Pozytywnie zakręceni

16 maja 2012 11:11 2012 Wersja do druku

Pozytywnie zakręceni
Eugeniusz Pudlis
CILP 2011, 148 s.

Ten zbiera motyle, inny fakty nt. martyrologii, jeszcze inny biega maratony albo się wspina. Kim są? Jeden w jednego leśnicy, dowodzący, że ich profesja skupia ludzi barwnych i ciekawych.



Nestor publicystyki gospodarczej Stefan Bratkowski trafnie napisał we wstępie, że tak jak las rośnie na marginesie zainteresowań masowych mediów, tak o leśnikach publiczność wie jeszcze mniej. Teraz ma szansę dowiedzieć się więcej, poznać grupę kilkunastu pasjonatów rozsianych po całej Polsce, których łączy zielony mundur i zatrudnienie w Lasach Państwowych.
Kluczem, wg którego autor odwiedził jedenastu bohaterów, są pasje. Historyczna, jak w przypadku Tomasza Skowronka, którego zdjęcie otwiera tomik. Ten organizator leśnictwa na dawnym poligonie Borne Sulinowo ostatnio poświęca czas gromadzeniu informacji nt. leśników ofiar Katynia. Wcześniejsze badania działalności leśników w obozie jenieckim podsumował doktoratem.
Pasją Arkadiusza Rosińskiego jest sport, ma na koncie 26 maratonów. Tak jak w przypadku pozostałych „Zakręconych” z jego zainteresowań płyną pożytki dla nas wszystkich: leśniczy z Ostrowi Mazowieckiej jest trenerem w klubie uczniowskim i organizuje zawody biegowe. Janusz Rautszko innym daje swe książki, rodzina Pawła Ciesielskiego z Lidzbarka – muzykę myśliwską, a Stanisław Chmiel udostępnia muzeum, w którym sam pieczołowicie gromadzi eksponaty.
Leśnik, w którego ręce trafi książka dowie się czegoś więcej i pozna parę anegdot o postaciach już znanych w środowisku. Przeczyta na przykład, jak to 12-letni Edward Marszałek wspaniało-myślnie wsparł odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie, przeznaczając na to honorarium za pierwszą kartkę literackiego debiutu. Pozna kręte drogi, jakie na leśnictwo zaprowadziły Jarosława Krawczyka, rzecznika RDLP w Białymstoku.
Jedna pasja pociąga za sobą następne, jak w rozdziale poświęconym Marcinowi Kowalskiemu, który nosi tytuł „Trzy namiętności”. Na tej zasadzie można by pewnie tytułować wszystkie jedenaście części, przy czym zwykle liczba musiałaby być znacznie większa. Tak samo zresztą, jak znacznie większa powinna być liczba bohaterów „Zakręconych”, bo w lasach ludzi z pasją nie brak.

MCh