Pytanie od policjanta „Panie kierowco, dlaczego porusza się Pan pojazdem typu iglo?” może skończyć się nie tylko rozbawieniem, lecz także mandatem nawet do 3 tys. zł
Jazda w zimowych warunkach dla wielu kierowców nie jest ani przyjemna, ani komfortowa. Do tego wszystkiego dochodzą codzienne problemy jeszcze przed ruszeniem z miejsca. Zamarznięte szyby, zasypana śniegiem karoseria czy kłopoty z porannym rozruchem to nasza zimowa codzienność.
Jeżeli nie przygotowałeś samochodu do zimy, problemów może być wiele. Zużyty akumulator, wyeksploatowane wycieraczki, brudna wykładzina i dywaniki, które uwielbiają magazynować wilgoć to tylko część problemów, które wychodzą zimą, ale nawet jeśli auto bez problemu odpala, rano wciąż jest masa pracy.
Najważniejsza jest widoczność
Poranne skrobanie szyb bez odpowiednio, dobrej skrobaczki może być prawdziwą męką, ale nawet najlepsze narzędzie trochę nas zmęczy, jeżeli szyby będą mocno zamarznięte. Właśnie dlatego warto wozić w samochodzie odmrażacz w sprayu. Po spryskaniu zamarzniętej powierzchni lód schodzi dużo łatwiej i szybciej. Nie zapominajcie, że trzeba oczyścić wszystkie szyby, a nie tylko tę kierowcy.
Płyn płynowi nierówny
W przypadku płynów do spryskiwacza obowiązuje zasada, że im płyn tańszy, tym szybciej zamarza. Zazwyczaj reklamowane na butelce -30°C można włożyć między bajki i płyn zamienia się w lód już kilka kresek poniżej zera. Inna kwestia to zapach. Te najtańsze po prostu śmierdzą do tego stopnia, że mogą być drażniące. Tutaj lepiej nie oszczędzać. Warto pamiętać też o dobrym odśnieżeniu dysz spryskiwaczy. Jeżeli będą pod śniegiem i lodem, nie pomoże nawet najlepszy płyn.
Kosztowny postój
Pozostawienie pracującego silnika podczas postoju na terenie zabudowanym to wykroczenie, za które grozi mandat w wysokości 100 zł. Jeżeli kierowca w tym czasie oddali się od samochodu, policjant może „dorzucić” jeszcze 50 zł, ale rozgrzewanie auta na postoju, szczególnie diesla, przy niskich temperaturach wcale nie jest efektywne. Pracujący na wolnych obrotach i dużym mrozie motor nie osiągnie temperatury wystarczającej do nagrzania wnętrza i odmrożenia szyb.
Wystarczy zwykła zmiotka
Taka najtańsza, plastikowa, za kilka złotych, dostępna w każdym sklepie z artykułami kuchennymi. To od lat najprostszy i najbardziej sprawdzony sposób na zgarnięcie luźnego śniegu z samochodu, a tego po nocnych opadach może być naprawdę dużo. Pamiętajcie, że niezwykle ważne jest odśnieżenie całego nadwozia, wszystkich szyb, świateł, tablic rejestracyjnych, a w szczególności dachu. Śnieg spadający z jadącego samochodu działa na policję jak płachta na byka, a w sytuacji, kiedy spadający z naszego auta lód uszkodzi inny samochód, może być nieprzyjemnie.
Może być drogo
Jazda nieodpowiednio przygotowanym autem może słono kosztować. Niestety wciąż jest spora grupa kierowców, która uważa, że wykucie w zamarzniętej szybie wizjera wystarczy, by ruszać w trasę. Oblodzona lub bardzo brudna szyba, np. przy zużytych wycieraczkach, może kosztować kierowcę 200 zł. Śnieg na światłach i kierunkowskazach to kolejne 300 zł, a zasłonięta tablica rejestracyjna to nawet 500 zł. Jeżeli policjant uzna, że śnieg zalegający na samochodzie świadczy o „używaniu pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu”, kara może wynosić nawet do 3 tys. złotych!