"Marcin" major Mieczysław Tarchalski 1903-1981

3 września 2009 09:11 2009 Wersja do druku

„Marcin” major Mieczysław Tarchalski 1903–1981
Zbigniew Zieliński
Rytm 2008, s. 122

Dzięki autorowi prezentowanej książki batalion AK „LAS” i jego działania są jednymi z lepiej opisanych w historiografii podziemnej armii. Tym razem pochylił się on nad dowódcą batalionu i leśnikiem Mieczysławem Tarchalskim. Las i wojna przeplatają się w życiu bohatera książki jak dwa sploty tego samego warkocza. W 1919 r. został jednym z pierwszych polskich kadetów w szkole w Modlinie, a potem jako żołnierz generała Żeligowskiego walczył z bolszewikami. Wojna przerwała jego kształcenie, ale po powrocie zdał maturę i porzucając w 1924 r. wojsko został studentem WL SGGW. Pięć lat póśniej objął pierwszą posadę w N. Gidle, a trzy lata póśniej przeniósł się do Cieszyna, w którym pełnił funkcję nadleśniczego, a także wykładał w Szkole dla Leśniczych w Margoninie.


Książka właściwie nie wyjaśnia, co działo się z Tarchalskim przez pierwsze dwa lata wojny. Pojawia się w niej ponownie dopiero w 1942 r., w momencie, gdy jako leśnik znowu pracujący w Gidlach, dzięki informacji znajomego niemieckiego leśnika unika aresztowania i rozpoczyna działalność wyłącznie konspiracyjną. Tarchalski skupiał w swoim batalionie wielu leśników, którzy wcześniej przeszli szkolenie w Przysposobieniu Wojskowym Leśników. W 1945 r. bohater książki chce ujawnić się w Częstochowie i powrócić do zawodu leśnika. Niestety, zostaje aresztowany przez członków AL i przekazany NKWD. O dalszych jego losach opowiadają ostatnie rozdziały książki, w których przedrukowano również fragmenty pamiętnika spisywanego w czasie zesłania do Kandałakszy, z której planuje ucieczkę do Finlandii. Z łagrów wraca w 1947 r. i rozpoczyna pracę w N. Tabórz. Ale i tam nie zaznał spokoju – aresztowany przez UB w 1950 r. trafia do więzienia, z którego wychodzi w 1956 roku. Potem pracuje w OZLP w Szczecinie i z powodzeniem działa na rzecz utworzenia Wolińskiego PN.

Książka w niewielkim stopniu przybliża życie Tarchalskiego po wyjściu z więzienia – trochę szkoda, bo z pewnością była to postać nietuzinkowa. Publikację ilustruje wiele zdjęć archiwalnych z okresu II wojny światowej, a także współczesnych, prezentujących wydarzenia upamiętniające majora Tarchalskiego i działania dowodzonego przez niego batalionu. Zamówienia można składać na www.rytm-wydawnictwo.pl.

Sowa