Są samochody, które budzą… mieszane uczucia. Z jednej strony potrafią wręcz onieśmielać zaawansowaniem technologicznym i osiągami, z drugiej nijak mają się do tego, co kochają fani tradycyjnej motoryzacji. Jednym z nich jest bez wątpienia BMW iX – duży elektryczny SUV z Monachium.
Niemcy niedawno zafundowali swojemu okrętowi na prąd technologiczny lifting. Technologiczny, bo wizualnie nie zmieniło się właściwie nic. BMW iX nadal wygląda trochę jak obrane ze skórki X5, jest nietypowo jak na BMW krągłe i tym odróżnia się od innych, agresywnie narysowanych beemek.
Mieszane uczucia
Kontrowersje? Oczywiście z przodu. Kształt nerek jest tutaj już jedynie umowny, a grill nie ma żadnej kraty. Po prostu przykryto go błyszczącym tworzywem i radykalni fani BMW niezmiennie nad tym ubolewają. Reszta jest już zaskakująco, jak na beemkę, stonowana. Całość stoi na 22-calowych kołach, ale jako opcję można zamówić o cal większe obręcze.
Wewnątrz jak w salonie
Nigdy nie przypuszczałem, że powiem to przy okazji BMW, ale… fotele w tym aucie nie zapewniają żadnego trzymania bocznego. Na szczęście masaż i chłodzenie rekompensują wszystkie minusy. A reszta wnętrza? Styl deski rozdzielczej to pełnoprawna przyszłość. Fizycznych przycisków – jak na lekarstwo. Za to świetne materiały, festiwal świateł i kolorów oraz fantastyczna jakość wykończenia idealnie oddają charakter tego pojazdu. Jeśli właśnie tak mają wyglądać statki kosmiczne, to jestem spokojny.
Rakieta poziomego startu
Papierowe dane obiecują całkiem sporo: 544 KM i 4,6 s do setki to w segmencie SUV-ów ekstraklasa. Momentami trudno uwierzyć, że ten ważący 2,5 t okręt może tak skutecznie trzymać się drogi. Wielkie koła w połączeniu z napędem 4×4 nawet na śliskiej nawierzchni ani na chwilę nie pozwalają na żadną nerwowość, a dotarcie do momentu, w którym ten kolos pogrozi elektronicznym palcem, wymaga sporo odwagi.
Zajedzie daleko
Testowałem odmianę „środkową” pod względem mocy silnika, ale zapewniającą największy zasięg. BMW obiecuje nawet 700 km na jednym ładowaniu. Owszem, da się, ale trzeba naprawdę lekkiej nogi i sporo wolnego czasu. Za to ponad 600 km po mieście albo bocznych drogach jest już realne. Przy jeździe autostradowej od ładowarki do ładowarki można przejechać jakieś 450 km. Przy masie wynoszącej 2,5 t i mocy prawie 550 KM to naprawdę solidne wyniki.
Ile za taką przyjemność?
BMW iX to jeden z najbardziej efektownych, zaawansowanych i dopracowanych elektryków, którymi miałem okazję jeździć. Ma te same wady co wszystkie auta elektryczne, więc nie jest to samochód dla każdego, ale jeżeli ktoś już się zdecyduje, musi szykować minimum 375,5 tys. zł za podstawową wersję. Testowana odmiana xDrive60 to już 450 tys. zł. Topowe M70 jest droższe o kolejne 110 tys. zł.




















