Albo hodowla parostków, albo hodowla lasu

20 listopada 2013 13:19 2013 Wersja do druku

Jakie funkcje ma spełniać las? Jak najwięcej! Aby tak się działo, potrzeba kontroli nad pełnią zjawisk, a nie pozorowania, że łowiectwo to sprawa wyłącznie myśliwych.


Przebudowa lub odnowienie lasu są możliwe na różne sposoby. Mogą być bardziej lub mniej eleganckie. Przez wiele lat dla całych generacji leśników procedura była oczywista: zrąb, sadzenie, grodzenie.

Kiedy dominowały gatunki iglaste, można było sobie na to pozwolić. Czasy się jednak zmieniają, leśnicy stoją przed wielkimi wyzwaniami. Muszą przebudować lasy, zapewnić wysoki standard pracy, patrzeć na finanse i bronić lasy od zapędów ekologów i finansistów.

 


Odnowienie i odnowa


 Las jest istnym perpetum mobile. Sam się odnawia, jeżeli ma odpowiednie warunki.

Odnowienie naturalne ma cały wachlarz walorów. Drzewka są przystosowane do siedliska, mają nienaruszony system korzeniowy. Doświadczenia bawarskiego Landesanstalt für Wald und Forstwirtschaft w Freising, odpowiednik polskiego IBL, wykazują, że żadna metoda sadzenia nie zapewnia naturalnego rozwoju korzeni. Krótko mówiąc – sadzimy kaleki. Zarazem odnowienie naturalne nie jest tak chętnie zgryzane przez jeleniowate.

Bacząc na powyższe, naszym najprzedniejszym celem powinien być las, który jest w stanie sam się odnawiać. Leśnik w takiej sytuacji miałby wszelkie możliwości hodowlane i mógłby się wykazać kunsztem odpowiedniego sterowania rozwoju gatunkowego drzewostanu. To jest hodowla lasu.

 


Zajrzyjmy do lasu


A jak bardzo często wygląda rzeczywistość? Płoty, płoty, płoty… Leśniczy musi brać pod uwagę jelenia lub sarnę. Jego decyzje są często tak ograniczone „czynnikiem jelenim”, że musi się ograniczyć do najprostszych rozwiązań.

Przysłuchując się rozmowom o rozwoju parostków lub wieńców, odnosi się wrażenie, że niektórzy posiadacze broni myśliwskiej – bo myśliwymi oni raczej nie są – uważają las za scenę zaspokojenia różnego rodzaju zapędów genetyczno-hodowlanych. Zwierzyna jest często traktowana prawie jak trzoda chlewna, którą trzeba karmić. Jak te jelenie i sarny przetrwały setki tysięcy lat bez pełnych paśników? Dotychczas jakoś żaden przedstawiciel tych samozwańczych wcieleń Nemroda nie mógł mi tego wyjaśnić.

Patrząc z punktu dynamiki populacyjnej, dokarmianie zwierzyny zwiększa pojemność siedliska. Jeżeli karmię, powoduję zwiększenie przyrostu naturalnego. Muszę więc też odpowiednio więcej strzelać. W przeciwnym razie mam coraz więcej zwierzyny i adekwatne do sytuacji szkody w lesie.

Przysłowie niemieckie mówi, że myśliwy to osoba, która inwestuje niepotrzebnie dużo czasu i pieniędzy, aby pomóc zwierzynie przetrwać zimę i żeby potem z jeszcze większym nakładem czasu i pieniędzy ją zabić.

 

 

Łowiectwo i gospodarka

 

Polowanie, a jeszcze bardziej sprzedaż dziczyzny, może stwarzać możliwość zarobku. Jeżeli więc cały czas w statystykach zaniżam pogłowie i strzelam jedynie namiastkę przyrostu, to czy nie ponoszę szkody finansowej?

Mało tego – szkody nie są jedynie finansowe, ale i ekologiczne. Dr Georg Meister, emerytowany nadleśniczy nadleśnictwa Bad Reichenhall, przez wiele lat dokumentował zmiany we florze spowodowane przez nadmiar jeleniowatych. Udowodnił, w jak dużym stopniu flora ubożeje.

Odstrzał namiastki przyrostu to jak pozyskanie drewna niedopasowane do przyrostu drzewostanów. Taki drzewostan co prawda jest imponujący, bo zasobny. Za to jego struktura jest bardzo wrażliwa i prędzej czy później się załamie. Tego raczej nikt z nas nie chce.

Bo – bądźmy też szczerzy wobec siebie – polowanie, w którym ograniczam się jedynie do patrzenia, traci swoją atrakcyjność. Polując, chcę odnieść sukces.



Aspekt hodowlany


Zręby zupełne też odgrywają pewną rolę. Ten rodzaj rębni powoduje nagły wzrost atrakcyjnego pokarmu. Reakcja jeleniowatych, zwłaszcza sarny, jest piorunująca.Szybki wzrost populacji o 250–300% przyrostu to nic niezwykłego!

W Bawarii po wiatrołomach w latach 1990 i 1999 otwarte nagle drzewostany spowodowały istną eksplozję pogłowia sarny. Reakcja musiała więc nastąpić szybko. Wzrost rocznego odstrzału osiągnął w niektórych nadleśnictwach poziom 20 szt./100 ha. Tak, dwadzieścia na sto hektarów.

Zadziwiające jest to, że owa wysokość często jest utrzymywana do dzisiaj. Wg klasycznych metod inwentaryzacyjnych już od 10 lat w tych lasach sarna powinna być doszczętnie wytępiona. Coś nie pasuje, metody liczenia były sprawdzone, więc to chyba natura musi się mylić.

A mimo to często pojawiające się pod okapem odnowienie nie jest zadowalające. W starodrzewiu mieszanka świerka, buka i jodły. A w odnowieniu widzimy świerk i pojedyncze buki. Jodła zniknęła. Zniknęła? Sama? Doprawdy? Nie, nie – ona została wyselekcjonowana przez sarnę. W następnej generacji mamy więc świerka i kiepskiego buka. To raczej niezadowalające efekty.

Jaka konsekwencja ma wynikać z tej sytuacji? Otóż polowanie musi reagować na zmienione warunki siedliskowe. Jeżeli chcemy uzyskać odnowienie naturalne pod okapem, to jego hodowla musi przebiegać równolegle ze znacznym i stałym odstrzałem.

Bo leśnik dobrze wie, że nie ten gatunek decyduje o sukcesie, który ma największy potencjał odnowieniowy, ale taki, który występuje raczej rzadko.

 


A kim jest leśnik?


Jesteśmy przedstawicielami właściciela. Jesteśmy zarządcami lasu i w centrum naszych poczynań jest troska o jego dobro i zachowanie funkcji lub ich polepszenie. Celem jest przekazanie przyszłej generacji lasu w dobrym stanie. Niemcy mówią Nachhaltigkeit – stałość.

A czym jest łowiectwo? Na to prowokujące pytanie odpowiem, czym powinno ono być, aby w następnych dziesięcioleciach nadal miało rację bytu w krytycznym społeczeństwie.  Łowiectwo i polowanie to usługa, której celem jest dobro lasu, a nie samoistne działanie odłączone od wpływu na obiekt, w którym się odbywa.

To stwierdzenie okaże się pewnie dość kontrowersyjne. Jak myśliwy może pełnić rolę świadczącego usługę?! Ale właśnie taką funkcję powinno spełniać łowiectwo, zwłaszcza to odbywające się w lesie.

 Zwierzyna to nie trzoda chlewna, której trzeba pomagać przetrwac zimę (Fot. D, Klawczyński)


Wnioski, wyzwania


Przed jakimi wyzwaniami stoją leśnicy i myśliwi, którzy identyfikują się ze swoim zawodem i swoją rolą? Jak można osiągnąć cel? Jest nim mieszany, witalny, stabilny las. Las, który spełnia funkcję ekologiczną, jest gospodarczo rentowny i zapewnia bogatą bazę bytowania dla zwierzyny. Las, w którym polowanie jest wyzwaniem, a nie egzekucją. Las, który nie jest otwartym pastwiskiem dla zastępów jeleniowatych. Ja stawiam następujące wnioski:

• Przestańmy bawić się w liczby.

Ile jeleniowatych przebywa w lesie to trzeciorzędna informacja. Leśniczemu nie liczby mówią o tym, czy sprawy łowieckie są w porządku. To mówi las.

 

• Ruszmy na coroczne obchody łowisk.
Nadleśnictwo jako zarządca terenu i myśliwi zapoznają się z sytuacją szkód i przeciwdziałania im w lesie. Dyskusja na ten temat odbywa się w terenie, a nie przy biurku. Obydwie strony mogą tam przedstawić swoją propozycję, pokazać porażki i sukcesy.

 

• Zaprzestańmy dokarmiania.

Zwierzyna to nie trzoda chlewna, której trzeba pomagać przetrwać zimę.

 

• Jedźmy na łów, a nie na chów.

Wychodźmy na polowanie z zamiarem polowania, a nie bawienia się w hodowcę z bronią.

 

• Łowiectwo musi być tym, czym było u zarania.

Powróćmy do najbardziej pierwotnej formy: pozyskiwania pierwszorzędnego pokarmu. Trofeum jest jedynie miłym dodatkiem.

 

• Promujmy dziczyznę w społeczeństwie.

Zwłaszcza tym miejskim. Ludzie muszą znać i akceptować sens i konieczność polowania.

 

• Leśnik musi polować.

Dlaczego? Aby:

– wiedzieć, jak nieraz trudne to rzemiosło,

– stanowić wiarygodny przykład dla innych myśliwych,

– mieć kontrolę nad sprawami łowieckimi.

• Zwiększmy znacznie odstrzał.

Polujmy konsekwentnie i etycznie. Idźmy do lasu i patrzmy, czy las reaguje. Potem znów idźmy na polowanie. Zmniejszyć pozyskanie można zawsze i zwierzyna bardzo szybko na to zareaguje.

 

Zatem – Darz Bór! Dla dobra lasu. 


Hubert Krych


Autor jest leśnikiem (Diplomforstingenieur (FH)) polskiego pochodzenia i od kilkunastu lat pracuje jako leśniczy w bawarskiej administracji lasów.

Nt. łowiectwa pisał w „Lesie Polskim” nr 9/2013.