Sprzedaż leśniczówek to koniec pięknego polskiego leśnictwa (nr 13-14/2014)

11 sierpnia 2014 09:55 2014 Wersja do druku

Leśniczówka pełni zbyt wiele funkcji, by można z niej zrezygnować. Już sam fakt obecności jej gospodarza na terenie, gdzie na co dzień pracuje, pełni nieocenioną rolę prewencyjną. Wyprzedaż osad, obiektów o wysokiej wartości, dodatkowo spowoduje wzrost krytycznych nastrojów wobec leśników.


Historycznie wzmianki o pierwszych służbach mających strzec lasów, należących głównie do króla lub możnych posiadaczy ziemskich, nie wspominają co prawda o tym, że ci mieli obowiązek mieszkać na terenie przez siebie pilnowanym, ale też takiej możliwości nie wykluczają.

Już w XIX w. pojawiły się jednak wzmianki o pierwszych leśniczówkach, które były lokalizowane w ostępach leśnych, bez względu na zabór. Można powiedzieć, że w momencie, gdy gdzieś organizowano nadleśnictwo, niejako automatycznie, jako gwarant sprawnej pracy, pojawiały się leśniczówki. Były one budowane w newralgicznych punktach kompleksów leśnych; punkty te w wielu przypadkach istnieją nadal. Są to miejsca o charakterze „strategicznym”, które z wielu względów uznano za wyjątkowo istotne dla szeroko pojętej ochrony kompleksów leśnych.


Blisko do leśniczówki, bezpieczniej dla lasu

Oczywiście zmieniała się z czasem liczba leśniczówek i osad leśnych – jednych i drugich stale ubywało ze względu na stały postęp techniczny. Na terenie RDLP w Toruniu pozostały tylko te, które uznaliśmy – myślę – w miarę trafnie za newralgiczne w obecnej sytuacji gospodarczej. Nie da się ukryć, że obecna sieć leśniczówek jest o wiele mniejsza niż dawniej. Obecny trend ciągłego zwiększania zadań powoduje, że ich liczba powinna się ustabilizować.

Leśniczówka pełni wiele funkcji, ale tą podstawową jest bycie urzędem administracji Lasów Państwowych. To w niej odbywa się choćby sprzedaż drewna, szczególnie w nadleśnictwach, które nie mają zwartej powierzchni. Jeśli jednostka składa się z kilkuset kompleksów leśnych, to optymalne rozmieszczenie leśniczówek ma kolosalne znaczenie. Także dla przeciwdziałania szkodnictwu leśnemu. Jeśli bowiem ktoś, kto chce zakupić kilka metrów gałęziówki, miałby jechać kilkadziesiąt kilometrów do nadleśnictwa w celu jej nabycia, to z pewnością z takiego zamiaru zrezygnuje i prędzej to drewno ukradnie. Leśniczówka to pierwszy urząd LP, z którym styka się obywatel.

Nadzór nad stanem posiadania i styk z gruntami innej własności – to także pojęcia, w których leśniczówka wiedzie prym. Presja wchodzenia gruntów innej własności i ich właścicieli w „konflikt” z tym, czym zarządzają Lasy, jest dzisiaj ogromna. Ktoś musi nad tym bezpośrednio panować. Tym kimś jest w moim przekonaniu leśniczy. On też odpowiada za edukację i informację o środowisku oraz udostępnianie lasu. W dyrekcji, którą zarządzam, prawie wszyscy leśniczowie są włączeni w te działania.


Miejsce gospodarza jest w gospodarstwie

Jeśli mowa o edukacji – w samym ub. roku nasze obiekty edukacyjne odwiedziło ok. 137 tys. osób. Tymi ludźmi zajmowali się przede wszystkim leśniczowie. Podobnie zresztą jak opiekowali się ludźmi uprawiającymi wszelkie formy aktywności turystycznej w lesie.

Informacja i nadzór nad lasami niestanowiącymi własności Skarbu Państwa – to kolejny aspekt przemawiający za tym, by leśniczówki dalej funkcjonowały w strukturach LP. Starostowie powierzają nam nadzór nad swoimi lasami, co sprawia, że w niektórych nadleśnictwach jesteśmy zmuszeni do zatrudniania osobnych osób na stanowiska z tym tematem związane. Ale na większości obszaru kraju ten nadzór ma rozproszony charakter i jest scedowany na leśniczych – leśniczych rewirowych, co warto podkreślić. Do kogo więc w pierwszej kolejności udaje się właściciel takich gruntów? Do leśniczego. Do leśniczówki.

Nie należy zapominać także o prewencyjnej roli leśniczego na terenie powierzonego mu leśnictwa. Chroni on las przed pożarami, kradzieżami, zaśmiecaniem, niszczeniem przyrody. Aby to sprawnie wykonywać, musi być na miejscu. Od tego nie odejdziemy, chyba że chcemy, by zapanował w naszym leśnictwie chaos. Ta prewencyjna rola ma ogromne znaczenie, jeśli leśniczy przez całą dobę przebywa na terenie swojego leśnictwa. To nie oznacza, że on cały czas pracuje. Ale nikt nie wie, kiedy leśniczy idzie na polowanie, kiedy na spacer z żoną, a kiedy po południu wydać drewno.

Pamiętajmy – zawód leśnika to nie zwykła praca etatowa, to służba. Leśniczego nie da się zamknąć w 8 godz. pracy. Tak się po prostu nie da.


Powstaną enklawy?

Czym jest leśniczówka dzisiaj? Częstokroć są to enklawy wewnątrz lasu i gdyby je sprzedać – musielibyśmy ustanowić często wyjątkowo długą służebność dojazdu, nawet rzędu kilku kilometrów. Czy sprzedając osady leśne, chcemy do wnętrza lasu wpuścić prywatną własność i pozostawić te miejsca poza naszą kontrolą? Sprzedaliśmy już sporo podleśniczówek – i mamy tego efekty, nie zawsze są pozytywne, nie zawsze takie, jakich byśmy chcieli.

Jaka jest dzisiejsza kondycja leśniczówek? W większości przypadków dobra i bardzo dobra, a to za sprawą inwestycji, jakie Lasy poczyniły w ciągu ostatnich 22 lat i polityki, która w tej materii pozwalała na wiele. Nigdy nie inwestowaliśmy tak dużych pieniędzy w infrastrukturę mieszkaniową, jak przez minione 20 lat. Podobnym rozmachem charakteryzował się chyba tylko okres międzywojenny.

Na terenie RDLP w Toruniu dopuściłem różne projekty leśniczówek, nie chciałem bowiem, by wszystkie wyglądały identycznie (od 1992 r. w RDLP wybudowano 55 nowych leśniczówek). Oczywiście przy dotrzymywaniu standardów określonych przez dyrektora generalnego. Ale nie tylko budowaliśmy. Sporo modernizowaliśmy (165 osad na kwoty ponad 150 tys. zł), szczególnie właśnie leśniczówek, które niegdyś znajdowały się w zaborze pruskim. Ich stan bowiem na to pozwalał. Porządkowaliśmy budynki towarzyszące, ogrodzenia, stawialiśmy na jeden budynek gospodarczy, często pozostałe rozbierając. Całe osady leśnictw to temat prawie całkowicie u nas uporządkowany. Na te działania przeznaczyliśmy spore środki.

Dzisiaj te budynki to perełki naszych lasów, które znajdują się w głębokich enklawach leśnych. Wartość księgowa tej substancji to ok. 62 mln zł (netto); wartość rynkowa – ponad 140 mln zł. Nie zapominajmy o tym, że do wartości tej doliczyć musimy także budynki gospodarcze oraz ogrodzenia, które też odnowiliśmy. Wartość księgowa leśniczówek całych LP sięga 1 mld zł, przy wartości rynkowej rzędu ok. 2,5 mld zł. Do tego dodajmy jeszcze wartość nadleśniczówek, kolejne 0,6 mld zł. Jeśli całość pomnożymy przez współczynnik 1,4 (licząc w ten sposób wartość całej osady), uzyskujemy 4,2 mld zł. Czy takiego majątku naprawdę chcemy się wyzbyć z LP? A do tego trzeba dodać wydatek 1 mld zł na budowę i urządzanie nowych kancelarii.


Prewencja lokalna

Jakie będą moim zdaniem konsekwencje sprzedaży leśniczówek? Pod uwagę musimy brać wiele aspektów takiego kroku. To nie tylko kwestie finansowe zmniejszenia wyników finansowych jednostek o wartość księgową, ale także wspomniany koszt budowy kancelarii leśniczego w miejsce sprzedanych leśniczówek. Ważne jest jeszcze coś innego – utrata korzyści z tytułu prewencyjnej roli zamieszkiwania leśniczego w leśniczówce na terenie leśnictwa. Nastąpi zwiększenie liczby kradzieży drewna, pożarów lasu, a także średniej ich powierzchni.

To, że mamy tak doskonale zorganizowaną prewencję, wyjątkowo dobrze współdziałamy ze służbami mundurowymi, to zasługa właśnie leśniczych. Na terenie RDLP w Toruniu zaowocowało to najniższą wielkością średniego pożaru w historii za rok 2013 – 0,07 ha. Jako przykład podam Nadleśnictwo Dobrzejewice, wyjątkowo palne, gdzie jeszcze ponad 20 lat temu pożary roczne w wielkości 50–80 ha nie były niczym nadzwyczajnym. W tej chwili to kilka arów. A to dzięki pracy leśniczego, który szybko reaguje na to, co się dzieje w terenie. Jego związek z miejscem zamieszkania, z lokalną społecznością procentuje wysoką skutecznością w walce z pożarami.

Pamiętajmy też o tym, że pożary, które powstają w lesie, często wybuchają „po godzinach” pracy leśniczego. Podobnie dochodzi do kradzieży drewna. Jeśli złodziej wie, że leśniczego w lesie nie spotka, nic go nie powstrzyma przed popełnieniem występku.


Krytyczna ocena otoczenia

Dostrzegam jeszcze jeden problem, o którym zdaje się, że leśnicy zapominają. To dyskwalifikacja w oczach społeczeństwa.

Uwłaszczenie się na majątku ogromnej wartości to krótka droga do utraty tego wszystkiego, na co przez lata pracowaliśmy. Społeczeństwo już troszeczkę się odwraca od nas po ujawnieniu naszych zarobków. Zawsze powtarzałem – wymagając solidnej pracy, oferujmy godne wynagrodzenie. I stanowiska tego bronić będę. Ale uwłaszczenia się na najlepszym majątku LP, do czego nas nikt nie zmusza, społeczeństwo nie pojmie.

Warto pokazać, kto w oczach społeczeństwa najlepiej się zajmuje środowiskiem. Badanie świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski wykonane przez PBS dla Ministerstwa Środowiska pokazało, że największym zaufaniem darzone są Lasy Państwowe! Również inne badania z 2013 r. powinny niesamowicie satysfakcjonować leśników. Zaufanie społeczne do leśników deklaruje 85% badanych, o uczciwości leśników mówi 86% respondentów, a o ich kompetencji 87% badanych. Czy chcemy ten wizerunek całkowicie zniszczyć? Jeśli doprowadzimy do sprzedaży tak wielkiego majątku, jestem pewien, że nikt za leśnikami już nie stanie.



Fot. Arch. RDLP w Toruniu (2)

Nowo zbudowana leśniczówka Osiny (Nadleśnictwo Osie) i jej wizja po ewentualnej prywatyzacji (z prezentacji Janusza Kaczmarka)

Odkładać na własne

Co w zamian za leśniczówkę? To pytanie nie jest pozbawione podstaw, ale też musimy pamiętać o jednym – mieszkanie służbowe to oszczędność. Oto krótka symulacja tego, co leśniczy zyskuje, mieszkając w leśniczówce: niepłacony czynsz (wartość mocno szacunkowa): 500 zł miesięcznie x 12 miesięcy x 40 lat = 240 tys. zł; uwzględniając procent składany (3%) od tej kwoty uzyskujemy 405 tys. zł. Te pieniądze każdy leśniczy czy nadleśniczy może odłożyć. Dlaczego o tym nie mówimy? Niech więc odkłada, z pewnością uzbiera na mieszkanie. I nie jest prawdą, że leśniczowie „się nie budują”. Wielu z nich to robi i wielu będących w średnim wieku ma już wybudowane domy.

W kontekście sprzedaży osad też mam swoje zdanie – sprawiedliwości już nie będzie. Ale patrząc w przód, dla tych, którzy teraz odchodzą, i byli w pewien sposób pokrzywdzeni – ci ludzie powinni dostać odprawy pieniężne. Jestem za tym, aby je wypłacać, np. tak, jak rozwiązano to w naszym wojsku. Wysokość ich powinna zależeć od kondycji LP, ale to temat do dalszej dyskusji.

Podkreślę jednak coś innego: sprzedaż leśniczówek to koniec pięknego polskiego leśnictwa.

Janusz Kaczmarek

Dyrektor RDLP w Toruniu