Stary, dobry UAZ

27 stycznia 2011 14:35 2011 Wersja do druku

Doprowadzenie do użytku kupionego na przetargu auta jest mało skomplikowane - Stary, dobry UAZ. Na wojskowych przetargach można kupić wszystko, a nawet jeszcze więcej. W ofertach znajdują się też UAZ-y. W zamian za starunek otrzymujemy samochód wyjątkowo trwały i cechujący się dużą dzielnością w terenie.

Na stronę internetową Agencji Mienia Wojskowego zajrzałem, zachęcony informacją prasową o kolejnym przetargu organizowanym przezeń w Toruniu. Że na takim przetargu za psi grosz można kupić wszystko, co kiedyś było na wyposażeniu niezawodnego ogniwa Układu Warszawskiego, a dziś przyprawia o ból głowy kwatermistrzostwo ulegającej gwałtownej atrofii zawodowej armii RP, to oczywiste. Potrzebujesz długich kalesonów – cena wywoławcza 33 gr, problem w tym, że licytuje się pakiet liczący 4417 szt. Mimo zaklęć o globalnym ociepleniu, lękasz się zmarznąć na ambonie – szalokominiarka w kolorze khaki kosztuje poniżej jednego zeta. W procesie wspomagania nauczania początkowego wystrzępił ci się pas – za 2,50 zł nabędziesz nowy, a ponieważ pakiet liczy 371 szt., dotrwasz do matury, nawet posiadając liczną i oporną na wiedzą dziatwę. Zamiast kupować dzieciom byle jakie tornistry w hipermarkecie, stań do przetargu – wyjdzie poniżej 6 zł za porządny, wojskowy, a 369 szt. w pakiecie starczy na zaopatrzenie niejednej dużej szkoły! Powtórzmy: na wojskowych przetargach można kupić wszystko, a nawet jeszcze więcej. I trak przewoźny, i kosiarkę do trawy, i agregat prądotwórczy, i drewno na metry sześcienne, i przepracowany olej, i długi kożuch. I – samochody. Nie chcę tu pisać o autobusach, autach osobowych typu Opel Astra czy Daewoo Espero albo Polonezach, a nawet Lublinach, Żukach czy Nysach, choć te ostatnie, niemal darmo rozdawane samochody dostawcze, mogłyby pewnie zainteresować niejedno koło łowieckie. Ale w ofertach znajdują się terenowe Stary, to zaś, co najbardziej mnie zaciekawiło, to UAZ 469B.

Nie do zajeżdżenia
W języku polskim funkcjonują trzy potoczne nazwy auta terenowego. Dżip (pochodząca od pierwszych liter wytwarzanego przez Forda modelu General Purpose, zastrzeżona jako Jeep dla produktów Chryslera), gazik (wywodząca się od mniej sławnego, ale bardzo rozpowszechnionego GAZ-67B, produkcji radzieckiej) i łazik (będąca spolszczeniem następnej wersji radzieckich samochodów terenowych UAZ).
Choć stan techniczny tych aut bywa różny, doprowadzenie ich do użytku jest mało skomplikowane, a w terenie samochód jest nie do zajeżdżenia i pokona każdą zadaną mu trasę. Warto przypomnieć, że wóz był projektowany jako lekki ciągnik artyleryjski, co sprawia, że auto jest zbudowane z dużym zapasem mocy i wytrzymałości elementów konstrukcyjnych. UAZ jest posadowiony na solidnej podłużnicowej ramie, która pełni rolę szkieletu nośnego nadwozia, więc nawet jak blachy zeżre korozja, odbudowywać go można
w nieskończoność, a blachy (i wszystkie inne części) są dostępne.
Kupując UAZ, należy pamiętać, że najlepiej unikać wersji ze skrzynią biegów w pełni synchronizowaną, która lubi się psuć. Lepiej wybrać skrzynię, w której synchronizowana jest tylko „3” i „4”, i nauczyć się operować międzygazem, gdy trzeba redukować bieg. Silnik UAZ jest zmodyfikowaną jednostką napędową stosowaną ongiś w Wołdze. Jego zaletą jest niski stopień sprężania (6,7:1), pozwalający na tankowanie nawet nie najlepszej jakości benzyny. Zużycie paliwa nie jest małe: od 11 do 18 l/100 km, stąd celowy będzie montaż instalacji LPG. Dwa zbiorniki paliwa mają w sumie 78 l pojemności, a gdy dodamy do tego zbiornik LPG, zasięg pojazdu jest spory.

Korba zamiast komputera
Co mnie akurat najbardziej cieszy – w zasadzie wszystko w tym siermiężnym samochodzie można zreperować samemu! Nie rozkładamy bezradnie rąk, gdy padnie jakiś elektroniczny moduł, bo go szczęÊliwie nie ma. Na słuch (albo za pomocą lampki kontrolnej) wyregulujemy zapłon, na słuch wyregulujemy wolne obroty i skład mieszanki, uprzednio w banalnie prosty sposób ustawiając poziom paliwa. Żadnych jedno czy wielopunktowych wtrysków, żadnych komputerów, które myślą i działają za kierowcę. I nie ma żadnych wspomagań czegokolwiek.
(Ale za to jest coś, czego nie ma żaden współczesny samochód: korba! Niezastąpiona gdy padnie na mrozie akumulator…) I – dodajmy uczciwie – trzeba przy UAZ pracować. Bębnowe hamulce nie mają samoregulatorów, więc co jakiś czas należy ustawić odległość szczęk od bębnów. Olej lubi wyciekać ze wszystkiego, choćby się nie wiem jak uszczelniało, więc trzeba pamiętać, by sprawdzać jego poziom
w mostach, skrzyni, reduktorze i silniku. Jak się jeździ na gazie, należy częściej regulować luz zaworowy, bo wytłucze gniazda.
W zamian za starunek otrzymujemy samochód wyjątkowo wręcz trwały i cechujący się dużą dzielnością w terenie. Jazda UAZ po szosie nie jest największą ze znanych mi przyjemności motoryzacyjnych – auto jest twarde, skacze na poprzecznych nierównościach, nie powinno się nim przekraczać 80 km/godz. (maksymalna prędkość to 105 km/godz.), a i wówczas silnik jest głośny; do chwytu za cienką obręcz kierownicy trzeba się przyzwyczaić i – generalnie – opanować specyficzną technikę jazdy tym samochodem. Nie ma się co dziwić małemu komfortowi – zawieszenie kół przednich i tylnych to sztywna oś i podłużne resory piórowe. Ale w terenie… Schowajcie się wszystkie bulwarówki. Wystarczy spojrzeć na dane w tabelce.

Samochód dysponuje napędem na dwa lub cztery koła, reduktorem (1,94), jest zwrotny, a jak założy się porządne opony, to nie ma takiego terenu, w którym odmówiłby pracy. UAZ ma bardzo funkcjonalne nadwozie. Drzwi mają wyjmowane nadstawki z oknami, przednią szybę można położyć płasko na masce, tylna ściana nadwozia jest (po odchyleniu belki z kołem zapasowym) otwierana do tyłu, co ułatwia załadunek. A przewieźć można sporo, zwłaszcza jeżeli akurat nie jedzie siedem osób. Po złożeniu drugiego rzędu siedzeń, oraz dodatkowych siedzeń bocznych, uzyskuje się ogromną powierzchnię ładunkową – ok. 1,6 m2.

Funkcjonuje też UAZ… Mikrobus albo furgon na podzespoach poprzednio omawianego modelu. Też by do kupienia za cenę wywoawczą… W takim stanie, jaki widać.
Skoro przy cenach jesteśmy, to informuję, że z sześciu oferowanych na toruńskim przetargu UAZ trzy egzemplarze (dwa z 1975 r. i jeden z 1977 r.) zostały sprzedane za 1600 zł, jeden z 1977 r. za 2 tys. zł, jeden z 1985 r. za 1800 zł i jeden egzemplarz z 1986 r. za 2400 zł.
MTR

Dobre opony


Kilka "bajerów" - inwencja właścicieli UAZ-ów nie zna granic


Podstawowe dane

Dł./szer./wys. (mm) 4025/1785/2015
Rozstaw osi (mm) 2380
Rozstaw kół przód/tył (mm) 1440/1440
Masa własna (kg) 1650
Ładowność (kg) 800
Pojemność silnika (cm³) 2446
Moc maksymalna/obroty (KM) 72 (4000)
Maksymalny moment obrotowy/obroty (Nm) 169/2000
Przyspieszenie 0–100 km/godz (s) 16
Prędkość maksymalna (km/godz) 105
Prześwit (mm) 220
Głębokość brodzenia (mm) 700
Zdolność pokonywania wzniesień (º) 32
Kąt najazdu (º) 50
Kąt zejścia (º) 40
Minimalny promień zawracania (m) 5,7