Zamiast destabilizować, wdrożyć w UE (nr 18/2014)

3 października 2014 11:13 2014 Wersja do druku

Najpierw próba przekształcenia w spółkę akcyjną, potem włączenie finansów do budżetu państwa, wreszcie danina nałożona na Lasy Państwowe. Do tego polityczne decyzje w sprawie Białowieży. Ten ciąg wydarzeń prof. Jan Szyszko, leśnik i poseł PiS, nazywa konsekwentną polityką destabilizacji Lasów Państwowych.



Zacznijmy od bieżących wydarzeń. Jak Pan Profesor ocenia niedawną nominację Piotra Otawskiego na stanowisko podsekretarza stanu ds. leśnictwa i Głównego Konserwatora Przyrody? Jest to bodajże pierwsza w historii resortu osoba z wykształceniem innym niż leśne (przyrodnicze). Ponadto przychodzi z niepopularnej wśród leśników Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska…

Nie znam tego pana i jest mi trudno komentować jego wiedzę i osiągnięcia. Wiedza prawna i bankowa nie przeszkadza, natomiast w kierowaniu resortem i sprawowaniem nadzoru nad leśnictwem na pewno pomocna jest wiedza leśna. To nie ulega najmniejszej wątpliwości.


Lasy Państwowe wpłaciły do budżetu państwa już drugą ratę nałożonej na nie daniny. PiS zaskarżyło do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o lasach, nakładającą na LP właśnie tę daninę. Jakie argumenty przytaczacie?

Cały wniosek ma kilkadziesiąt stron. Przede wszystkim wskazujemy na brak pełnej analizy gospodarczej i finansowej. W Sejmie nie przedstawiono żadnej analizy gospodarczej, a ze strony
ministra środowiska jedyną motywacją było: mają pieniądze, to niech je dają. Ostatnio wicepremier Janusz Piechociński potwierdził, że zabrano pieniądze, gdyż… LP miały je na kontach. To swego rodzaju nieścisłość, bo gdzie LP mogą mieć pieniądze jeśli nie na kontach? A trzeba podkreślić, że były to środki przeznaczone na bieżącą działalność gospodarczą.

Ministerstwo Środowiska do tej pory nie wie, czy to jest podatek, danina czy może wreszcie domiar? Obciążenie takim domiarem, w trakcie roku budżetowego, bez odpowiedniej analizy gospodarczej jest niedopuszczalne.

Niezwykle istotną rzeczą jest sam proces legislacyjny, przykład karygodnego łamania prawa. Trzy czytania projektu odbyły się w ekspresowym tempie, w ciągu 26 godzin! Równocześnie nad poprawką do ustawy, której nie było jeszcze w Sejmie, już głosował Senat. I pan minister wskazywał dokładnie, który senator i jaką poprawkę wniesie…

Wskazujemy także na bezpośrednie łamanie zapisów Konstytucji podkreślających, że państwo kieruje się polityką zrównoważonego rozwoju czy też ekorozwoju. Nie przeprowadzono wcześniej takiej analizy i w gruncie rzeczy LP zostały postawione w niezwykle trudnej sytuacji – groźby zapaści finansowej. Tego rodzaju decyzji nie wolno podejmować bez analiz gospodarczych i bez znajomości specyfiki leśnictwa.

Polskie leśnictwo jest unikatowe w skali Europy i świata, w dodatku samo się finansuje. W listopadzie ubiegłego roku polskie Lasy Państwowe otrzymały nagrodę UNESCO za wzorowo prowadzoną gospodarkę, zgodną z koncepcją zrównoważonego rozwoju. W uzasadnieniu podkreślono szczególnie mocno fakt, że polskie leśnictwo stanowi wzór łączenia celów gospodarczych z celami społecznymi i ekologicznymi. Skoro wskazywane jest jako jedno z najlepszych, a obecny rząd mówi: „mają, to niech dają”, to jest to po prostu grabież. Motywacja, że pieniądze te zostaną przeznaczone na fundusz drogowy, jest zupełnie nietrafiona. LP świetnie realizują współpracę z samorządami i współuczestniczą m.in. w budowie dróg powiatowych.


Mówi Pan, że polskie leśnictwo jest unikatowe, bo samo się finansuje. Musimy to jednak sprostować, bo „Las Polski” od lat przytacza dane, które pokazują, że nie brak przykładów, gdy zarządca państwowych lasów nie tylko nie korzysta ze środków budżetowych, ale też odprowadza je do budżetu. Np. w Szwecji Sveaskog płaci dywidendę w wysokości co najmniej 60% zysku po opodatkowaniu, a w Finlandii Metsahallitus oddaje 100% zysku.*

Po pierwsze należy udzielić odpowiedzi, jakie są zadania i cele leśnictwa w Szwecji i Finlandii, a po drugie skąd biorą pieniądze na rozwój.


W Pana wypowiedziach pada stwierdzenie, że danina to odebranie LP rezerw, np. na wypadek klęsk żywiołowych. A czy ktoś policzył, ile takie rezerwy powinny wynosić?

Ciężko jest mówić, ile powinny wynosić rezerwy. Były to pieniądze zgromadzone na działalność bieżącą i wykonywanie zadań zgodnych z planami urządzenia lasu. O ile wydarzyłaby się np. katastrofa rzędu takiej, jak choćby pożar w Rudach Raciborskich, to wówczas budżet państwa jest zobowiązany dołożyć do likwidacji skutków kataklizmu, bowiem LP nie starcza pieniędzy. Trudno przewidzieć, jakie kataklizmy mogą wystąpić w Polsce. Mogą to być pożary, ale też może pojawić się ogromna gradacja, choćby brudnicy mniszki. Wówczas trzeba będzie sięgnąć już nie tylko po pieniądze LP, ale też po środki budżetowe.


W LP rośnie zatrudnienie, na inwestycje przeznaczyły one w tym roku 700 mln zł (do 2010 r. nigdy nie było to więcej). Ceny drewna są wyższe niż przed rokiem. Gdzie zatem jest prognozowana zapaść LP?

A czy wie pani, ilu ludzi czeka na jedno miejsce pracy w LP? Kiedy ogłaszane są konkursy na stanowisko leśniczego, podleśniczego czy też inne stanowisko w Służbie Leśnej, na jedno miejsce zgłasza się po kilkadziesiąt osób. Cieszę się, że mówi się, iż zatrudnienie wzrasta. Proszę jednak zauważyć, jak wzrastają również zadania LP oraz to, w jakim zakresie one w tej chwili działają. Jeśli się nie mylę, zatrudnienie w całych LP wynosi nieco ponad 25 tys., z czego w Służbie Leśnej zatrudnionych jest kilkanaście tysięcy osób. A co roku kształcimy młodych leśników na uczelniach wyższych czy też w technikach leśnych. Praca dla tych ludzi jest, ale nie ma pieniędzy na to, żeby ich zatrudniać. Bardzo proszę sprawdzić, ile osób jest zatrudnionych w tej chwili, a jaka jest podaż ludzi wykształconych do tego, by pracować w LP? Leśnicy mają coraz więcej zadań, wzrasta średnia wielkość leśnictw i nadleśnictw. Bardzo bym się cieszył, gdyby rzeczywiście profesjonaliści od lasów, a takich kształcimy, pracowali w Lasach. Należałoby zadać pytanie ministrowi środowiska: ilu jest w tej chwili bezrobotnych młodych ludzi po leśnych studiach wyższych i ilu jest bezrobotnych po technikach leśnych?



A może raczej profesorom wyższych uczelni, bo w tej chwili mamy bodaj osiem miejsc w kraju, gdzie można studiować kierunek leśnictwo. „Las Polski” ustalił także, że nabór do klas leśnych ogłosiły w tym roku 34 szkoły. Trudno przyjąć, by nadwyżka chętnych do pracy była symptomem zapaści. To raczej dowód, że LP są atrakcyjnym pracodawcą. Ale czy rzeczywiście w LP jest praca dla tych ludzi?

Po pierwsze wszystko zależy od tego, ile jest zadań do wykonania w polskich lasach i jakie one są. Po drugie to polski model leśnictwa winniśmy wprowadzić w UE i to polscy leśnicy powinni znajdować tam zatrudnienie. A po trzecie polski model leśnictwa wymaga dobrych specjalistów i takich muszą kształcić polskie uczelnie. Głęboka wiedza winna być podstawą uzyskiwania dyplomów.


Wróćmy do sytuacji w LP. Jak ją Pan ocenia po zapłaceniu dwóch pierwszych rat daniny?

To pytanie do nadleśnictw, ja mam wyrywkową ocenę sytuacji. Znam cały szereg nadleśnictw, które zmniejszyły plany dotyczące inwestycji kubaturowych, niektóre z nich zostały wstrzymane. Nie wykonuje się już wszystkich prac związanych z zagospodarowaniem lasu. Ze strony wicepremiera Piechocińskiego padła sugestia, że leśnicy dali sobie w zeszłym roku podwyżkę po 700 zł. Dotyczy to najprawdopodobniej tylko kadry kierowniczej. Z drugiej strony prezes PSL powinien zobaczyć, jaka jest średnia pensja ludzi pracujących w zakładach usług leśnych. Przy pracach badawczych korzystam z pomocy zuli, więc wiem, że ich średnia pensja wynosi ok. 1200 zł. Nie jest ona rewelacyjna!

Kiedy pan wicepremier podnosił kwestię pieniędzy, zaproponowałem mu w czasie dyskusji, aby porównał zarobki leśników z kadrą kierowniczą wszystkich spółek zarządzanych przez PSL. Mówię o tym ugrupowaniu dlatego, że leśnictwo i ochrona środowiska są dziś w gestii PSL. Myślę, że nawet celowo sugerowano, że leśna kadra kierownicza tak dużo zarabia. Nie jest to jednak dużo, jak na ludzi, którzy zarządzają ogromnym majątkiem. Jedno nadleśnictwo to ok. 20 tys. ha, średnia zasobność to 200 m3 pomnożone przez 200 zł, co daje ok. 800 mln zł. Takim majątkiem zarządza nadleśniczy i bierze za to odpowiedzialność. Proszę porównać to z innymi spółkami i zobaczyć, ile zarabia ich kierownictwo.


Zwraca Pan uwagę na ważny aspekt: średnia płaca zatrudnionych w LP, uzasadniona ich odpowiedzialnością, to blisko 7000 zł, a średnia w zul, jak Pan podaje, jedynie 1200 zł. Przecież ci ludzie też odpowiadają za stan polskiej przyrody. Skąd ta dysproporcja w zarobkach?

To dobre pytanie do PSL i pana premiera Piechocińskiego.


Wielokrotnie powtarzał Pan, że „rząd prowadzi konsekwentną politykę destabilizacji LP”. Jakie są tego przykłady?

Ta myśl, która przewodzi koalicji rządzącej, trwa już od wielu lat. Pierwszą próbą destabilizacji LP – wbrew programowi – były rządy AWS i UW i próba powołania jednoosobowej spółki Skarbu Państwa. Odpowiadał za to premier Buzek. Doszło wówczas do votum separatum ministra ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa. Dzięki niemu doszło z kolei do drugiego głosowania, przed którym zabrał głos Konrad Tomaszewski, ówczesny dyrektor generalny LP. Wygraliśmy je 7:6. Minister środowiska oczywiście został odwołany, ale LP zostały uratowane. Premier Buzek uważał, że jednoosobowa spółka Skarbu Państwa jest ratunkiem dla LP. Proszę mi pokazać, jaka spółka tego rodzaju – z licznych spółek powołanych przez AWS – przetrwała do tej pory? Żadna, wszystkie zostały sprywatyzowane.


Moje pytanie dotyczyło raczej obecnej koalicji rządzącej.

Oczywiście. Drugą próbą był zamiar włączenia LP do sektora finansów publicznych. Wtedy minister finansów Jacek Rostowski wyraźnie mówił: będę zabierał pieniądze, ale będę wam jeszcze więcej oddawał. Już widzę, jak by to wyglądało. Wtedy żaden z członków rządu – z koalicyjnego PSL – nie zająknął się nawet i był zachwycony takim rozwiązaniem. Teraz mamy do czynienia z trzecią próbą, starą jak świat, znaną z okresu kwitnącego socjalizmu lat 40. i 50. minionego wieku: zabrać pieniądze, a sami się wyłożą. Bez żadnych analiz gospodarczych, w ogromnym pośpiechu destabilizuje się w ten sposób 1/4 terytorium kraju.


Często mówi Pan o „katastrofie ekologicznej w Puszczy Białowieskiej”. Czy to też próba destabilizacji LP?

Decyzjami politycznymi doprowadzono do tego, że gniją tam w tej chwili ponad 3 mln m3
drewna o wartości ok. 600 mln zł. Np. świerki o masie 6 m3, gdy przewrócą się na drogę, są cięte na metrowe kawałki i wynoszone do lasu, żeby dalej gniły. Doprowadzono do gradacji kornika drukarza, potwornego marnotrawstwa surowca w regionie, gdzie jest ogromne bezrobocie, gdzie ludzie byli uzależnieni od przerobu drewna. Mieszkańcy tych terenów są nawet zmuszani do tego, żeby nie palić drewnem, lecz węglem. Czy w tym kierunku idzie ekologia i zrównoważony rozwój?


A Pańska opinia o połączeniu trzech nadleśnictw w Puszczy Białowieskiej?

W jedno wielkie Nadleśnictwo Białowieskie jako nadleśnictwo turystyczne? Za to powinien się wziąć prokurator… Dziwię się w tym miejscu, że na stanowisko wiceministra środowiska nie został powołany człowiek, który wie, co to są gradacje, który zna historię drzewostanów, wie, jakie jest dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności, który wie, że to, co tam w tej chwili jest, to dzieło ludzkich rąk wielu pokoleń tam mieszkających. Ale być może się mylę i być może pan wiceminister, który ma wykształcenie nieleśne, będzie rozumiał to, co tam się dziś dzieje…


Co Pańskim zdaniem powinno stać się w Puszczy Białowieskiej?

Trzeba zahamować gradację kornika drukarza. Zanik drzewostanów świerkowych na dużych powierzchniach uruchomił proces podnoszenia się poziomu wód gruntowych i wypadania setek hektarów drzewostanów liściastych. Do tego przyczyniły się również bobry. Giną siedliska, które uważane są
– w myśl Dyrektywy Siedliskowej
– za priorytetowe w skali Unii Europejskiej. To efekt decyzji politycznych. Z jednej strony doprowadziły one do marnotrawstwa drewna, a z drugiej do zaniku siedlisk ważnych z punktu widzenia Natury 2000.

W takiej sytuacji trudno sobie wyobrazić, dlaczego sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, z panem przewodniczącym Stanisławem Żelichowskim, nie ma czasu, by pojechać do Białowieży. Z tego powodu złożyliśmy wniosek o odwołanie posła Żelichowskiego z funkcji przewodniczącego komisji z powiadomieniem pani marszałek.


Złożyli Państwo także wniosek o referendum nt. polskich lasów i ziemi. O ile wiem, podpisy pod wnioskiem wciąż wpływają.

9 maja złożyliśmy do marszałek Sejmu ponad 2 mln podpisów. Przeanalizowano pół miliona i poinformowano nas, że jest już wymagana liczba podpisów, a więc procedura organizowania referendum rusza. Ale jest tak, jak pani mówi – codziennie dostajemy średnio ponad 1000 podpisów i mamy ich w tej chwili ponad 2,5 mln. I kolejne dostarczamy do Sejmu, żeby pani marszałek nie zapomniała o referendum, bo czas biegnie.

Pobiliśmy swoisty rekord: rząd w ciągu 26 godzin przeprowadził w Sejmie trzy czytania dotyczące zmiany ustawy o lasach, za to społeczeństwo w trzy miesiące zebrało ponad 2 mln podpisów związanych z polskimi lasami. Jest ono o sprawie poinformowane, ale środki społecznego przekazu, poza nielicznymi wyjątkami, nie mówią o tym – łącznie z prasą branżową. Jeśli cokolwiek się pojawiło, to tylko w tym kontekście, że PSL zainicjowało twardy zapis w Konstytucji mówiący o tym, że lasy nie powinny ulegać przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków przewidzianych w ustawie.


W referendum padną dwa pytania…

Tak. Pierwsze z nich brzmi: czy jesteś za tym, żeby zachować dotychczasową formę organizacyjną LP, która gwarantuje, że lasy realizują koncepcję zrównoważonego rozwoju? I jeszcze same się finansują. Zabranie lasom pieniędzy w ostatnim czasie spowoduje, że część z nich niebawem stanie się bankrutem. Przypuszczam, że nadzór ministra środowiska będzie szedł w tym kierunku, by jak najtaniej i jak najwięcej pozyskiwać drewna. Prawdopodobnie się to nie uda, bo jednak operaty urządzeniowe są, a i Najwyższa Izba Kontroli działa coraz sprawniej w tym zakresie. Część nadleśnictw może stać się po prostu bankrutami, bo kto będzie je dofinansowywał, skoro fundusz leśny nie będzie miał pieniędzy? A jak stanie się bankrutem, to nic prostszego, jak sprzedać. Natomiast drugie pytanie w referendum dotyczy problemu, o którym w ogóle się nie mówi w środkach społecznego przekazu. Brzmi ono: czy jesteś za tym, aby zmusić obecną koalicję rządzącą do rozpoczęcia renegocjacji zapisu w traktacie akcesyjnym, by wolny obrót ziemią w Polsce był możliwy wówczas, kiedy średnia siła nabywcza średniej pensji Polaka będzie porównywalna ze średnią siłą nabywczą średniej pensji obywateli najbogatszych państw Unii Europejskiej?

Chcemy bronić swojej własności. Reakcją PSL, a szczególnie pana premiera Piechocińskiego, na zbierane podpisy było to, że zaczęto także mówić o potrzebie zmiany Konstytucji. Jej akurat nie trzeba zmieniać. Konstytucja broni lasów dostatecznie i dlatego złożyliśmy skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Jak powiedziałem poprzednio, PSL zaproponował jednak kuriozalny zapis, o ile dobrze pamiętam, że „lasy państwowe nie podlegają przekształceniom własnościowym z wyjątkiem wypadków przewidzianych w ustawie”. Do zaproponowanej przez PSL zmiany złożymy poprawkę i to taką, aby lasy były jeszcze bardziej chronione przez Konstytucję niż teraz. Powracając do referendum: głównym jego celem jest to, aby zmusić rząd – i zmusić także środki masowego przekazu – do informowania, że od
1 maja 2016 r., zgodnie z traktatem akcesyjnym, rozpoczyna się w Polsce wolny obrót ziemią, leśną i rolną. Trzeba ochłodzić zakusy niektórych ludzi, którzy twierdzą, że najlepiej jeśli wszystko urynkowimy, sprzedamy i oddamy w obce ręce. Pozbycie się własności ziemskiej to pozbycie się podstaw trwałości państwa.


Po wakacjach pojawiły się kolejne rządowe propozycje zmiany ustawy o lasach i wyłączenia ze struktur LP spółki zajmującej się obrotem drewna. Jak je Pan ocenia?

Nie znam tych propozycji. Za czasów PiS stworzyliśmy transparentny system sprzedaży drewna i trzeba go ewentualnie doskonalić.

Rozmawiała: Małgorzata Kołodziejczyk

* Nt. rozliczeń LP z budżetem w Finlandii, Szwecji i na Łotwie w dziale "Z zagranicy 18/2014".