Z dziejów bieszczadzkich kolejek leśnych

14 marca 2011 11:25 2011 Wersja do druku

Z dziejów bieszczadzkich kolejek leśnych
Zygmunt Rygiel
Rutenus, s. 159

Historia karpackiego leśnictwa byłaby więcej niż niepełna, gdyby zabrakło w niej solidnego rozdziału o kolejkach wąskotorowych.

Książka „Z dziejów bieszczadzkich kolejek leśnych” to kolejne, po wydanej w 2009 r. monografii kolejek leśnych w Lasach Janowskich, opracowanie poświęcone zapomnianemu środkowi transportu, który z powodzeniem i wydajnie funkcjonował w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Jego autor z tematem stykał się już w miejscu urodzenia w Charnohorze i później w czasie pracy zawodowej, która w większej części upłynęła w Bieszczadach. Rozpoczynał ją w latach 50., kiedy wąskotorówka z Łupkowa do Wetliny przez Cisną funkcjonowała w ramach Ośrodka Transportu Leśnego zgodnie z jej pierwotnym przeznaczeniem. Po wprowadzeniu nt. budowy kolejek w galicyjskiej części Karpat Wschodnich, Zygmunt Rygiel omawia poszczególne linie, najwięcej miejsca poświęcając kolejce ciśniańskiej, która jako jedyna przetrwała do dziś. Tej linii dotyczą również dołączone do książki wspomnienia byłej pracownicy kolejki Danuty Damińskiej-Grzywacz.


Trudne czasy dla kolejki przyszły w końcu lat 70., kiedy wzdłuż jednego z intensywniej eksploatowanych odcinków powstała szosa. Gdy upadły zakłady drzewne w Rzepedzi, los wąskotorówki został przypieczętowany. W 1991 r. zlikwidowano OTL, a wąskotorówka trafiła pod zarząd nadleśnictw. Przynosiła zdecydowane straty, mimo że wiosną 1994 r. ruszył pierwszy pociąg wiozący pasażerów.

Linię uratowało dopiero powołanie w 1996 r. Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, dzięki czemu w ostatnich latach na atrakcyjną wycieczkę ciuchcią wybrać potrafi się ponad 1000 osób dziennie. Bieszczadzka ciuchcia ma już swoją piosenkę (przytoczoną w książce), jest bohaterką filmów i trasą biegu narciarskiego „Od Niedźwiedzia aż do Kija”.

Dodać jeszcze należy, że książka ukazała się dwa i pół roku po śmierci autora. Rękopis przygotował do druku, dokonał redakcji i uaktualnił Edward Marszałek, rzecznik RDLP w Krośnie, ale także znawca i miłośnik Bieszczadów. Jego współczesne fotografie i kilkadziesiąt zdjęć archiwalnych to główny materiał ilustracyjny wydawnictwa, co trzeba podkreślić – wyjątkowo solidnego pod względem edytorskim i z dwiema wersjami okładki.

RaZ