Zapomniani zwycięzcy

27 stycznia 2011 15:01 2011 Wersja do druku

Zapomniani zwycięzcy
Tomasz Szeszycki
SoftVision 2010, s. 311


Na samym początku Czytelnikom należy się wyjaśnienie, skąd na łamach „Lasu Polskiego” prezentacja kilkusetstronicowej książki historycznej nt. powstania wielkopolskiego? Okoliczność, która o tym stanowi, to osoba autora – Tomasz Szeszycki to nie tylko zapalony regionalista i badacz lokalnej historii, ale przede wszystkim leśnik.
Gdy w przedświątecznym numerze recenzowaliśmy książkę nadleśniczego z podlaskiego Rajgrodu – „Wypędzony do raju” Mariana Podleckiego – trudno było przypuszczać, że dotrze do nas tom pióra kolejnego nadleśniczego. Autor „Zapomnianych zwycięzców” kieruje bowiem Nadleśnictwem Rokita w okolicach Szczecina. Prócz humanistycznych zainteresowań do napisania książki skłoniła go rodzinna historia. Powstańcem był bowiem dziadek autora, Seweryn Szeszycki, którego niepublikowane wspomnienia zostały wykorzystane w opracowaniu. Niegdysiejszy dowódca plutonu kulomiotów pisał w nich m.in. nt. natarcia na Margonin, gdzie w międzywojniu mieściła się szkoła dla leśniczych.
Co oczywiste o leśnikach w książce znajdziemy więcej wzmianek. Autor poświęcił powstańcom związanym z leśnictwem, branżą leśną i drzewną rozdział. Nakreśla w nim warunki pracy leśników w Prusach, po czym przedstawia życiorysy kilkudziesięciu osób. Najobszerniej pisze o nadleśniczym Władysławie Wiewiórskim, który zorganizował oddziały w okolicach Wrześni. Śmiertelnie ranny w walkach o Szubin, zmarł w styczniu 1919 roku.
Więcej szczęścia miał inny leśnik-powstaniec Franciszek Musiał. Losy postaci, którą przedstawia czytelnikom Tomasz Szeszycki, mogłyby być tematem iście sensacyjnej powieści – uratowany z tonącego statku, uciekł z ogarniętej rewolucyjnym wrzeniem Kilonii, by przyłączyć się do powstania. Gdy wyleczył się z odniesionych ran, został marynarzem flotylli pińskiej, a latem 1920 r. z wymontowanym z motorówki karabinem, bronił przed bolszewikami mostu w Płocku. Do tego jeszcze wysiedlenie w 1939 r., przynależność do AK i represje ze strony UB.
Tak jak przypomnienie nadleśniczego Musiała, tak i wspomnienie czynu zbrojnego „Zapomnianych zwycięzców” autor uważa za niezwykle istotne. Powstanie, którego walki rozgrywały się właśnie w styczniu, było bowiem jednym z dwóch polskich zrywów zakończonych sukcesem, tak wojskowym, jak i politycznym.
Dodajmy jeszcze, że książka została opublikowana z własnych środków autora (podobnie jak napisana przezeń i wydana w 2005 r. monografia miasteczka Golczewo). Zainteresowanym polecamy kontakt z autorem: tomszycki@tlen.pl.

RaZ