Kontrowersje związane z lasami społecznymi

Fot. www.gov.pl

Jak podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), w wyniku wielomiesięcznych uzgodnień wypracowano wspólną propozycję. Chodzi o ustanowienie tzw. „lasów społecznych” na terenie czterech nadleśnictw (Oborniki Śląskie, Miękinia, Oleśnica Śląska i Oława) oraz dziewięciu gmin, o łącznej powierzchni 13 tys. ha. Leśne związki zawodowe są jednak zgoła odmiennego zdania na ten temat.

Uroczyste otwarcie

20 lipca na terenie Lasu Mokrzańskiego uroczyście odsłonięto tablicę poświęconą lasom o wiodącej funkcji społecznej wyznaczonych wokół Wrocławia. Według MKiŚ ponad 11,6 tys. ha objęto decyzjami minister klimatu i środowiska statusem lasów ochronnych. Ograniczenia dotyczą pozyskania drewna, są również modyfikacje gospodarki leśnej ukierunkowane na wzmocnienie funkcji społecznych. Na obszarze 1600 ha pozyskanie drewna ograniczy się wyłącznie do ściśle określonych sytuacji związanych z bezpieczeństwem publicznym i sanitarnym lasów.

Jak podaje MKiŚ, sposób prowadzenia gospodarki leśnej w tych lasach jest ukierunkowany na utrzymanie i wzmacnianie funkcji społecznych. To oznacza, że gospodarka leśna będzie zmodyfikowana. Część najcenniejszych przyrodniczo lasów może być również wyłączonych z funkcji pozyskania.

Lasy ochronne to nie nowy pomysł

Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej (ZLP) podkreśla, że pojęcie lasów ochronnych funkcjonuje w polskim prawie od ponad 30 lat i nie jest to zasługa ministerstwa. Lasy ochronne nie są żadnym „nowym pomysłem”, lecz elementem systemu prawnego i gospodarki leśnej w Polsce. Leśnicy realizują swoje zadania w oparciu o obowiązujące przepisy. Niezależnie od tego, kto aktualnie próbuje sobie to przypisać. Szanujmy fakty. Szanujmy pracę leśników. Nie budujmy narracji na półprawdach – możemy przeczytać w mediach społecznościowych ZLP. Przypomnijmy tylko, że 142 organizacje społeczne brały udział w konsultacjach. Rzecz jasna nie dostąpiliśmy zaszczytu uczestnictwa (blisko 700 leśników z dolnośląskiego, ponad 12 tysięcy z całego kraju) – czytamy w kolejnych wpisach ZLP Regionu Dolnośląskiego. Szczególne podziękowania ZLP kieruje do leśników z nadleśnictw w Miękini, Obornikach Śląskich, Oławie i Oleśnicy. To oni swoją ciężką pracą godzili gospodarkę leśną z pozostałymi funkcjami lasu. To na ich głowach pozostanie utrzymanie w dobrym stanie tych lasów – piszą związkowcy.

Las zawsze służył ludziom

Krajowa Sekcja Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” (KSPL) również nie pozostawia suchej nitki na narracji ministerstwa. Związek nie jest przeciwny temu, żeby las służył ludziom. Tak było zawsze. Natomiast wątpliwości budzą działania prowadzone bez dialogu i odpowiednich analiz. Powstaje również pytanie kto poniesie ich konsekwencje.Przeciwko sposobowi wdrażania programu protestuje Krajowy Sekretariat Zasobów Naturalnych, Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, który skierował apel m.in. do prezydenta RP i prezesa Rady Ministrów.

Jacek Cichocki, przewodniczący KSPL obawia się również o miejsca pracy. Problem nie będzie dotyczył tylko Lasów Państwowych, ale również tysięcy pracowników przedsiębiorstw usług leśnych, zakładów drzewnych i całego sektora wykorzystującego drewno. Tymczasem do dziś nikt nie przedstawił kompleksowej oceny skutków ekonomicznych tych decyzji. Polskie leśnictwo od lat funkcjonuje zgodnie z zasadą trwałej i zrównoważonej gospodarki leśnej. To pozwala łączyć ze sobą różne funkcje lasu. Od lat ochrona przyrody wiąże się ściśle z realizacją funkcji społecznych i gospodarczych. Jeżeli mają być wprowadzane dodatkowe ograniczenia, muszą mieć m.in. odpowiednią podstawę finansowania.

Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy, przy udziale MKiŚ, kontynuuje działania w ramach II etapu wyznaczania lasów społecznych wokół największych aglomeracji w Polsce. Chodzi o dziewięć aglomeracji: Bielsko-Biała, Trójmiasto, Łódź, Kraków, Katowice, Poznań, Toruń/Bydgoszcz, Szczecin oraz Warszawa. Ministerstwo zapewnia, że działania realizowane są w formule dialogu społeczno-eksperckiego. Udział w nim mają wziąć mieszkańcy, samorządy, leśnicy, organizacje społeczne, przedstawiciele biznesu oraz środowiska naukowego. Czy na pewno tak będzie? Czy organizacje związkowe będą miały głos?