Czeski SUV z himalajskim rodowodem

13 maja 2010 14:15 2010 Wersja do druku

Auto śniegu

Co kierowało marketingowcami Škody przy wyborze nazwy dla nowego produktu czeskiej fabryki? Himalajskie Yeti (w Tybecie nazywane kanguli) porusza się sprawnie w głębokich śniegach. To chyba właściwy trop.

Walory tego samochodu, którym Škoda efektownie umocniła swoją pozycję w kategorii samochodów z napędem 4 x 4, do której weszła z Octavią, zostały docenione nie tylko w Czechach, gdzie Yeti został samochodem roku 2010, ale i za granicą. Już tylko jako ciekawostkę dodam, że auto wygrało również plebiscyt na kobiecy samochód roku w kategorii „Auto miejskie”.


Decyduje pierwsze wrażenie

Dynamiczna sylwetka wyraźnie sugerująca przynależność auta do klasy SUV, zaopatrzona w osłony zabezpieczające podczas poruszania się w terenie, może się podobać, a ponoć pierwsze wrażenie jest decydujące przy podejmowaniu decyzji o zakupie auta. Pozytywna opinia pogłębia się po wejściu do kabiny – obszerne, szerokie wnętrze jest bardzo przyjazne dla użytkowników, ergonomia wzorowa a wykończenie staranne. Tylne siedzenia umieszczono nieco wyżej niż przednie, można je także składać i przesuwać w różnych konfiguracjach. Kolumna kierownicy jest regulowana zarówno na wysokość, jak i na głębokość, co w połączeniu z ustawialnym na wszystkie możliwe sposoby siedzeniem umożliwia każdemu kierującemu zajęcie optymalnej pozycji.

Samochód posiada dwustrefową klimatyzację i dysponuje wydajnym system ogrzewania oraz przewietrzania. Zarówno w kabinie, jak i w bagażniku (405 l, po złożeniu tylnych siedzeń – 1760 l) mieszczono sporo uchwytów i schowków. Bardzo starannie zadbano o bezpieczeństwo bierne, począwszy od konstrukcji nadwozia poprzez system mocowania silnika, który w przypadku zderzenia czołowego przesunie się pod kabinę, po poduszki i kurtyny powietrzne, których może być aż 9.

Wszystko pod kontrolą

Auto jest dostępne w kilku wersjach silnikowych, najmniejszą jednostką napędową jest benzynowy silnik 1,2, ale wydaje się, że najlepszym wyborem jest dwulitrowy turbo diesel (samochód, którym jeździłem, był wyposażony w jego wersję 140-konną, a jest także 170-konna) o wysokiej kulturze pracy i umiarkowanym zużyciu paliwa – bez specjalnych starań można na trasie zejść poniżej 5 l/100 km – zapewniający niezły stosunek mocy do masy (jeden koń mechaniczny przypada w tej wersji na 11 kg masy własnej auta). Komora silnikowa jest znakomicie wygłuszona. Współpracujący z 6-biegową skrzynią motor bardzo szybko dochodzi do normalnej temperatury pracy nawet w czasie mrozów i jest nie tylko dynamiczny, ale także bardzo elastyczny – na 5 biegu przy prędkości 60 km/godz. ma zaledwie 1000 obrotów, a już od 50 km/godz. przyspiesza bez jakichkolwiek protestów. Na 6 biegu przy prędkości 120 km/godz. liczba obrotów wynosi 2100.

Auto bardzo pewnie prowadzi się na normalnych drogach. Zapewnia to dobrze pomyślane zawieszenie – Mc Pherson z przodu i wielowahaczowe z tyłu – a mimo podwyższonego środka ciężkości nadwozie nawet w ciasnych zakrętach nie przechyla się.

Samopoziomujące się w zależności od obciążenia auta biksenonowe reflektory świetnie oświetlają drogę – warto tu wspomnieć o „doświetlaniu” zakrętów. Zapewniona jest dobra widoczność we wszystkich kierunkach, a niesymetryczne wycieraczki czyszczą niemal całą powierzchnię szyby. Auto wyposażone jest także w dobre reflektory przeciwmgłowe i światła do jazdy dziennej. ABS włącza się dokładnie wtedy, kiedy powinien, a hamulce (przód – tarcze wentylowane, tył – tarcze) są skuteczne.

Nawet w kopnym śniegu

Tak się złożyło, że Škodę Yeti dostałem w dniach, gdy powrócił atak zimy. Lokalne drogi były nieprzejezdne, a pługi nie nadążały odgarniać nawet ważniejszych tras. Na bocznych drogach samochody grzęzły, a desperackie próby przebicia się przez nawiewane zaspy kończyły się dla wielu urwaniem spojlerów czy zderzaków i bezradnym oczekiwaniem na pomoc.

A Yeti po prostu jechał. To nie jest auto terenowe, ale przy odpowiedniej technice jazdy da się nim przejechać nawet przez półmetrowe zaspy. Bez nerwowego szarpania dźwignią zmiany biegów, bez bezradnego mielenia śniegu.

Duża w tym zasługa i ogólnej dzielności auta, które lekceważąco a niesłusznie nazywane bywa crossoverem, i systemów ułatwiających podróżowanie w takich ekstremalnych warunkach.

Jest wśród nich sprzęgło Haldex czwartej już generacji, które na suchej szosie przenosi 96% mocy na koła przedniej osi, ale gdy tylko warunki pogorszą się (nawet nieznacznie) rozdziela moc między osie w stosunku 50/50, gdy zajdzie zaś taka potrzeba, inteligentny automat potrafi do 90% napędu przekazać na oś tylną. Dodajmy do tego blokadę mechanizmu różnicowego o zwiększonym tarciu i elektroniczną kontrolę trakcji, spore koła (opony 215/60R/16) oraz całkiem niezły jak na „cywilny” samochód prześwit – 180 mm.

Wszystko to sprawia, że podróżując od południowego zachodu po północny wchód mogłem jechać po śliskich drogach, na których nieraz zza zakrętu wyłaniały się niespodziewanie jęzory zasp, z bezpieczną prędkością sięgającą 80–90 km/godz., na co nie odważyłbym się, jadąc wieloma samochodami bardziej prestiżowych marek. A gdy zachodziła taka konieczność, Yeti potrafił zjechać z leśnej drogi i po dwóch, trzech próbach wyjechać na nią z powrotem z kopnego śniegu, w którym pewien kłopot sprawiało tylko otwarcie drzwi. Na normalnych, zimowych, ale przecież szosowych oponach!

Samochód w podróży bocznymi drogami przez mroźne, zasypane śniegiem Sudety (a także kompletnie zakorkowany Wrocław) zużył 5,8 l oleju napędowego na 100 km.

Auto w tej wersji silnikowej może ciągnąć przyczepę hamowaną o dmc 1600 kg.

Cena najtańszego Yeti to 62 900 zł.


MTR


Podstawowe dane Škody Yeti

Długość/szerokość/wysokość (mm)

4223/1793/1691

Rozstaw osi (mm)

2578

Rozstaw kół przód/tył (mm)

1541/1537

Masa własna (kg)

1545

Ładowność (kg)

620

Pojemność silnika(cm³)

1968

Moc maksymalna/obroty (KM)

140 (4200)

Maksymalny moment obrotowy

320/1750-2500

Przyspieszenie 0–100 km/h (s)

9,9

Prędkość maksymalna (km/godz.)

190

Prześwit (mm)

180

Kat natarcia (stopnie)

19,6

Kąt zejścia (stopnie)

18

Zdolność pokonywania wzniesień (stopnie)

31

Minimalny promień zawracania (m)

5,1