Kim jest ekspert od przyrody? (nr 1/2017)

1 marca 2018 12:51 2018 Wersja do druku

W dobie licznych ekspertyz wszelkiego rodzaju, dotyczących praktycznie każdego aspektu naszego życia, warto zadać sobie pytanie: kim tak naprawdę jest ekspert?


Fot. M. Kocik

Od zawsze wiadomo, że najlepszym ekspertem – we własnym mniemaniu – od wszystkiego jest każdy z nas. Znamy się praktycznie na wszystkim: od problemów natury zdrowotnej, przez kwestie polityczne, aż po tematykę związaną z ochroną przyrody i lasami. I właśnie w tych dwóch ostatnich przypadkach Polacy ostatnio bardzo się specjalizują.

 

Wszyscy znamy się na wszystkim

Specjalistami przyrodniczo-leśnymi staliśmy się dość nagle, na przestrzeni ostatniego roku. Zaczęło się od Puszczy Białowieskiej. Potem doszło lexSzyszko, żubry, łosie, myśliwi i fermy zwierząt futerkowych. Ekspertami stali się ci, których widujemy w serwisach plotkarskich lub jako zapraszanych gości (bądź prowadzących) w telewizji śniadaniowej. Aktorzy, muzycy, celebryci wszelkiej maści…

Kim jest jednak prawdziwy ekspert od drzew?


Fot. M. Mydłowski

To pytanie skierowałem do Michała Mydłowskiego, który na co dzień zajmuje się ekspertyzami przyrodniczymi.

To dobre zagadnienie. Obecnie ekspertów mamy bez liku. Także w dziedzinie przyrodniczej. Nie jest łatwo jednoznacznie stwierdzić, kto na miano eksperta zasługuje, a kto nie powinien być tak określany. Problem w tym, że często nawet osoby z uprawnieniami eksperckimi nie są ekspertami, a uprawnienia zdobyte w trakcie szkoleń lub kursów prowadzonych przez przeróżne stowarzyszenia z branżydrzewnej” umożliwiają im jedynie wykonywanie pracy. Mój rozmówca od wielu lat jest nie tylko przyrodnikiem, ale także absolwentem krakowskiego wydziału leśnego, byłym pracownikiem resortu ochrony środowiska, a obecnie specjalistą, z którego pomocy korzystają głównie urzędy administracji publicznej, a także ci, których szkoli w kwestiach ochrony drzew.

Obecnie zajmuję się pomocą tym, którzy są grupą „decyzyjną”, czyli wydają decyzje dotyczące wycinki drzew. Zajmuję się także monitorowaniem drzew, pod kątem tego, co w ich obrębie bytuje – chronionych owadów, nietoperzy, ptaków, a także grzybów i porostów. Moją pasją, już od wielu lat, są jednak ptaki. I tu właśnie pojawia się słowo-klucz. Pasja.

 


Fot. M. Mydłowski

Ekspert niejedno ma imię

Wiele osób uważa, że na miano eksperta zasługują tylko ci, którzy mają przed imieniem i nazwiskiem kilka liter wskazujących na tytuł naukowy. A jeszcze lepiej, gdy dochodzi do tego portfolio pełne szkoleń opatrzonych licznymi pieczątkami.

Mam w tej kwestii różne doświadczenia – mówi Michał Mydłowski. – Uważam, że w wielu przypadkach, gdy ekspertyz dokonują naukowcy, można być pewnym ich wiedzy i znajomości stanu rzeczy. Oczywiście nie zawsze. Czasem dzieje się tak, że człowiek, który specjalizuje się niekiedy naprawdę w bardzo wąskim zakresie, np. w konkretnym gatunku, zapomina, że poza obiektem jego zainteresowań istnieje coś jeszcze.

Wg rozmówcy niekiedy zdarza się też tak, że nimb czyjegoś tytułu jest na tyle duży, że człowiek nie czuje potrzeby, by udoskonalać się w danej dziedzinie. Na szczęście są to przypadki nieliczne. Nieco gorzej, jeśli mówimy o szkoleniach lub kursach, w ramach których nabywa się „uprawnień eksperckich”. Te skierowane są głównie do osób, które niekoniecznie mają pojęcie o danym temacie, ale, choćby z racji pełnionych obowiązków, muszą się nim zajmować. – Szczerze mówiąc, nie wiem, jak w ciągu krótkiego szkolenia, często niestety tylko teoretycznego, mają się tego nauczyć? I jak później służyć poradą innym.

Jaki jest wobec tego przepis na idealnego eksperta, zajmującego się oceną stanu drzew, zwłaszcza tych najcenniejszych przyrodniczo – stanowiących siedliska i ostoję gatunków chronionych?

Zapewne takiego nie ma. Jeśli jednak miałbym się pokusić o jego stworzenie, to połączyłbym wiedzę ze wspomnianą pasją. Wydaje się to czymś oczywistym.

A gdzie tkwi przysłowiowy haczyk? – Chyba w tym, by umiejętnie połączyć wiedzę wyuczoną z nabytą. I by nie zamykać się na nią. Prawdziwy ekspert ciągle musi być na bieżąco z tym, co w interesującej go dziedzinie się dzieje. I nie zamykać się na różne interpretacje faktów, nawet gdy nie do końca się z nimi zgadza.

 

Fot. M. Mydłowski

Również moralność

Wiemy więc już, że ekspert łączy pasję z nabytą i pogłębianą wiedzą. Czy to wszystko? Michał Mydłowski, bazując na swoich doświadczeniach, twierdzi, że jest coś jeszcze.

Wiele zależy od indywidualnego spojrzenia na kwestię tematu, którym się zajmujemy. Weźmy przykład z mojego podwórka. Zajmuję się ekspertyzami związanymi z wycinką drzew i krzewów. Muszę znać się nie tylko na dendrologii, ale także na tematach pokrewnych – fitopatologii, entomologii, ornitologii. Rzecz jasna, nie mam supermocy i nie jestem biegły w każdej z tych dziedzin. Ale poświęcam swój czas na to, by dany temat zgłębić najlepiej, jak umiem. Nie mogę być specjalistą, który spogląda wyłącznie na jedno drzewo, które ma ulec np. wycince, czy na jeden gatunek z nim związany. Muszę patrzeć w szerszym zakresie – ocenić siedlisko, spojrzeć na rosnące wokół drzewa, na to, co jest z nimi związane.

Jak widać, kolejnym elementem składającym się na obraz specjalisty, jest multidyscyplinarność i, co podkreśla ekspert, umiejętność obserwacji. Z tym też bywa różnie. Wiadomo, że przyroda jest silnie związana z porami roku, dnia czy nocy. Na to też należy zwracać uwagę. Bardzo często wykonujących ekspertyzy goni czas: bo wykonawca się spieszy, bo urzędnik szybko musi wydać decyzję. Nie można jednak ulegać presji.

– Jeśli trzeba, wizję lokalną możemy wykonać kilka razy, bez obecności urzędnika, choćby w niedzielny poranek. To my jako ci, których uważa się za ekspertów, musimy mieć pewność, że nasza opinia nie wpłynie negatywnie na sytuację danego gatunku. To nasz, także moralny, obowiązek.

 

Chodzący ideał

Podsumowując: idealny ekspert łączy w jedno pasję, wiedzę, umiejętności poznawcze i pewną interdyscyplinarność w zakresie specjalizacji. To także osoba, która bierze na siebie odpowiedzialność za to, co robi.

Dokładnie. Przynajmniej ja tak na to patrzę. I tym się kieruję w życiu. Warto o tym pamiętać, gdy poszukujemy pomocy u kogoś, kto ma nam rzeczywiście pomóc. Pamiętajmy jednak, że przyroda nie znosi pośpiechu i popędzania. Ekspertyzy, które mają mieć jakąś wartość, nie mogą być wykonywane na tempo. Oczywiście nie można ich też bez sensu przedłużać. Ale z pasjonatami czasem tak już jest – jak się do czegoś wezmą, to trudno im się od tego oderwać.

Ekspert, o czym warto pamiętać, jest bowiem tylko człowiekiem i czasem popełnia ludzkie błędy. Grunt, żeby potrafił się do tego przyznać i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

 

Bartosz Szpojda