Fiat Panda 4x4

16 marca 2006 18:20 2006 Wersja do druku

Pod ogromnym sukcesie jakim, było uzyskanie przez Fiata Pandętytułu Car of the Years (nie wspominając o kilkunastu innych nagrodach), producent nie zasypiał gruszek w popiele i - idąc za ciosem - wprowadził w październiku 2004 roku Pandę z napędem na cztery koła. Jest to jedyne na polskim rynku auto 4x4 w segmencie A.

Fiat oczekuje, że ta wersja Pandy będzie stanowiła 10 procent sprzedaży modelu, a dodajmy, że już samochód z napędem na jedną oś docenili nie tylko międzynarodowi jurorzy, ale także klienci: auto to jest obecnie najlepiej sprzedającym się samochodem w Polsce i świetnie eksportowanym na Zachód.
Również w Polsce Panda z napędem na cztery łapy z pewnością znajdzie się w kręgu zainteresowania osób (i służb), którym przychodzi zjeżdżać z dróg utwardzonych. Zastosowano w niej najprostszy z możliwych system automatycznego dołączania napędu na drugą oś, czyli sprzęgło wiskotyczne. W normalnych warunkach drogowych napędzane są koła przednie. Gdy jednak zaczynają się ślizgać - a więc ich obroty są większe niż obroty kół tylnych - zaczyna działać owe sprzęgło, zwane niekiedy lepkościowym, i napęd jest rozkładany, w zależności od potrzeb między przednią, a tylną osią. Mechanizm działania tego rozdzielacza napędu jest prosty. W zamkniętej obudowie, znajdującej się pomiędzy mechanizmami różnicowymi przedniej i tylnej osi, znajduje się specjalny płyn i dwa rodzaje naprzemiennie umieszczonych płytek. Gdy nastąpi różnica obrotów między kołami przedniej i tylnej osi, dwa rodzaje płytek obracają się z różną prędkością, co powoduje gęstnienie płynu. Następuje więc wyrównywanie obrotów między obiema osiami, aż do zaniku poślizgu sprzęgła i uzyskania sztywnego połączenia.

Wadą takiego rozwiązania jest pewne opóźnienie reakcji układu - aby sprzęgło zadziałało, najpierw musi wystąpić poślizg. Niewątpliwą zaletą natomiast jest fakt, że - w odróżnieniu od ,sztywnego" napędu na 4 koła - nie pociąga za sobą istotnego wzrostu zużycia paliwa i że działa bez ingerencji kierującego.

Pamiętając więc o tym, że żaden, najwymyślniejszy nawet układ, nie unieważnia praw fizyki i że nagłe wjechanie na zalodzoną jezdnięzawsze będzie pociągało za sobą niebezpieczeństwo niekontrolowanej zmiany toru jazdy, trzeba stwierdzić, że zastosowany w Pandzie układ - choć niebezpieczeństwa tego nie wyeliminuje - w sposób istotny je ograniczy. Zwłaszcza że auto generalnie prowadzi się na szosie bardzo dobrze, aczkolwiek w ostrych zakrętach, pokonywanych z większą prędkością, zdradza tendencję do przechylania nadwozia na bok, zgodnie z działaniem siły odśrodkowej.

Natomiast po zjechaniu w teren - a tak się złożyło, że Pandą jeździłem w czasie, gdy występowała gruba pokrywa śnieżna - samochodzik spisuje się nadspodziewanie dobrze. Sprzyja temu mały rozstaw osi i nieduże zwisy oraz nieco większy niż w ,cywilnej wersji" prześwit. Sprzęgło włącza się szybko, napęd dołączany jest bez wyczuwalnych szarpnięć i nawet na szosowych oponach dało się pokonywać znaczne podjazdy, aż do momentu, gdy śnieg stał się na tyle głęboki, że samochód osiadł płytą podłogową, co jest do ,osiągnięcia" w każdym, najbardziej nawet prawdziwym samochodzie terenowym.

By dać sobie radę w takim przypadku, zalecałbym potencjalnym nabywcom, aby zamówili normalne lub dojazdowe koło zapasowe, rezygnując ze znajdującego się w wyposażeniu samochodu zestawu naprawczego do ogumienia. Jest on wprawdzie prosty w obsłudze (pojemnik z preparatem uszczelniającym oponę i elektryczny kompresorek zasilany z gniazdka zapalniczki), ale nie ma w nim tak przydatnego w podobnych sytuacjach podnośnika, umożliwiającego podłożenie pod auto desek czy gałęzi.

Samochód jest bardzo zwrotny, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego (dodatkowo system CITY) działa znakomicie, usztywniając się przy wyższych prędkościach, przewietrzanie i ogrzewanie wnętrza skuteczne, silnik nagrzewa się szybko.

Skoro zaś o silniku mowa, to wypada wspomnieć, że benzynowa jednostka napędowao pojemności 1242 ccm, choć nie jest supernowoczesna (wykonana w technice dwuzaworowej) i oszczędnością zużycia paliwa nie rzuca na kolana (w teście - 6,9 l/100 km, choć w większości jeździłem po szosach), jednak sprawuje się całkiem dobrze. W zupełności wystarcza do sprawnego poruszania się zarówno na szosie, jak i w terenie (niecałe 16 kilogramów masy pojazdu na 1 koniamechanicznego.) Poradzi sobie też z 800-kilogramową przyczepą. Przełożenia są tak zestopniowane, że producent zaleca - gdy motor jest nagrzany - ruszanie z drugiego biegu.

Na polskim rynku jest już wersja wyposażona w naprawdę rewelacyjnego turbodiesla 1,3 JTD, który z pojemności o 6 cm3 większej uzyskuje więcej o 10 KM i 43 Nm, ma lepsze przyspieszenie i wyższą prędkość maksymalną, a spala w trasie ledwie 3,7 litra oleju napędowego na 100 kilometrów. Cena auta z tym silnikiem wynosi 47 400 złotych. Za najtańszą Pandę 4x4 z silnikiem benzynowym musimy zapłacić 39 900 złotych.

Za te pieniądze dostajemy samochód bardzo efektowny, z dopracowanym w szczegółach wnętrzem, spisujący się równie dobrze na szosie i w lesie. Wyposażenie podstawowe to poduszka powietrzna kierowcy, ABS, elektrycznie sterowane szyby przednie i centralny zamek. Leśnicy uzyskują w Fiacie Auto Poland 7-procentową zniżkę.

MTR