KIA Sportage

28 grudnia 2006 21:57 2006 Wersja do druku

Nadchodzący z Azji - tak tłumaczy się nazwę KIA, coraz intensywniej wkraczającego na rynek europejski koncernu motoryzacyjnego, którego produkty znane są dobrze również w Polsce. Poprzednia wersja Kia Sportage eksploatowana jest również w wielu nadleśnictwach.
Najnowszy model - wprowadzony na rynek po 11 latach od debiutu - jest jeszcze bardziej udany.

To wprawdzie nie jest samochód terenowy w prawdziwym tego słowa znaczeniu (brak ramy i reduktora, ograniczone działanie stałego napędu), lecz typowy SUV, ale ma to swoje zalety - w terenie daje sobie radę zupełnie nieźle, na szosie zaś, w przeciwieństwie do typowych samochodów terenowych, zachowuje się jak przyzwoita osobówka.


Nowy Sportage jest - powiedzmy na początek - bardzo starannie dopracowany pod względem stylistyki nadwozia i stylistyki wnętrza. Zgrabna sylwetka klasycznego SUV-a z udanie wkomponowanymi relingami i budzącymi respekt masywnymi zderzakami. Wnętrze kabiny, w której wszystko jest dokładnie tam gdzie trzeba, sugeruje stylistyką sportowy charakter wozu. Fotele w aucie, którym jeździłem, były wykonane z jasnożółtej skóry, ale obciągnięte siatką materiałową, przez co utraciły przyrodzoną skórze śliskość. Miejsca jest dużo, a nawet bardzo dużo. Wszystkie elementy są dobrze spasowane, a urządzenia sterownicze dostępne bez odrywania pleców od fotela. Świetna widoczność na wszystkie strony to kolejny atut Sportage. Komfort jazdy zwiększa regulowany kąt pochylenia oparcia, a dla kierowcy również wysokości siedzenia oraz rozkładany podłokietnik.
Skoro o komforcie mowa, jedyną wyraźną usterką jest... obciągnięta skórą kierownica. Owszem, dodaje uroku wnętrzu, owszem świetnie komponuje się z tapicerką, ale dość gruby i ostry szew po wewnętrznej stronie koła kierownicy zwyczajnie przeszkadza.
Do tej pory Sportage była dostępna z dwoma silnikami: benzynowym o pojemności 2 l (142 KM), wyposażonym w zmienne fazy rozrządu i 112 konnym dieslem o takiej samej pojemności. Obecnie dołączył do tego rewelacyjny turbodiesel CRDI, który z 2 l osiąga o 28 koni więcej niż poprzednia jednostka wysokoprężna. Do tego silnika, współpracującego z 6-biegową manualną skrzynią biegów (jak na SUV to nowość) nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Charakteryzuje się świetną dynamiką i bardzo wysoką kulturą pracy. Jest jednocześnie zrywny i elastyczny, dysponuje bardzo wysokim momentem obrotowym, przez co nie braknie mu siły w trudnym terenie. Jeden koń mechaniczny ma do uciągnięcia 16,2 kg, zadowalając się przy tym zupełnie umiarkowanym zużyciem paliwa, wziąwszy pod uwagę masę wozu - w trasie wyniosło ono 6,2 l, średnio w teście 7,5 l oleju napędowego na 100 km.
Napęd w Sportage jest w pełni zautomatyzowany: elektroniczny system monitoruje prędkości obrotowe poszczególnych kół i w razie konieczności rozdziela napęd między przednią a tylną osią w stosunku 50:50 (w cywilizowanych warunkach drogowych napędzane są tylko koła przednie). Istnieje również możliwość zablokowania międzyosiowego mechanizmu różnicowego, przez co uzyskuje się sztywny napęd 4x4, ale system ten działa tylko do prędkości 30 km na godzinę. Potem stopniowo rozłącza się, a po osiągnięciu 40 km/h przechodzi automatycznie w tryb 4WD Auto.
Na szosie Sportage zachowuje się bardzo dobrze. Zawieszenie jest kompromisem między autem miejskim czy szosowym, a terenowym - ani za twarde, ani za miękkie. Kierujący i pasażerowie czują się jak w niezłym vanie. Wiele schowków, oczywiście klimatyzacja, podgrzewane siedzenie i pełna elektryka. Sporo miejsca zarówno na przednich siedzeniach, jak i na tylnej kanapie. Bagażnik nie zachwyca pojemnością (332 l), ale jest łatwo dostępny, a po złożeniu tylnej kanapy (w bardzo prosty sposób) wzrasta do 1411 l.
Jeszcze jedna rzecz, która nie podobała mi się w testowanym aucie - zestaw multimedialny Keenwooda. Wprawdzie prócz słuchania radia i płyt można na nim oglądać wideo i telewizję, a wyświetlacz LCD obsługuje również nawigację, ale jest trudny w obsłudze i mało wyraźny w pełnym oświetleniu.
W warunkach miejskich (ale i w terenie) dużym plusem jest łatwość manewrowania (dobrze dobrane wspomaganie kierownicy), nieduży promień skrętu i dobre przyspieszenie.
W średniotrudnym terenie system napędu Sportage daje sobie doskonale radę - niestety testowane auto nie mogło pokazać, co naprawdę potrafi, gdyż wyposażone było w szosowe opony. Mankamentem w terenie jest zbyt mały prześwit, nabywca tego samochodu powinien pomyśleć o podniesieniu go o kilka centymetrów.
Wzmocnione i przesztywnione nadwozie to kolejny plus KIA Sportage. Poprawia to zarówno bezpieczeństwo bierne kierującego i pasażerów, (5 gwiazdek w testach zderzeniowych American NCAP oraz 4 gwiazdki w testach bezpieczeństwa Euro NCAP), jak i trwałość eksploatowanego w warunkach terenowych samochodu. Samochód może ciągnąć przyczepę hamowaną o dmc 1600 kg. Najtańsza wersja Sportage z opisywanym silnikiem kosztuje 96 900 zł.
MTR