Niedźwiedź dał się nabrać na miód
W górach budzą się już niedźwiedzie. Niecodzienny przypadek skłusowania jednego z nich miał miejsce w ostatnich dniach w Beskidzie Niskim. Fakt ten ujawnili strażnicy leśni z Nadleśnictwa Rymanów w jednej z beskidzkich wiosek. Uwagę strażników zwrócił wóz konny ze specjalnie wyostrzonym dyszlem, stojący od pewnego czasu pod lasem. Po bliższych oględzinach okazało się, że był on rodzajem kłusowniczej pułapki – na miód, którym był wysmarowany dyszel wozu, zwabiono niedźwiedzia. Zwierzę liżąc swój przysmak, nadziewało się na dyszel jak na rożen. Z ustaleń śledztwa wynika, że niedźwiedź, po ściągnięciu skóry został na tymże dyszlu, jak na rożnie, upieczony a następnie zjedzony.