Luksus na prąd

Fot. Mat. prasowe

Nissan był jedną z pierwszych marek, które wprowadziły do polskiej oferty auto elektryczne. Model Leaf był absolutną nowością i pod wieloma względami szokował. Dzisiaj Nissan oferuje też Ariyę – wyjątkowo efektowny i pozytywnie zaskakujący elektrowóz.

Zaprojektowanie ładnego elektrycznego samochodu to sztuka. Wszystko przez dużą wysokość nadwozia, które musi zmieścić w podłodze ogromną baterię. Właśnie dlatego większość aut na prąd to SUV-y i crossovery. Nissan Ariya nie jest tu wyjątkiem.

Efektowny i kontrowersyjny

Ariya stylistyką przywodzi na myśl oferowany kilkanaście lat temu model Murano. Coś w tym jest. Japończycy od zawsze podkreślali, że najważniejszą cechą tego designu ma być minimalizm i rzeczywiście nie ma tutaj zbędnego zdobnictwa. Są za to metry kwadratowe gładkiej blachy. Czy Ariya jest ładna? Jak w przypadku większości nowych aut elektrycznych jest to kwestia gustu.

Wewnątrz jest premium

Dużo korzystniej wygląda wnętrze, zarówno w kwestii jakości, jak i przestronności. Świetne materiały i ponownie minimalizm. Dużo gładkich, prostych powierzchni, dotykowe przyciski i dwuramienna kierownica – tylko tyle i aż tyle. Fantastycznie wyglądają fotele wykończone skórą nappa w grafitowo-niebieskim kolorze, niestety w praktyce okazują się trochę za twarde. Z tyłu jednak miejsca nie zabraknie nawet pasażerom o wzroście powyżej 185 cm.

Jest moc!

W tym przypadku dokładnie 394 KM, które pozwalają na osiągnięcie pierwszej setki w 5,1 s, ale ten doskonały wynik nie jest najważniejszy. Tu priorytetem jest komfort. Nastawy zawieszenia, sposób pokonywania nawet dużych nierówności i wyciszenie kabiny sprawiają, że Ariyą jeździ się jak prawdziwą limuzyną, chociaż w zakrętach radzi sobie zaskakująco dobrze. Największym minusem jest niestety zużycie energii – w porównaniu z konkurentami to średnio o 3–4 kWh więcej na każde 100 km.

Nie jest tanio

Cennik Nissana Ariya zacyna się od kwoty 195 tys. zł za wersję z mniejszym akumulatorem i napędem na przód. Odmiana, którą testowałem, Evolve+, to już 285 tys. zł. To ceny porównywalne np. z Hyundaiem IONIQ 5, ale wyższe niż w przypadku Skody Enyaq czy Volkswagena ID5. Zaletą Nissana jest kompletne wyposażenie w najbogatszej wersji. Dopłaty wymaga jedynie lakier.

Prawdziwy egzotyk

Nissan Ariya to samochód pod wieloma względami zaskakujący. Świetnie jeździ, zapewnia wręcz doskonały kompromis pomiędzy komfortem a pewnością prowadzenia, urzeka efektownym wnętrzem i rzuca się w oczy na ulicy. Rzuca się w oczy, bo… naprawdę jest rzadkim widokiem. Najwyraźniej polscy klienci uznali, że elektryczny Nissan to zbyt duża egzotyka. Zupełnie niesłusznie.

Fot. Mat. prasowe