymaniu czystości we wnętrzu. Przez cały okres użytkowania poza czynnościami obsługowymi wystąpiły dwie awarie: wymiany wymagała rozszczelniona chłodnica wody, drugą awarią były pojawiające się co pewien czas problemy z załączaniem przedniego napędu sterowanym elektrycznie. Poza tymi awariami auto sprawuje się bez zarzutu i właściciel ma nadzieję cieszyć się nim długo.
Obydwaj właściciele użytkują swe auta praktycznie wyłącznie do celów służbowych, tak więc niski komfort na dłuższych dystansach nie jest im straszny.

Pozdrawiam terenowo.

Sebastian Kołacz

Kolejny artykuł: Hyundai Galloper – „prawie” Pajero?