Mitsubishi Pajero Pinin - włosko-japoński mariaż (nr 1/2015)

22 lipca 2015 11:26 2015 Wersja do druku

Gdy Pinin debiutował na rynku w 1998 r., mówiono, że jest „dzieckiem” słynnego Pajero. Matką tego modelu była włoska firma projektowa Pininfarina. Auto jest w pewnym sensie miniaturą dojrzałego Pajero. Czy ma jego „geny” i sprawdza się na bezdrożach?

Pinin to typowy SUV (kompaktowy samochód rekreacyjno-sportowy), odpowiednik Hondy HR-V, Toyoty RAV i Freelandera. Przeznaczony był głównie dla użytkowników z miasta, pragnących podczas weekendu zaznać wypoczynku i rekreacji poza asfaltem. Pajero Pinin to trzecie Mitsubishi produkowane również w Europie, w zakładach Baio Canavese pod Turynem we Włoszech (nadwozie na rynek europejski opracowała słynna Pinnifarina). Na rynkach azjatyckich auto nosiło nazwę „IO” i różniło się wyglądem. Silniki i układy przeniesienia napędu pochodziły z zakładów w Japonii. W trakcie produkcji nieznacznie zmieniano kształt przedniej atrapy i zderzaków.

Nadwozie i wnętrze

Nadwozie nawiązuje wyglądem do większego brata, jednak wszystkie linie poprowadzone są agresywniej, nadwozie nie posiada zbyt wielu krągłości. Rzuca się w oczy stosunkowo masywny przód z dużym zderzakiem i sporymi reflektorami. Płasko poprowadzona linia maski, pionowo opadające tylne drzwi z zamontowanym kołem zapasowym i przednia szyba oraz wysokie, plastikowe listwy osłaniające całe boki auta nie pozawalają na pomylenie tego auta z kombi. Boki samochodu również opadają praktycznie pionowo. Tego typu kształt nadwozia pozwala na wygospodarowanie sporej ilości miejsca we wnętrzu. Dodatkowym atutem jest dobra widoczność ze środka, okupiona jednak trochę ekspozycją pasażerów na słońce, szczególnie latem. Samonośne nadwozie nie jest szczególnie podatne na korozję (zdarza się korozja podwozia) i stosunkowo sztywne.

      



Kanciasta linia boczna z szerokimi listwami
Fot. S. Kołacz (4)
Pionowo opadające tylne drzwi z kołem zapasowym

Wnętrze mimo wszystko bardziej nawiązuje do japońskich korzeni: stylistyka kabiny jest prosta i obecnie wygląda przestarzale, ale nie brak jej zalet. Dobra widoczność zegarów i czytelność wskaźników, wzorowa ergonomia i dobrej jakości materiały wykończeniowe pozwalają na długie i bezawaryjne użytkowanie auta.

Pomimo niewielkich wymiarów Pinin oferuje pasażerom stosunkowo przestronne wnętrze, szczególnie w przypadku przednich foteli, które są wygodne, posiadają zazwyczaj regulowaną wysokość i łatwo je dopasować do ciała. Konsola środkowa ma srebrne wykończenie, nad nią znajduje się centralny wyświetlacz. Dokładnie wykończone elementy deski wykonano z dobrej jakości plastiku. Z przodu zarówno kierowca, jak i pasażer mają poręczne uchwyty na napoje i bardzo zgrabną półeczkę w dolnej konsoli. Auto posiada pomysłowe, ale niezbyt duże schowki na obu skrajach deski rozdzielczej. Mogą przydać się do chowania biletów wydawanych na autostradach. Trudno wykorzystać niewielkie kieszenie w przednich drzwiach, ze względu na utrudniony dostęp do nich w czasie jazdy, w zamian jednak mamy do dyspozycji bardzo wygodny podłokietnik.

Z tyłu jest znacznie mniej miejsca niż z przodu. Dłuższa podróż pięciu dorosłych osób może okazać się męcząca. Tylna kanapa daje się złożyć w proporcji 50:50 – uzyskujemy wówczas równą podłogę. Dzięki temu w wersji pięciodrzwiowej możemy wygospodarować przestrzeń załadunkową o objętości 1,158 l i długości 1,2 m. Można zabrać ze sobą sporo sprzętu turystycznego i sportowego, ale w takiej sytuacji będziemy mieli już tylko auto dwuosobowe.


Silniki i przeniesienie napędu

Mitsubishi zastosowało tylko jednostki benzynowe. Nowością w latach 90. było użycie bezpośredniego wtrysku paliwa. Silniki GDI niestety nie są chlubą tego auta. Zawansowana konstrukcja była nawet udana, niestety na rynku europejskim przytrafiały się awarie związane z bezpośrednim wtryskiem paliwa i sondą lambda (przyczyną było prawdopodobnie paliwo gorszej jakości) i z czasem wycofano ją z oferty. Problematyczna była również dostępność części do GDI – elementy oryginalne potrafią zaszokować ceną, a zamienniki trudno znaleźć. Atrybutem tych silników nie było też spalanie, które niewiele odbiegało od klasycznych wersji 1,8 (średnio 11 l/100 km), a z założenia wtrysk bezpośredni miał służyć oszczędzaniu. Próby montowania instalacji LPG skutecznie dobijały te silniki (takich problemów nie ma w znanej z Carismy wersji 1,8/114 KM).


Za przeniesienie napędu odpowiada manualna lub automatyczna skrzynia biegów, zdarzają się problemy ze sprzęgłem. Auto wyposażano w dwa rodzaje napędu 4 x 4. Słabszy silnik 1,8 ma prosty układ napędowy: sprzęgło wiskotyczne VCU pełni funkcję centralnego mechanizmu różnicowego i stale napędza obie osie 50:50 (nie można tego zmienić). W wersjach z silnikami GDI stosowano bardziej zaawansowany układ SS4-i. W tej wersji kierowca decyduje o rodzaju napędu, który może być przekazywany tylko na tył, dodatkowo można dołączyć przednią oś. Oprócz możliwości zablokowania napędu 4 x 4 można zredukować przełożenie, wykorzystując reduktor. Elektroniczny system całkiem dobrze radzi sobie w terenie. Przy zapewnieniu dbałości serwisowej oba rozwiązania są trwałe i stosunkowo bezawaryjne.


Zawieszenie, hamulce i komfort jazdy

Wzorując się na produkowanych w tamtych czasach większych terenówkach, producenci zastosowali w zawieszeniu Pajero Pinin kolumny McPhersona asekurowane stabilizatorem z przodu oraz sztywną oś prowadzoną wielowahaczowo, współpracującą ze sprężynami śrubowymi z tyłu. O ile resorowanie całkiem sprawdza się na polnych i leśnych drogach, o tyle na asfalcie podczas jazdy po nierównościach komfort nie jest imponujący. Wrażenie „chwiejności” wspomaga wysoka i niezbyt szeroka karoseria, która potrafi wychylać się podczas agresywniejszego pokonywania zakrętów.

Zawieszenie jest konstrukcją trwałą, wynika to z zastosowania stosunkowo prostych rozwiązań. Dzięki niewielkim wymiarom i małemu promieniowi skrętu (4,9/5,2 m w zależności od wersji), autem łatwo manewruje się zarówno na leśnych drogach, jak i w zatłoczonym mieście. Układ kierowniczy, wykorzystujący przekładnię zębatkową ze wspomaganiem, nie sprawia kłopotów.

Za zatrzymanie auta odpowiadają hamulce wykorzystujące z przodu tarcze wentylowane, na tylnej osi znajdziemy klasyczne bębny.


  Zalety:
Wady:

• dobre właściwości terenowe

• udany napęd Super Select

• wysoka niezawodność (poza typowymi usterkami)

• zwrotność auta

• satysfakcjonująca ergonomia

• uznana marka

• dobra cena odsprzedaży


• awarie sprzęgła (towarzyszą temu niepokojące dźwięki)

• pojawiająca się często korozja dolnej części nadwozia

• awarie układu wtryskowego w silnikach GDI

• awarie sondy lambda

• szybko zużywające się łożyska przednich kół w wyniku intensywnego użytkowania w terenie

• brak diesla w ofercie

• stosunkowo wysokie spalanie

• niezbyt imponująca pojemność bagażnika

• wysokie ceny oryginalnych części





    
Wyeksploatowany panel środkowy deski rozdzielczej
Średniej wielkości bagażnik wersji 5D

Do pracy w sam raz

Pinin z dobrze utrzymanym podwoziem (ewentualna rdza) doskonale sprawdzi się w większości nadleśnictw. Satysfakcjonujący prześwit oraz zwrotność pozwalają na sprawne przemieszczanie się leśnymi duktami. Warunkiem krytycznym jest wybór wersji: silnik pozwalający na bezstresowy montaż instalacji LPG jest połączony z mniej sprawnym układem napędowym 4 x 4, sprawniejszy zaś napęd SS4-i występuje tylko z bardziej grymaśnymi silnikami GDI… Trwałość większości elementów jest wysoka, minusem jest dość wysokie spalanie. To typowe auto do pracy – jeśli nie nastawiamy się na auto wielofunkcyjne (i do pracy, i na rodzinne wyjazdy), to doskonale sprawdzi się na co dzień.

Sebastian Kołacz

Uwagi, sugestie lub opisy aut proszę kierować na adres: seba4x4@o2.pl. Kolejny temat: „Uaz 469B – klasyk rzadki w lasach” w numerze 3/2015”.>>>


Ewa (Nadleśnictwo Durowo): Moje auto (rocznik 2003 r.) było użytkowane od 2004 r., serwisowane w salonie i wykorzystywane głównie do jazd miejscowych. Kupiłam samochód w maju 2008 r. z przebiegiem prawie 55 tys. km. Pinin posiada stały napęd na cztery koła (nie ma reduktora), z czego zapewne wynika też stosunkowo wysokie spalanie paliwa. W pierwszym okresie wynosiło ponad 10 l/100 km, zamontowałam więc instalację LPG (reduktor BRC typ Genius MB, zbiornik 60-litrowy, wielozawór typ BRC). Spalanie gazu (średnio po szosie i lesie) wynosi ponad 13 l.

Siedzenie kierowcy ma regulację wysokości, co dla osób o mniejszej posturze ma znaczenie. Przednia szyba zapewnia dobrą widoczność, a zimą szybko się nagrzewa i zapewnia ciepło w kabinie. Stan licznika na dziś to ponad 169 tys. km. Samochód użytkowany w realiach Nadleśnictwa Durowo (pół na pół szosa i las) miał wymieniane: trzy razy łożyska w przednich kołach, raz w tylnych, wlew benzyny i przerdzewiałą rurę doprowadzającą do baku paliwowego (2013 r.).

Samochód jest lekki, zwrotny, skrętny, na drogach leśnych łatwo nim manewrować. W trudnych warunkach (błoto, śnieg, głębokie kałuże) sprawdza się dobrze, ale chyba tylko w oczach kobiety, która nie musi gnać „na łeb, na szyję”. W skrajnie trudny teren lepiej jednak tym autem nie wyruszać, bo sobie nie poradzi.

„Panowie od 4 x 4” powiedzieliby pewnie, że to nie terenówka, ale dla mnie jest super. Od pierwszej chwili byliśmy w sobie „zakochani”, razem przeżyliśmy ciężkie chwile i trudno będzie nam się rozstać.