Za dużo na furze

4 czerwca 2012 13:37 2012 Wersja do druku

Z Lasów Państwowych wyjeżdża rocznie grubo ponad milion samochodów z surowcem drzewnym. Jak potwierdzają wyniki kontroli, część z nich jest przeładowana. Czy leśniczy i nadleśnictwo są współodpowiedzialni za ten stan rzeczy i mogą spodziewać się konsekwencji?



Na stronę Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego trafiła następująca informacja: Inspektorzy z Wojewódzkiego ITD w Białymstoku w dniu 4 kwietnia na drodze krajowej nr 61 w miejscowości Grajewo/Toczyłowo dokonali kontroli pojazdu, należącego do przewoźnika polskiego, przewożącego dłużycę dębową. Samochód był przeładowany i przewoźnik z tego powodu może być ukarany karą administracyjną w wysokości 10020 zł.
Podobnych informacji na stronie GITD jest dużo, ale dla terenowych pracowników Lasów Państwowych, którzy dziennie wydają kilka tysięcy transportów z drewnem, interesujące może być następujące zdanie:Postępowanie wyjaśniające toczyć się również będzie także wobec załadowcy odpowiedzialnego za stwierdzone naruszenia.
Kim jest w tym przypadku „załadowca”?

Kto jest nadawcą

Odpowiedzialności załadowcy należy szukać obecnie w ustawie o drogach publicznych. Art. 13g mówi bowiem, że za przejazd po drogach publicznych pojazdów nienormatywnych – tak określa się pojazd z ładunkiem większym niż dopuszczalny – nakłada się karę administracyjną nie tylko na przewoźnika, ale także na organizatora transportu, nadawcę, odbiorcę, załadowcę lub spedytora, jeżeli okoliczności sprawy lub dowody jednoznacznie wskazują, że miał wpływ lub godził się na powstanie naruszenia obowiązków lub warunków przewozu drogowego. (Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, która wejdzie w życie 19 października tego roku, tu właśnie przeniesie artykuł 13g z ustawy o drogach publicznych, nadając mu numer 140aa.)
Jaką rolę przy transporcie drewna pełni leśniczy i czy może odpowiadać za przeładowany samochód?
Leśniczy nie jest organizatorem transportu, odbiorcą, załadowcą, spedytorem ale przyjrzyjmy się, czy czasem nie jest możliwe przypisanie mu roli nadawcy? Dyrekcja Generalna LP, w piśmie do GITD z maja 2011 r., twierdzi, że nie. Nadawcę utożsamia przy tym z „wysyłającym”, odnajdując ten termin w Kodeksie Cywilnym, gdzie ten podmiot określa się jako zawierający z przewoźnikiem umowę przewozu w zakresie działalności jego przedsiębiorstwa. To zapewne fragment opinii prawnej, ale jak to w życiu – co prawnik to inna opinia. Wiążące są dopiero prawomocne wyroki sądów.

Kwit wywozowy jako list przewozowy

Przytoczmy inną ustawę – Prawo przewozowe. Wg niej nadawca składa przewoźnikowi na przesyłkę towarową list przewozowy, a jeżeli przy danym rodzaju przewozu jest to powszechnie przyjęte, w inny sposób dostarcza informacji niezbędnych do prawidłowego wykonania przewozu. W liście przewozowym, którym może być także przekaz elektroniczny, wydruk komputerowylub inny dokument, nadawca zamieszcza: nazwę i adres nadawcy, jego podpis oraz określenie placówki przewoźnika zawierającej umowę, miejsce przeznaczenia przesyłki oraz nazwę i adres odbiorcy, określenie rzeczy, masy, liczby sztuk przesyłki, sposobu opakowania i oznaczenia, inne wskazania i oświadczenia, wymagane albo dopuszczone zgodnie z przepisami ze względu na warunki danej umowy lub sposób rozliczeń.
Kwit wywozowy i asygnata dostarcza danych określonych dla listu przewozowego i jest dokumentem powszechnie przyjętym przy przewozie drewna z LP.
Prawo przewozowe określa także, że nadawca, odbiorca lub inny podmiot wykonujący czynności ładunkowe jest obowiązany wykonać je w sposób zapewniający przewóz przesyłki towarowej zgodnie z przepisami ruchu drogowego i przepisami o drogach publicznych, a wszczególności niepowodujący przekroczenia dopuszczalnej masy pojazdów lub przekroczenia dopuszczalnych nacisków osi. Ponadto prawo przewozowe stanowi, że osobę, którą oddaje przewoźnikowi przesyłkę do przewozu, uważa się za upoważnioną przez nadawcę do wykonywania wszelkich czynności związanych z zawarciem umowy przewozu. A to leśniczy wydaje drewno przewoźnikowi z upoważnienia nadleśniczego.

Rozporządzenie zważy drewno

Nowością jest rozporządzenie Ministra Środowiska i Ministra Gospodarki w sprawie określania gęstości drewna. Po długim okresie oczekiwania, ministrowie podpisali je 2 maja (weszło w życie 25 maja). W tabeli stanowiącej załącznik do rozporządzenia została określona gęstość w kg/m3 dla gatunków drewna przewożonego środkami transportu drogowego.
Skoro stało się oczywiste, ile waży drewno, które leśniczy wydaje z lasu, możliwe jest, że rozporządzenie tym bardziej umożliwi karanie leśniczych. Stracą oni koronny argument, że nie wiedzieli, ile waży drewno, które wydają z lasu.
Potrzebna jest nowa opinia prawna, aby określić jak uniknąć ryzyka, że to leśniczowie zapłacą za przeładowane samochody. Do tej pory w LP panuje przekonanie, że leśnicy nie mogą odpowiadać za przeładowane samochody z drewnem, bo LP nie mogą ograniczać działalności gospodarczej innych podmiotów, tj. przewoźników i odbiorców drewna. W cytowanym już piśmie do GITD przeczytamy: Okoliczność, że przy załadunku obecny jest pracownik Lasów Państwowych nie ma żadnego znaczenia dla sposobu, zasad i obowiązków związanych z załadunkiem, przewozem (transportem) drewna po drogach publicznych.
Czytając powyższe, można odnieść wrażenie, że Lasy chcą całkowicie uwolnić się od odpowiedzialności za ilość wydanego drewna, a więc i przeładowanie samochodu. Tylko czy po wejściu w życie rozporządzenia o gęstości drewna to się uda i mimo podtrzymywania opinii, że przeładowane samochody „to nie nasza sprawa” sądy nie stwierdzą przypadkiem inaczej? I kto wtedy zostanie ukarany? Komentarzem może być zdanie wypowiedziane przez jednego z leśniczych, z którym rozmawiałem na ten temat: –Lasy Państwowe nie widzą problemu przeładowanych samochodów, bo to leśniczy zapłaci karę.

Tylko tych kilka wałków...

Innym problemem związanym z załadunkiem drewna jest pozostawanie po wywozie małych mas drewna. Dla leśniczego lepiej jeśli przewoźnik zabierze drewno w całości z danego miejsca, nawet jeśli przeładuje pojazd. Kie-rowcy zatrzymywani w przeładowanych samochodach tłumaczą się często właśnie w taki sposób: to leśniczy kazał zabrać do końca stos czy mygłę.
Doświadczenia kontaktów z przewoźnikami są różne. Sam jako podleśniczy przeprowadza-łem samochód w kilka miejsc, żeby załadować nawet niewielkie ilości drewna. Tak się robi, choć nie zawsze może to być opłacalne dla przewoźnika. Spotkałem się też z kierowcami, którzy mimo że z góry podawali jaką ilość drewna mogą zabrać, sami mierzyli ładunek na samochodzie. Spowodowane to było tym, że jeden z odbiorców przy wjeździe na teren jego zakładu ważył samochody z drewnem i nie płacił za ponadnormatywny ładunek. Skutkiem tego, nie zawsze zabierane było całe drewno wypisane na kwicie wywozowym, a na gruncie pozostawało nie wywiezionych nawet kilka stosów papierówki. Nadwyżkę drewna trzeba było przychodować z nowym numerem i przyjąć na stan.
Leśniczy będzie musiał też zwrócić uwagę na długość przewożonego drewna, bo przepisy ograniczają długość zespołu złożonego z pojazdu silnikowego i naczepy do 18,75 m. Co ogranicza długość drewna do ok. 14,5 m. Gdy pojazd przekracza długość 23 m, także jest traktowany jako nienormatywny, a jego przejazd musi być pilotowany.

Ile może zabrać kierowca?

Skąd leśniczy miałby wiedzieć, jaka jest dopuszczalna ładowność samochodu, który przyjeżdża po drewno? Powinno to być podane w upoważnieniu lub trzeba będzie bazować na oświadczeniu kierowcy.
Przydałoby się także uzupełnienie w programie Leśnik używanym przez pracowników w terenie, tak aby automatycznie dodawana był waga wydawanego drewna wg rozporządzenia, a także ograniczenie długości pozyskiwanego drewna do zgodnej z przepisami drogowymi.
Inną możliwością jest pozostawienie wszystkiego kierowcy, aby sam obliczał masę drewna jaką może załadować na podstawie tabeli z rozporządzenia o gęstości drewna, ale niech leśniczowie sami ocenią czy to jest dobre rozwiązanie.
Co ciekawe, żaden z leśniczych, z którymi przed 25 maja rozmawiałem na temat przeładowanych samochodów z drewnem, nie wiedział o tym, że wkrótce mogą zmienić się ważne w tej kwestii przepisy. Dlatego chciałbym poddać pod uwagę Czytelników pomysł podpatrzony w innej firmie. Istnieje tam monitoring prawny i o zmianach w prawie, które mogą mieć wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, są mailowo informowani wszyscy pracownicy.
Zapraszam do wypowiedzi na powyższy temat. Czy Czytelnicy zetknęli się z problemem przeładowanych samochodów z drewnem i jaka była do tej pory praktyka działań w tej sprawie Inspekcji Transportu Drogowego?

Tekst: Tomasz Zieliński
Zdjęcia: D. Klawczyński