Pośrodku

15 stycznia 2014 15:07 2014 Wersja do druku

Pośrodku
Wojciech Anuszkiewicz
Biblioteka Publiczna w Gołdapi 2013, s. 53

„Pośrodku” to debiut książkowy leśnika z 25-letnim stażem (Nadleśnictwo Olecko wsparło wydanie). To także literackie credo poety, dziennikarza, założyciela oleckiej grupy poetyckiej „Legary”.


Dlaczego „Pośrodku”? Bo pośrodku czterech dróg drzemie stary Połom – kilka „dymów” zgubionych wśród lasów, wzdłuż płynącej leniwie Łaźnej Strugi. Opisy topografii, dróg, przyrody to wyraz tego, jak głęboko autor wszedł w lokalną społeczność, jak wrósł w nią i jak odczytał jej koloryt. To specyficzna pochwała miejsca, w którym przyszło żyć, rozliczenie z mitem kraju lat dziecinnych. To zbiór reminiscencji, migawek z życia mikrospołeczności. Ludzi osiadłych na terenach byłych Prusów Wschodnich, w niełatwych czasach (zaklętych w codzienności najpierw pegeerów, potem bezrobocia i pracy dorywczej). Dysputy w sklepikowym klubiku i „baby” zastygłe w oknach ożywiają: „Warszawka”, grzybiarze, studenci. Budynki to mezalians architektury pruskiej, peerelowskiej, nowobogackiej.

Taka też, migawkowa, jest narracja. Rozwijamy kliszę i widzimy: tu wspomnienie całkiem ostre, tu wyblakłe, tu niepamięć zostawiła tylko niewyraźny kontur, fragment dialogu,
czyjeś imię, przysklepową ksywę. Leśnik napotykający pląsające o świcie półnagie nimfy (studentki szukające przeplatki purpuroskrzydłej), malarka, która odpłynęła na oderwanej wysepce śródleśnego jeziora, zamordowany taksówkarz, którego ciało przykryte gałęziami przeleżało zimę, podchmielony szofer taranujący żukiem stado odyńców. Tubylcy trwający w pamięci tych, którzy nie zdążyli jeszcze poumierać.

Proza poetycka to niełatwa lektura. Przy niektórych zdaniach trzeba się zatrzymać, przetrawić. Tym bardziej że wydarzenia autentyczne mieszają się z sennymi wizjami. Ten oniryzm każe domyślać się, że autor chce nam zaserwować prozę „z wkładką”. Mówi słowami jednego z bohaterów: Siadaj, ono jest i twoje. Inne patrzenie. I ten świat na ciebie popatrzy inaczej, (…). Mniej kłująco w dzikie oczy. Może ci coś szepnie. Może ci się coś objawi.

Opisy mazurskiej przyrody… Kto ją widział, będzie wiedział. Mnie korkują gardło. Ale może dlatego, że to też moje rodzinne strony.

AŁP