Puszcza Białowieska - Kolejne wysłuchanie w TSUE

13 lutego 2018 13:30 2018 Wersja do druku

Drugie wysłuchanie w sprawie przestrzegania zakazu wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej odbyło się 17 października przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zakaz to tzw. środek tymczasowy nałożony na Polskę w lipcu.

Dwie strony sporu – polski rząd i Komisja Europejska – przedstawiały swoje racje tym razem przed Wielką Izbą Trybunału. Wysłuchanie zwołano po wniosku strony polskiej o wykluczenie wiceprezesa Trybunału Antonia Tizzano, który wykazał się stronniczością. Podpowiadał podczas wysłuchania 11 września stronie skarżącej na Polskę za niezastosowanie się do środka tymczasowego rozwiązania (nałożenie kar finansowych).

Przed rozpoczęciem wysłuchania minister środowiska Jan Szyszko mówił, że „prawda musi zwyciężyć”. Jego przeciwniczka, pełnomocniczka KE Katarzyna Hermann, oczekiwała merytorycznej dyskusji. Podtrzymała wioski z pierwszego wysłuchania i przekonywała, że powstrzymanie Polski przed dalszymi wycinkami to konieczność. Jej zdaniem ich kontynuacja może spowodować nieodwracalne szkody na obszarach chronionych. Podczas drugiego wysłuchania Bruksela domagała się także ponownie „gróźb nałożenia kar finansowych” w przypadku niezaprzestania wycinek w Puszczy. Zdaniem Hermann nałożenie kar finansowych za niezastosowanie się do środka tymczasowego wcale nie przesądza o rozstrzygnięciu całej sprawy przed KE, dotyczącej przestrzegania przez Polskę unijnych dyrektyw ptasiej i siedliskowej.

W tym momencie drzewa w Puszczy są ścinane. Bez groźby kary pieniężnej siedliska przyrodnicze są niszczone. Już sam fakt przewidzenia kary będzie wywoływał pożądane skutki – mówiła Hermann. Podkreśliła, że w wyniku choćby cięć sanitarnych może dojść do przekształcenia lasu naturalnego w gospodarczy, a gradacja kornika drukarza to cykliczny i naturalny proces, będący integralnym elementem bioróżnorodności. Przywołała prace zespołu powołanego przez byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wytykała, że cięcia powinny być prowadzone tylko na obszarach wzdłuż głównych dróg publicznych, łączących miejscowości na obszarze chronionym. Jej zdaniem na pozostałych terenach optymalne byłyby zakazy wstępu do lasu. – Ewentualne utrudnienia dla turystów będą ograniczone w czasie. Osoby zapuszczające się w las naturalny oraz łamiące zakaz wstępu do lasu działałyby na własne ryzyko – mówiła Hermann.

Warszawa przekonywała z kolei, że nie ma podstaw prawnych, by jakiekolwiek kary nałożyć i wnosiła o oddalenie żądań KE. Minister środowiska Jan Szyszko zaprezentował się jako zwolennik unijnych dyrektyw i przekonywał, że Polska się do nich stosuje. Podkreślał użytkowanie terenów Puszczy Białowieskiej przez człowieka od stuleci, dementując pogląd o występowaniu w Białowieży lasu naturalnego. Przekonywał, że nasz kraj stosuje się do środka tymczasowego, a drzewa usuwane są tylko tam, gdzie zagrażają bezpieczeństwu publicznemu (co dopuszcza środek tymczasowy).

Myślę, że podczas ostatniego wysłuchania przed Trybunałem Sprawiedliwości ws. wycinki prowadzonej w Puszczy nastąpiło zrozumienie polskiego stanowiska w tej sprawie – argumentował. Podważał też wiarygodność dowodów przedstawionych przez KE (m.in. zdjęcia satelitarne, o których pisaliśmy w nr. 19/2017 „Lasu Polskiego”). Zarzucał nawet możliwość manipulacji i cyberataku.

Bogusław Majczyna z MSZ punktował Komisję za groźby kar finansowych. – KE domaga się nałożenia kary pieniężnej za naruszenie, które w ogóle nie zostało stwierdzone – mówił.

Obecny na wysłuchaniu dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski przekonywał, że niebezpieczeństwo, jakie niosą za sobą upadające drzewa, to nie teoria. Przytoczył dane, wg których w Polsce zginęło w ten sposób od początku roku 20 osób.

Na 12 grudnia zaplanowano kolejne posiedzenie, tym razem dotyczące już istoty sporu między Polską i KE – pytania czy zwiększona wycinka narusza postanowienia dyrektyw ptasiej i siedliskowej.
UZ