Zima chyba wreszcie odpuściła. To doskonały moment, żeby zaplanować małe SPA dla samochodu, który przez kilka ostatnich miesięcy nie miał łatwego życia. Niskie temperatury, sól drogowa i wszechobecna wilgoć prawie na pewno odcisnęły swoje niszczycielskie piętno nawet na najbardziej zadbanych autach.
Wiosną wszystko budzi się do życia, a przede wszystkim korozja. To ulubiona pora roku dla tego znienawidzonego przez kierowców, a lubianego przez blacharzy i lakierników, zjawiska. Wysokie temperatury i wilgoć wymagają szybkiej reakcji. Wtedy nie trzeba będzie głębiej sięgnąć do portfela.
Nie daj się korozji
Nie ma samochodów, które nie korodują. Po prostu korodują szybciej lub wolniej, „ruda” zawsze znajdzie dla siebie miejsce. Właśnie dlatego tak ważne jest zabezpieczenie nawet tych najdrobniejszych uszkodzeń, które odsłoniły gołą blachę. Czasami wystarczy zestaw do tzw. zaprawki, którą można zrobić we własnym garażu. Poważniejsze uszkodzenia to już niestety wizyta u lakiernika. Tutaj czas jest najważniejszy!
Czas na letnie gumy?
Nie ma się co śpieszyć. Ogólna zasada mówi, że opony powinno się zmieniać wtedy, gdy średnia dobowa temperatura przekroczy 7 stopni. W naszej strefie klimatycznej matka natura bywa kapryśna i czasami może sypnąć śniegiem nawet pod koniec kwietnia. Czekać? Wymieniać? To sprawa indywidualna, ale warto obalić tutaj mit, który mówi, że zimowe opony bardzo szybko się zużywają, gdy jest cieplej. Owszem, zużywają się, ale dzieje się tak jedynie w sytuacji, gdy kierowca jeździ na zimówkach w upalne dni. Kilka, a nawet kilkanaście stopni powyżej zera na pewno im nie zaszkodzi.
Mycie to podstawa
Banał, prawda? Ale ten banał jest wiosną najważniejszy. Solidne mycie z dużą ilością detergentu nie tylko dokładnie wypłucze resztki piachu i soli z zakamarków nadwozia, lecz także pozwoli na dokładne sprawdzenie karoserii pod kątem głębokich rys i odprysków, które w ciągu kilku tygodni staną się początkiem walki ze rdzą. Nie żałujcie wody i przede wszystkim pamiętajcie o trudno dostępnych miejscach, jak np. szczeliny między elementami karoserii.
Zadbaj o podwozie
Jeszcze więcej złego czai się pod podwoziem. Tam kilka miesięcy kontaktu z solą zawsze robi spore spustoszenie. W tym przypadku absolutne minimum to wizyta w myjni automatycznej i wybór programu z myciem podwozia. Dużo skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wizyta w myjni specjalizującej się myciem podwozia. Cena takiej usługi to ok. 100 zł. Auto staje na podnośniku, a pracownik myjni dokładnie myje wszystko pod ciśnieniem. Warto, bo taki zabieg pozwoli również na ocenę stanu takich elementów, jak zawieszenie czy układ wydechowy.
Czyste wnętrze
Kolejny banał? Tylko pozornie. Przez tych kilka zimowych miesięcy na wykładzinie w każdym samochodzie zalega pełno piasku, soli i wilgoci, która, szczególnie pod gumowymi dywanikami, odpowiada m.in. za parowanie szyb i nieprzyjemny zapach. Tutaj potrzebne jest solidne odkurzanie i suszenie tapicerki. Kilka dni jazdy bez dywaników powinno
rozwiązać problem.