Kia Sorento

12 czerwca 2006 16:19 2006 Wersja do druku

Model Sportage był bardzo dobrze przyjęty na europejskim i amerykańskim rynku. W Polsce pod koniec lat 90. był najlepiej sprzedającym się SUV-em. Rozwijająca się bardzo dynamicznie firma KIA postanowiła zdyskontować ten sukces, wprowadzając na rynek model Sorento.

To auto ze znacznie wyższej półki, mające w założeniu konkurować z Mercedesem ML i innymi tej klasy pojazdami. Czy Sorento powtórzy sukces Sportage? W Europie Zachodniej i USA zapewne tak. Na dobry początek auto otrzymało przyznawany przez brytyjski Caravan Club tytuł samochodu roku w kategorii aut mogących ciągnąć przyczepy campingowe, pokonując między innymi BMW X-5, Jeepa Grand Cherokee czy Volvo XC 70.
W Polsce popyt może być ograniczony ceną samochodu, wynoszącą w najtańszej wersji
145 tys. zł (choć i tak w porównaniu z konkurentami jest ona zachęcająca). Fakt, otrzymujemy za te pieniądze niemało. Obszerny, ładny samochód jest bardzo bogato wyposażony – od skórzanych obić siedzeń poprzez wzorowo działającą klimatyzację po całą masę elektronicznych systemów wspomagających prowadzenie auta i zwiększających jego bezpieczeństwo. Skoro o tym ostatnim mowa auto – typowo dla rynku amerykańskiego, na który Koreańczycy mają największe zakusy – ma dwie przednie poduszki i dwie boczne kurtyny powietrzne. W teście zderzeniowym Euro NCAP samochód dostał 4 gwiazdki.


Samochód, którym jeździłem, był wyposażony w wysokoprężny silnik z turbodoładowaniem (18,5 kg auta przypada na 1 KM) współpracujący z automatyczną pięcioprzełożeniową skrzynią biegów, która na szosie sprawuje się bez zastrzeżeń. Jeśli ktoś (zaliczam się do tego grona) nie lubi, żeby decydował za niego automat, ma możliwość sekwencyjnej zmiany biegów. Pozwala to na jazdę stylem wybranym przez kierującego – biegi można zmieniać szybciej (szczególnie przydatne przy wyprzedzaniu na szosie, gdyż tzw. kick down działa z pewnym opóźnieniem) przy innych prędkościach obrotowych niż robi to automat i w dodatku przy redukcji uzyskuje się możliwość hamowania silnikiem.
Oczywiście są pewne ograniczenia: system kontroli nie pozwoli przy zbyt niskiej prędkości załączyć najwyższego biegu, ustrzeże też kierowcę przed błędem polegającym na zbyt dużej redukcji przy wysokiej prędkości, nie dopuszczając do przekroczenia maksymalnej prędkości obrotowej silnika.
W zależności od zapotrzebowania klienta samochód można kupić w wersji z napędem na tylną oś i dołączanym napędem przodu (oszczędność na paliwie w trakcie jazdy w umiarkowanie ciężkich warunkach) lub ze stałym napędem na obie osie.
Na szosie samochód prowadzi się bardzo dobrze i pewnie. Można jeździć dynamicznie, jest zwrotny, co przydaje się zwłaszcza w warunkach miejskich, komora silnikowa dobrze wytłumiona, a motor wydaje się zbyt głośny jedynie przez chwilę po uruchomieniu, nim się nie nagrzeje. Widoczność w prawie wszystkich kierunkach zadowalająca (nieco gorzej widać do tyłu w skos). Skuteczne hamulce (tarczowe na obu osiach). Mankamentem jest to, że samochód wyraźnie daje odczuć większe nierówności asfaltu, choć wzdłużne koleiny nie robią na nim specjalnego wrażenia. Cóż, firma Porsche, która opracowywała zawieszenie auta (przód niezależne, tył osadzony na sztywnym moście), przygotowywała je jednak do nieco innych nawierzchni niż nasze jezdnie... Auto ma 80-litrowy zbiornik paliwa – nie na darmo, bo zużycie w mieście przekroczyło 12 litrów, a na szosie przy spokojnej jeździe nie zmieściłem się w 8.
Z pozoru wydaje się, że „automat” nie nadaje się do jazdy w terenie. Rzeczywiście, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że ogranicza on w pewnym stopniu użyteczną moc silnika przekazywaną na koła, jest to minus. Każda prawdziwa terenówka ma manualną skrzynię biegów. Jednakże, po pierwsze, Sorento – choć ma nadwozie na ramie i reduktor – jest jednak SUV-em nie zaś autem terenowym (brak możliwości załączania blokady mechanizmów różnicowych), po drugie zaś, automat ma jedną zaletę: nie sposób doprowadzić do zgaśnięcia silnika, gdy koła grzęzną w piachu błocie czy śniegu, co jest walorem nie do pogardzenia.
Sorento porusza się więc po terenie całkiem sprawnie. Choć nie pchałem się w ekstremalnie trudne warunki przede wszystkim ze względu na szosowe opony, w jakie wyposażony był testowany egzemplarz (i z obawy przed porysowaniem lakieru), i tak wrażenia z jazdy były bardzo pozytywne. Elastyczny silnik bezproblemowo umożliwiał podjazd ciężkim wozem pod strome wzniesienia, kłopotów nie sprawiał też kopny piach (po załączeniu reduktora). Gorzej było w błocie, ale to już kwestia „cywilnego” ogumienia.
Samochód jest zbyt krótko obecny na rynku, aby można cokolwiek powiedzieć na temat jego trwałości i niezawodności, zwłaszcza że nabywcy tej klasy aut raczej nie eksploatują ich zbyt często w terenie. Biorąc od uwagę ramową konstrukcję i ogromną sztywność nadwozia, można przypuszczać, że będzie to samochód trwały. Z ciekawostek możemy tylko podać, że pewien Szwed odbył seryjnym Sorento podróż dookoła świata (w tym po bezdrożach Syberii), a po drodze wymienił olej i dwie żarówki.
Do plusów samochodu możemy dodatkowo doliczyć dużo przestrzeni na tyle auta, sporą ładowność (619 kg), regulację fotela kierowcy w szerokim zakresie, łatwy dostęp do sporego bagażnika (również przez otwieraną szybę w piątych drzwiach) i zdolność do holowania ciężkiej (2800 kg) przyczepy.
MTR