Ustawa śmieciowa w lasach - komentarz

25 września 2013 15:13 2013 Wersja do druku

Lasy Państwowe wydają rocznie miliony złotych na usuwanie śmieci. Te zaś lądują w lasach bez względu na formę własności. Kto je uprząta z lasów prywatnych właścicieli?

 


Minęły dwa miesiące od wejścia w życie „ustawy śmieciowej”. Pojawiają się pytania: czy jest to kolejny bubel legislacyjny, następna podwyżka, tym razem zafundowana za pośrednictwem samorządów, czy też próba budowania społeczeństwa obywatelskiego? A może to autentyczna troska o środowisko naturalne?

– Ustawa jest na razie wielką niewiadomą. Liczymy, że będzie lepiej i śmieci z czasem znikną z naszych lasów – mówi Wiesław Lipiec, rzecznik prasowy lubelskiej RDLP. – W ostatnich trzech latach (2010–12) nadleśnictwa RDLP w Lublinie usunęły z lasów prawie 20 tys. m3 śmieci. Kosztowało to aż 1,7 mln zł. Do końca maja br. zebrano z lasów ponad 1100 m3 śmieci – dodaje.

– Ustawami nic nie zmienimy, potrzebna jest zmiana mentalności ludzi. A w tej chwili nakładanie kar finansowych na tych, którzy zaśmiecają należący do nich teren – zwraca uwagę Leszek Sokołowki, od 17 lat prowadzący gospodarstwo agroturystyczne w Krzymoszycach, w sąsiedztwie Międzyrzeca.

 

 

Malowniczo, ale z problemem…

 

Krzymoszyce leżą na trasie kolejowej Warszawa–Terespol. Są chętnie odwiedzane przez turystów, którzy chcą spędzić wolny czas w ciszy. Gospodarstwo agroturystyczne, które prowadzi Leszek Sokołowski, jest położone w odległej kolonii. Upamiętniła je znana podróżniczka Elżbieta Dzikowska w książce „Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”: Mieszkałam w przytulnym stuletnim domu z kominkiem, jadłam na śniadanie jajka perlicze i bażancie z własnej gospodarza hodowli, smakowałam kozi ser też z własnego w gospodarstwie mleka, a pierogi to rewelacja w najrozmaitszych gatunkach. W ogrodzie rolniczy skansen, polodowcowe kamienie-giganty, grill, dużo pachnących kwiatów.

Z opisu Dzikowskiej można by przypuszczać, że w okolicy życie biegnie bez większych problemów. Niestety, zaczynają się, gdy właściciel gospodarstwa agroturystycznego chce zabrać swoich gości na wycieczkę do pobliskich lasów...

 

 

Wędrówka po lasach

 

Te należą głównie do osób prywatnych. W prywatny kompleks sośnin wcinają się działki Nadleśnictwa Międzyrzec.

 – Na wędrówce po okolicznych lasach moglibyśmy spędzić praktycznie cały dzień. Ale przerażające jest to, że już jadąc oddalonymi od posesji drogami, a potem w lesie, można natknąć się na różnego rodzaju śmieci. Obraz tego, co właściciele gospodarstw wywożą do lasów, własnych lasów, jest przerażający (przykład międzyrzeckich lasów na zdj. poniżej) – mówi Leszek Sokołowski.

Fot. M. Kołodziejczyk

By przeciwdziałać niechlubnemu procederowi, rozpoczął współpracę z międzyrzeckim nadleśnictwem. – Zdaję sobie sprawę z tego, że w przypadku lasów prywatnych musi być także współpraca z gminą i środki finansowe. Ale gminy często przeznaczają je na inne cele, sprawę zaśmiecania lekceważąc.

Pan Leszek dość sceptycznie odnosi się do ustawy śmieciowej. – Po przystąpieniu Polski do UE pojawiło się wiele projektów związanych z ekologią, za którymi szły często duże pieniądze. Ale nie doceniono wagi problemu zaśmiecania terenów leśnych i znaczenia recyklingu. Wprawdzie od wielu lat prowadzone są jednodniowe akcje „sprzątania świata”, ale o czystość lasów trzeba dbać każdego dnia. Potrzebna jest tu zmiana mentalności – podkreśla.



Zdaniem Sokołowskiego, który obserwuje, jak jego sąsiedzi uprzątają bałagan na podwórkach, wyrzucając odpady do własnych lasów, należałoby nakładać kary finansowe na właścicieli, tak jak w krajach zachodnich. – W naszym kraju też mamy przepis, który mówi, że za nieporządek we własnym gospodarstwie mogą być nałożone kary finansowe. Niestety, nie jest on egzekwowany. A tylko w ten sposób można zmienić mentalność ludzi, którzy nie czują problemu sami.

Edukacja i ciągłe podkreślanie tego, że wywożenie śmieci z własnej posesji do lasu czy pozostawianie ich przy drodze jest naganne, są ważne, ale nie wystarczą. – Istotny byłby monitoring, tak jak czyni to nadleśnictwo.

 

 

Małgorzata Kołodziejczyk