Mercedes G-Klasse - niezmienny od lat

2 października 2014 11:54 2014 Wersja do druku

Mocna rama, solidne zawieszenie, sprawdzające się podczas jazdy w każdych warunkach, oraz nadwozie, które poza przednimi reflektorami i znaczkiem Mercedesa sprawia wrażenie, jakby zaprojektowano je, wykorzystując tylko linie i kąty proste. Czy auto, przez lata tak mało zmieniane, odnajdzie się na leśnych duktach?


Charakterystyczna, kanciasta sylwetka terenowego Mercedesa prawie się nie zmieniła od momentu pojawienia się na rynku w 1979 roku. Napęd na dwie osie (dołączany), blokady obydwu mostów, wiele wersji silnikowych i konserwatywność nadwozia pozwoliły zawitać temu autu do elitarnego klubu aut kultowych. Tu nie liczą się współczynnik Cx, kształt nadwozia czy ciekawostki stylistyczne, to auto to ta jedyna „Gelenda”. Klasa G – od niemieckiego słowa Gelandewagen (samochód terenowy) – powstała w efekcie współpracy Daimler-Benz i Steyr-Daimler-Puch. Nawiasem mówiąc, aktualny model W 463 jest do dziś produkowany w Austrii. Auto zostało stworzone dla potrzeb wojska i zagościło na długo w wielu armiach świata.


Nadwozie i wnętrze

Można mieć trochę zastrzeżeń do stosunku wysokości auta do jego szerokości: 191 cm do 170 cm (wymiary W 460) – takie proporcje wpływają na stabilność auta przy jeździe szosowej.


Ascetyczne początkowo wnętrze otrzymało z czasem szereg drobiazgów podnoszących komfort podróżowania, były one jednak na wyposażeniu cywilnych wersji W 463, wersje W 460 i W 461 były przeznaczone dla potrzeb wojska do końca produkcji.

                   Fot. D. Turuk (2)



                   Długi i masywny przód z okrągłymi reflektorami




                   Nieduży bagażnik wersji trzydrzwiowej


Do wyposażenia standardowego dodano z czasem klimatyzację, automatyczną skrzynię biegów, wspomaganie kierownicy, nieco później przeprojektowano całkowicie wnętrze – pojawiła się skórzana tapicerka, poduszka powietrzna, nowoczesne systemy elektroniczne wspomagające układ jezdny wyposażany w coraz mocniejsze jednostki napędowe. Udogodnienia te oferowano w modelu W 463. Mimo wszystkich tych dodatków auto nie utraciło walorów prawdziwej terenówki. Z zewnątrz zmiany były kosmetyczne i dla laików wręcz niezauważalne: delikatnie zmieniano przednią atrapę, kształt świateł, migaczy i zderzaków. Oferowano zarówno wersję z zamkniętym nadwoziem, jak i otwartym z dwoma podstawowymi rozstawami osi.


Silniki i przeniesienie napędu

Początkowo do napędu terenowego Mercedesa użyto silników zapożyczonych z limuzyn: montowano dwa benzynowe (90–150 KM) i dwa diesle (72–88 KM), które zakładano we wszystkich nadwoziach.

W 1981 r. do standardowej manualnej skrzyni biegów dołączyła również automatyczna. Podczas kolejnych modernizacji silniki 2,4 D i 3,0 D zostały zastąpione przez wolnossący diesel 2,9 i turbodiesel 3,5, a później przez nowoczesne diesle dysponujące mocą nawet ponad 270 KM. Przy okazji wprowadzono nowocześniejsze silniki benzynowe oferujące zależnie od wersji od 126 do ponad 600 KM w wersji AMG.

Wraz ze wzrostem mocy silników i masy auta (szereg dostępnych dodatków) auto otrzymało sprawniejsze hamulce (tarcze na obu osiach) wyposażane również w ABS.

Niezależnie od wersji silnika musimy liczyć się z dużym spalaniem, wpływ na to ma kształt nadwozia i masa auta oraz szereg zastosowanych typowo terenowych rozwiązań. Silniki należą do stosunkowo bezawaryjnych przy zachowaniu fachowej i terminowej obsługi. Trzeba przyznać, że Mercedes klasy G posiada najskuteczniejszy fabrycznie montowany układ 4 x 4 dostępny w seryjnej terenówce. Możliwość zablokowania (kiedyś dźwigniami, obecnie przyciskami) wszystkich trzech mechanizmów różnicowych (przedni, tylny i międzyosiowy) skutkuje napędzaniem każdego koła (dokładnie po 1/4 dostępnej).


Zawieszenie, hamulce i komfort jazdy

Z założenia klasa G miała trafić do wojska, w związku z tym stworzono mocne auto o wysokiej dzielności terenowej. Konstrukcję oparto na mocnej skrzyniowej ramie, obie osie wyposażono w ręcznie załączane blokady mechanizmów różnicowych i zawieszenie wykorzystujące sprężyny śrubowe.

                    Fot. W. Furmanek

                    G-Klasse w swoim żywiole

Początkowo auto wyposażano w reduktor z dołączanym przednim napędem, w kolejnych modelach zastosowano stały napęd 4 x 4 (W 463). Rozstaw osi wynosił 2400 mm dla wersji krótkiej i 2850 mm dla długiej. Wysoki skok zawieszenia gwarantuje do dziś sprawność terenową i stosunkowo wysoki komfort na drogach utwardzonych. Fabryczny prześwit „Gelendy” wynosi 21 cm, w połączeniu ze sztywnymi mostami i blokadami mechanizmów różnicowych mamy możliwość pokonywania zboczy o 80% nachyleniu. Długie sprężyny (zarówno przednie, jak i tylne) pozwalają uzyskiwać duży wykrzyż przydatny w jeździe terenowej, pomagają także krótkie zwisy i wysokie kąty natarcia i zejścia. Hamulce z czasem otrzymały tarcze na obu osiach, dzięki temu wzrosła ich wydajność.


Zalety:

• uznana marka,

• trwałe silniki,

• wysoka sprawność terenowa,

• łatwo naprawialna i trwała konstrukcja,

• dobra widoczność z miejsca kierowcy,

• efektywne zawieszenie.


Wady:

• problemy z korozją,

• niezbyt niskie spalanie,

• spartańskie wyposażenie dwóch pierwszych modeli,

• wysokie ceny oryginalnych części,

• wysokie nadwozie podatne na przechyły,

• wysoka cena zadbanych egzemplarzy.


Podsumowując: G-Klasse jest typową legendą na kołach. Nie poddaje się modzie i nadal przekonuje do siebie wielu entuzjastów. Zadbany model kosztuje sporo, jednak w zamian jest w stanie długo cieszyć swego właściciela w miarę bezstresową jazdą.

Sebastian Kołacz

Uwagi, sugestie lub opisy aut proszę kierować na adres: seba4x4@o2.pl. Kolejny temat: „Jesienny przegląd naszego auta do lasu” w numerze 21/2014.


Wiktor Furmanek (RDLP w Toruniu) Mercedes-Benz klasa G (W460) 300 GD (1984 r.): Spalanie mojej „Gelendy” waha się od 10 l/100 km, a z wyjętym przednim wałem zależnie od terenu. Norma to 12 l/100 km, ale w błotku spali też 15–18 l/100 km. Do dziśprzejechałem nią 70 tys. km.

To auto nie pozostawia złudzeń – dociera wszędzie. Świetne właściwości terenowe sprawiają, że wersja z dwiema blokadami przejedzie praktycznie w każdym terenie. Podczas mojego pięcioletniego obcowania na dobre i na złe z tą wersją, mogę śmiało powiedzieć, że nie zawiodła mnie ani razu! Miała małe potknięcia (ukruszone zęby w dyferencjale, urywany kilkakrotnie amortyzator), na pewno jednak jest to auto z duszą – potrafi się obrazić i stroić fochy, ale w zamian nawet w najtrudniejszych warunkach prze do przodu niczym Rudy 102. Prócz „apetytu” w zbiorniku jak do tej pory nie znajduję innych mankamentów. Prosta budowa silnika OM 617 sprawia, że jest to jednostka bezobsługowa.


Damian Turuk (Nadleśnictwo Jastrowie): Mercedes-Benz klasa G (W461) 290 GD (1996 r.)

Przejścia z poprzednim samochodem (Range Rover P38, rocznik 2000), w którym psuło się dosłownie wszystko, spowodowały, że szukałem auta niezawodnego, którego prosta konstrukcja sprawi, że wszystkie naprawy będą mogli wykonać lokalni mechanicy, a nie tylko specjalistyczne zakłady lub ASO. Auto miało mi służyć przede wszystkim do pracy, wypady na łowisko oraz do codziennej jazdy.

„Gelenda” była moim marzeniem od dzieciństwa i mimo że wszyscy odradzali mi zakup tak wiekowego auta, postanowiłem zrealizować marzenia i postawić na swoim. Moja „Gelenda” musiała jednak spełnić parę warunków. Po pierwsze interesowała mnie tylko wersja krótka z silnikiem diesla. Po drugie auto nie mogło być wcześniej użytkowane w ciężkim terenie ani posiadać przeróbek podwozia. Szukałem przede wszystkim modeli W 460 lub W 461, w ostateczności mogłem się zdecydować na model W 463 (stały napęd 4 x 4). Poszukiwania trwały bardzo długo, w końcu zdecydowałem się na mercedesa sprowadzonego w 2012 r. z Francji. Właścicielem był sympatyczny pan z Krakowa, a auto było w Polsce używane do wypadów na ryby. We Francji za to było użytkowane intensywnie w pogotowiu energetycznym. W Polsce przeszło kapitalny remont, wraz z malowaniem całego nadwozia. Uważam, że trafiłem bardzo dobrze: w samochodzie nie było żadnej „miny”, dostałem całą dokumentację (faktury). Wszystkie naprawy były wykonywane w ASO u Sobiesława Zasady w Krakowie.

Moją „Gelendę” posiadam bardzo krótko (kupiłem ją wiosną 2014 r.), na razie wymieniłem tylko wybierak skrzyni biegów, czeka mnie wymiana poduszek silnika, uszczelnienie instalacji pneumatycznej odpowiedzialnej za regulacje obrotów biegu jałowego przy zimnym silniku. Auto jeździ na kołach Goodyear Wrangler AT/SA 235/85 R16. Średnie spalanie wynosi 11 l/100 km – nie jest to wynik oszałamiający, ale należy pamiętać, że to praktycznie „kiosk na kółkach”. Do leśnictwa mam 11 km, a większość z nich to przejazdy po terenie leśnym (70% teren).

Auto jest dość krótkie i wąskie, bardzo dobrze sobie radzi właśnie na wąskich drogach. Dodatkowo jest bardzo wysokie, co powoduje trochę nerwów, bo możemy stracić przednią szybę. Dość sztywne zawieszenie sprawia, że komfortu jazdy w terenie nie można nazwać wyśmienitym, w porównaniu np. do Range Rovera, jednak daje całkowitą pewność, że auto zostało przygotowane w ciężki teren. Na szosie prowadzi się pewnie i bardzo przyjemnie przy 90 km/godz. Ogólnie rzecz biorąc, jazda tym autem sprawia dużo satysfakcji.

Silnik to klasa mistrzowska pod względem niezawodności. Charakterystyczny dźwięk jest rozpoznawalny przez każdego miłośnika motoryzacji, a już na pewno przez każdego taksówkarza. Nie ma tu zbędnej elektryki, za zasilanie w paliwo odpowiada mechaniczna pompa wtryskowa smarowana olejem z silnika.

Na plus trzeba zaliczyć to, że przyśpiesza już od 1000 obr./min, przy czym na biegu jałowym obroty silnika wynoszą 620 obr./min. W poprzednim samochodzie nie można było schodzić poniżej (1600 obr./min), ponieważ silnik się „dławił”. To była bardzo duża niedogodność w jeździe po lesie.

Podsumowując: „Gelenda” nie jest autem dla każdego. Nie należy do najbardziej komfortowych aut terenowych. Dla tych jednak, którzy cenią prostą konstrukcję, świetną zdolność terenową i legendarną niezawodność, ten mercedes wydaje się być trafnym wyborem. W moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia, jestem bardzo zadowolony. W mojej rodzinie użytkuje się tylko „stare” mercedesy (W 123, W 124) i nigdy nie zawiodły. Sądzę, że i ja się nie rozczaruję.