Rywalizacja techników (nr 10/2014)

3 czerwca 2014 14:46 2014 Wersja do druku

Kolejna odsłona zmagań adeptów leśnictwa na poziomie szkół średnich pokazuje nieodmiennie jedno – trudna sztuka ścinki drzew jest nierozerwalnie związana z edukacją w technikach.


Patrząc na to, co prezentowali młodzi ludzie podczas VI Mistrzostw Polski Szkół w Umiejętnościach Leśnych
w Warcinie, można się dziwić – a momentami nawet zazdrościć – umiejętności obsługi pilarki. Choć na mistrzostwach punkty zbiera się także podczas „biegu leśnika” (bieg połączony z rozpoznawaniem eksponatów przyrodniczych), to jednak konkurencje z pilarką wzbudzają wśród uczniów i ich opiekunów największe emocje.


Jak zawodowcy

Standardowo uczniowie mają za zadanie ściąć drzewo na zrębie, tak by „trafić” nim jak najbliżej ustawionego własnoręcznie (prawie) palika. Aby dokonać tego wyjątkowo trudnego zadania, trzeba brać pod uwagę szereg czynników, które wpływają na kierunek obalania danej sztuki – wiatr, kształt korony, naturalne pochylenie. Potem trzeba wykonać szereg czynności, które pozwolą drzewo skierować tam, gdzie się zaplanowało. Niebagatelną rolę odgrywa zachowanie bezpieczeństwa, tak swojego, jak i sędziów oraz kolegów z ekip pomocniczych.


                                                  Fot. B. Szpojda
                                               Kogo dziś kształcą technika? Leśników czy zulowców?

Kolejnymi etapami rywalizacji z pilarką w roli głównej są zmiana łańcucha na czas, przerzynka precyzyjna oraz kombinowana i na koniec najbardziej spektakularna konkurencja – okrzesywanie. Pod tym względem rywalizacja młodych pilarzy nie różni się praktycznie niczym od tego, co prezentują ich starsi i często utytułowani już koledzy, którzy stają w szranki podczas oficjalnych i profesjonalnych zawodów drwali.


Wszyscy grają do jednej bramki

Trzeba przyznać, że zawody organizowane w warcińskim technikum stoją na wyjątkowo wysokim poziomie. To z pewnością zasługa kierownika praktycznej nauki zawodu Szymona Baja, który dosłownie wychodzi z siebie, by wszystko było idealne – od przebiegu zawodów, po kwestie typowo administracyjne. Uznanie należy się też ekipie sędziowskiej, składającej się w dużej mierze z pracowników Nadleśnictwa Warcino, które silnie związane jest z technikum. Wielką rolę w całym przedsięwzięciu odgrywają sami uczniowie, którzy są odpowiedzialni za pomoc techniczną podczas wszystkich konkurencji.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt współpracy szkoły i nadleśnictwa. Nie jest to kwestia oczywista i okazuje się, że sytuację, jaką można obserwować w Warcinie, można uznać raczej za wyjątek niż regułę. Jako przykład niech posłuży opinia jednego z uczniów technikum z południowej Polski, który podczas zawodów po raz pierwszy w swoim „leśnym” życiu okrzesywał kłodę…


Co po technikum? LP a może zul?

Przy okazji mistrzostw można zastanawiać się nad tym, czy technika leśne winny kształcić pracowników administracji leśnej, na czym skupiały się dotychczas, czy też może orientować się na sektor usługowy względem Lasów Państwowych – przedsiębiorców leśnych i ich kadrę.

Jakie jest zapotrzebowanie na umiejętności po mistrzowsku prezentowane na zawodach wśród kadry LP, którą w teorii mają zasilić absolwenci techników (nieważne, czy dodatkowo po studiach leśnych, czy też nie – choć ta druga opcja jest mało prawdopodobna)? Czy podleśniczy sięga w swoim życiu zawodowym po pilarkę? Poza potrzebą przygotowania sobie opału lub wycięcia drzewa w sadzie – nie.

Zostaje oczywiście dyskusyjna kwestia nadzoru nad wykonawstwem prac zleconych w przetargu. Dyskusyjna, bo nawet przyjmując, że nadzór zleceniodawcy jest konieczny, to czy ma on dotyczyć jakości czy także bezpieczeństwa? Czy nadal ma mieć taki sam charakter, jak w czasach, gdy leśniczy i robotnicy leśni byli pracownikami tej samej instytucji?


Dziś pilarka jest zawodowym atrybutem kadr zatrudnionych w prywatnych podmiotach, poza LP. Choć na razie o relacjach jednych i drugich najczęściej decyduje najniższa cena, to jednak nikt z leśników z LP nie zakwestionuje tego, że pracownicy tych firm winni być jak najlepiej wykształceni i zdolni podejmować słuszne decyzje w terenie. Zul to już nie jest „chłop z pilarką”, tylko prężnie działające firma, gdzie można i dobrze zarobić, i sporo się nauczyć.             

Bartosz Szpojda