Leśna historia na kartach branżowych czasopism – komu to potrzebne?

29 czerwca 2021 09:11 2021 Wersja do druku

Historią leśnictwa samozwańczo zajmuję się już parę lat i wiele razy zastanawiałem się, co dają artykuły dotyczące leśnej historii zarówno nam – leśnikom, jak i osobom, które z lasami mają do czynienia tylko od święta.



Poruszając temat, warto spojrzeć na niego z szerszej perspektywy, ponieważ jest on niezwykle istotny i ściśle łączy się z postawionym pytaniem. Zastanówmy się, co daje nam odkrywanie i znajomość leśnej historii? Czy jest to przeżytek, nad którym nie powinniśmy się rozwodzić, czy może jednak szansa, aby nadążyć za zmieniającymi się oczekiwaniami społeczeństwa wobec obecnej gospodarki leśnej? Jestem głęboko przekonany, że znajomość historii leśnej jest jednym z głównych czynników wpływających na zrozumienie procesów, jakie zachodzą w leśnictwie w obecnych czasach. Historia leśnictwa jest istotna nie tylko dla nas samych, ale także z punktu widzenia obserwującego nas społeczeństwa. W jakich obszarach może się nam i innym przydać?

Budowanie tożsamości

Nie ulega wątpliwości, że historia leśnictwa wpływa na budowanie tożsamości braci leśnej i niejednokrotnie ma znaczący wpływ na społeczności lokalne. Mam tu na myśli tożsamość, która była pielęgnowana przez leśników na przestrzeni wielu lat, tradycje podtrzymywane z pokolenia na pokolenie, wiedzę, doświadczenia oraz poczucie misji. Znaczna część leśników związana jest z lokalnymi społecznościami, w których bezapelacyjnie leśnictwo na przestrzeni lat było nieodzownym elementem codzienności. Historia wiązała losy mieszkających w leśnych ostępach ludzi, którzy tworzyli ważne dla nas wydarzenia i miejsca. Taka koegzystencja trwała, trwa i w wielu regionach trwać będzie. Moim zdaniem sprzyja to tworzeniu i kształtowaniu procesów zachodzących w gospodarce leśnej. Gospodarując na powierzonym nam terenie, ciekawie jest widzieć oraz wiedzieć, jaką wizję „lasu” mieli nasi poprzednicy w myśl zasady „nie było nas, był las”. Przecież często nasi protoplaści zaczynali to, co my dziś kontynuujemy. Stworzone przez ówczesnych leśników podwaliny wiedzy leśnej, które na przestrzeni lat były modyfikowane, udoskonalane, dostosowywane do obecnych warunków, spotykamy w podręcznikach wykorzystywanych podczas nauki przygotowującej nas do pracy w zawodzie. Pasjonujące jest późniejsze odkrywanie i wykorzystywanie w praktyce dawnych teorii.

W oczach społeczeństwa

Wspomniana wyżej tożsamość braci leśnej oraz towarzysząca jej świadomość historyczna pozwala nam, leśnikom, budować solidną markę firmy o głęboko zakorzenionych tradycjach, za którą stoją tysiące wyjątkowych osób. My, leśnicy, coraz częściej zdajemy sobie sprawę z faktu, że służba, którą wykonujemy, przekłada się na zaufanie społeczeństwa wobec nas. Mamy nadzieję, iż niemalejące zaangażowanie w wykonywaną pracę na przestrzeni lat, które buduje sztafeta leśnych pokoleń, zyskuje szacunek oraz aprobatę znacznej części społeczeństwa. Ogromnie cieszy fakt, że ten społeczny wymiar wykonywanej przez nas pracy, jakim jest m.in. edukacja leśna, przekłada się na podejmowane w przestrzeni publicznej akcje w myśl ogólnopojętej dewizy: „las dla ludzi, ludzie dla lasu”.

Turystyka historyczna

Z lasami związany jestem od dziecka i widzę doskonale, że potrzeby społeczeństwa zmieniają się na przestrzeni lat. Dziś obserwujemy powrót ludzi do lasu – nie mówimy tutaj o zbieraczach płodów runa leśnego, ale o tych, którzy chcą się zrelaksować i poznać historię danego terenu. Z roku na rok przybywa osób poszukujących swoich korzeni, śladów dawnych miejsc i wydarzeń. Ludzi świadomych historycznie i chcących poznawać historię terenów, którymi zarządzamy. Ten rok mimo pandemii (a może przez nią) był szczególny, jeżeli chodzi o szukanie historii w lesie. Odebrałem mnóstwo telefonów, spotkałem się z ogromem pytających, którzy zostali skierowani do leśniczówki, by posłuchać gawędziarstwa młodego podleśniczego o czasach minionych… Ludzi, dla których las to coś więcej niż „kilka drzew”, którzy w tym szczególnym czasie znaleźli czas, by zagłębić się w leśną historię. Bywało już i tak, że moja narzeczona – mimo ogromnych pokładów cierpliwości – miała tych rozmów serdecznie dosyć! Wiadomo przecież, że co za dużo, to niezdrowo.

Oczywiście, padną głosy, że szerzenie wśród społeczeństwa historii leśnictwa nie jest naszą działalnością statutową. To prawda. Pochodzę z czteropokoleniowej rodziny leśników i doskonale wiem, co powiedziałby na takie działania mój dziadek… Wiem też, jak patrzy na to mój tata. My jesteśmy od tego, żeby las rósł w zdrowiu i spokoju. Oczywiście – od tego przede wszystkim, ale czy nam się to podoba, czy nie, czasy się zmieniają i postrzeganie nas również się zmienia. Musimy choć częściowo przystosować się do nowych oczekiwań społecznych (w tym przypadku do chęci poznania historii leśnych ostępów) i wciąż pamiętać, że ta nisza nie jest jeszcze zagospodarowana na maksymalnym poziomie. Analizując lata przepracowane na rzecz Lasów Państwowych, skłaniam się ku stwierdzeniu, że nasza świadomość leśnej historii poprawia się z roku na rok. Ogromną zasługę mają tutaj wszelkiej maści pasjonaci, którzy potrafią ukazać ten świat w interesujący sposób.

Historia lasem pisana…

Ale czy historia leśnictwa pozwala nam czerpać więcej z pracy zawodowej? Bezapelacyjnie tak! Mam to szczęście, że udało mi się połączyć dwie pasje – pracę w lesie oraz odkrywanie i rozpowszechnianie wiedzy o jego tajemnicach. Oczywiście nieocenione jest to, że szefostwo toleruje pasję, która jest tak silnie skorelowana z pracą na stanowisku podleśniczego. Właśnie dzięki temu mogę obserwować, jak duży potencjał tkwi w naszej leśnej historii i jaką ma moc, jeśli tylko będziemy potrafili w odpowiedni sposób ją ukazać i „sprzedać” społeczeństwu. Bo tylko ciekawie zaserwowana wzbudzi dostateczne zainteresowanie odbiorców. W moim odczuciu wystarczy wiedza, odrobina zaangażowania – być może pasji – by zarazić historycznym bakcylem innych. Zaczynając przygodę z historią, musimy mieć świadomość, że większość z nas nie pałała do niej miłością w szkole. Ale jak pokazuje doświadczenie, jako dojrzali ludzie coraz częściej jej poszukujemy i doceniamy jej znaczenie. Nie jestem w stanie zliczyć spotkań, w których uczestniczyłem w ciągu ostatnich pięciu lat, a których motywem przewodnim była leśna historia. Zainteresowanie zawsze było ogromne, a wśród dociekliwych znajdowali się ludzie z różnych warstw społecznych i naukowych pełniących różnorakie zawody. Gdy do tego dołożymy emocje rodzin związanych z ich przodkami pracującymi i spędzającymi czas w lasach na przestrzeni stu czy dwustu lat: drwalami, zbieraczami, leśnikami, myśliwymi, artystami, turystami, mamy ogromne pole do popisu. Bo każdy w rodzinie ma kogoś, komu ten las był bliski. Stanowimy wówczas pomost pomiędzy wczoraj, a dzisiaj. Między tymi, co byli, a tymi, którzy są. Trudno przecenić takie bezpośrednie kontakty.

Piszmy i czytajmy!

Ale bezpośrednie spotkania nie zawsze są możliwe. Wracając więc do artykułów o naszej historii w prasie branżowej, to właśnie one pomagają budować nam te wszystkie obszary, o których wcześniej pisałem. Osobiście jestem ich (artykułów) gorącym zwolennikiem, bo przedstawiają oraz uzupełniają treści, które są dla odbiorców nierzadko tematami nowymi, zaskakującymi i mającymi walory edukacyjne. W artykułach zawarty jest ogrom ciężkiej pracy wielu pasjonatów i badaczy dostępny w niezwykle łatwej do przyswojenia dla czytelnika formie. To taka esencja historycznego tematu, którego znajomość może nam bardzo pomóc. Jasno należy sobie powiedzieć, że rola leśnych czasopism w tej kwestii, to nie jest wymysł naszych czasów. Przeglądając starą prasę leśną na przestrzeni 200 lat, wszędzie znajdujemy artykuły odnoszące się do naszej zawodowej przeszłości. Było tak pod zaborami, w okresie II RP, podczas wojny, za czasów PRL-u i tak jest również dzisiaj.

Zapewne wielu z pasjonatów naszej historii zaczynało podobnie jak ja. Początkowo zainteresowanie tymi krótkimi artykułami wywoływało myśli typu: „niesamowite jak my jako zarządcy lasów mamy bogate korzenie. Jaką mamy historię, z której możemy być dumni”. Później przyszedł czas stażu, gdzie w przerwach zaczytywałem się w leśnej prasie i siłą rzeczy trafiałem na coraz ciekawsze artykuły mówiące o leśnych ludziach i wydarzeniach. To te historie wraz z moim „leśnym obciążeniem genetycznym” wpłynęły na dumę z wykonywanego zawodu i chęć spłacenia osobistego długu wobec naszych poprzedników. Wyrycie najtrwalszego pomnika – pamięci.

Z czasem doszły do tego dalsze poszukiwania autorów publikowanych tekstów i pogłębianie wiedzy, również poszukiwania historii na własny rachunek. Pojawiły się pierwsze spotkania pasjonatów, gdzie rozmowom nie było końca. Zawiązały się przyjaźnie. Owocem jednej z nich było założenie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Pluton” Przysposobienia Wojskowego Leśników, której głównym celem jest przypominanie i propagowanie leśnej historii. Nie wiedzieć kiedy pojawiła się strona na portalu Facebook: „Historia Lasem Pisana – dzieje leśnictwa w Polsce”. Później lawinowe gromadzenie przedmiotów związanych z leśnictwem… Te rzeczy przyczyniły się m.in. do pewnego „cudu”.

Mój skarb

W pamięci utkwiła mi historia związana z „Lasem Polskim”, którą w kontekście 100 lat jego jubileuszu warto przytoczyć.

W 2019 r. przez stronę „Historia lasem pisana” odezwała się do mnie Anna Słomczyńska. Zapytała, czy nie jestem zainteresowany – jak się później okazało – prawdziwym białym krukiem. Pani Anna przekazała mi bowiem kompletne roczniki „Lasu Polskiego”, które przechował jej ojciec, wieloletni redaktor pisma – Ryszard Borowy. W moje ręce trafiło niesamowite źródło wiedzy! Dzięki wiadomościom zawartym w archiwalnych egzemplarzach czasopisma powstało wiele artykułów, wzbogaceniu uległo wiele leśnych monografii i przedsięwzięć związanych z naszą leśną przeszłością.

Czerpiąc ze swoich doświadczeń, mogę zapewnić ludzi, którzy tworzą historyczne artykuły w czasopismach branżowych oraz ich wydawców, że ta droga jest jak najbardziej słuszna! Dostarcza emocji i fachowej wiedzy dla wielu z nas, ukazuje nowe ścieżki pasji, za co należą się m.in. „Lasowi Polskiemu” podziękowania i słowa uznania.

 

Marek Nowak