Wiosna na szkółce

24 maja 2013 12:42 2013 Wersja do druku

Miniona zima zapisze się w historii jako jedna z dłuższych i bardziej uciążliwych w okresie dwóch ostatnich dekad. Opóźniona wegetacja zakłóciła tradycyjny scenariusz prac szkółkarskich i odnowieniowych. Dlatego wszystko trzeba było wykonać w dwa razy większym tempie.


Na przeważającym obszarze kraju opóźnienie prac, zarówno w rolnictwie, jak i w leśnictwie, sięga nawet miesiąca. Wszystko za sprawą wyjątkowo zimowego marca, który zapisał się w historii pomiarów jako jeden z chłodniejszych (średnia temperatura niższa o prawie 4°C niż wskazania wieloletnie). Długo utrzymywała się też pokrywa śnieżna – miejscami wyjątkowo obfita. Na ile skomplikowało to prace szkółkarskie? Sprawdzaliśmy to w Leśnictwie Szkółkarskim Wierzchosławice na terenie Nadleśnictwa Dąbrowa Tarnowska (RDLP w Krakowie).

 

 

Jak w ulu

Po długim okresie stagnacji zaczął się najbardziej dynamiczny okres w roku. Przyroda ruszyła ze zdwojoną siłą, by nadgonić stracony czas. W całym lesie wre. Nie był Agnieszka Bednarz, specjalista ds. hodowli i ochrony lasu, mimo spiętrzenia obowiązków i natłoku kupujących, lubli pracę w terenie (Fot. D. Klawczyński)to najbardziej fortunny termin na wizytę, gdyż gospodarz szkółki – leśniczy Piotr Poździoch, miał istne urwanie głowy. 24 kwietnia, z przeszło dwutygodniowym opóźnieniem, ruszyła sprzedaż sadzonek, więc tym większe zamieszanie. Kolejka aut i mnóstwo rowerów. Klienci zjechali tłumnie, bo przecież trzeba jak najszybciej posadzić drzewka. Ten żywopłot, inny kilka tui na działce... Dlatego do pomocy w szkółce przydzieleni zostali stażyści oraz specjalista ds. hodowli i ochrony lasu z biura nadleśnictwa – Agnieszka Bednarz.

– Zawsze to miło wyrwać się czterech ścian, chociaż tu jest co robić. Pierwszy dzień sprzedaży to zawsze największy kocioł– przyznaje.

Stażysta Bogdan Łuczkowski nawet specjalnie nie ma czasu, żeby porozmawiać, koncentruje się na działaniach, żeby nie popełnić jakiegoś błędu. To dla niego zupełnie nowe doświadczenie.

– Dziś wydaję sadzonki, jutro będę zajmował się sprzedażą w kancelarii. Wszystkiego trzeba po trochu spróbować. Jak na tę porę roku strasznie grzeje, pod koniec dnia na pewno poczuję to na własnej skórze – komentował.

Roboty huk i tylko dwa tygodnie. Aż 40 pracowników pracuje ze zdwojoną siłą (Fot. D. Klawczyński)

 

 

Na dwie zmiany?

Oprócz sprzedaży sadzonek przez cały czas trwa ożywiony ruch na kwaterach. Szkółka jest spora, więc jest co robić. Wyorywacz. Na szczęście jeden z dwóch, którymi dysponuje szkółka (Fot. D. Klawczyński)Zofia Grabska, właścicielka zakładu usług leśnych, który wygrał przetarg na prace szkółkarskie, zamiast 20, w tym roku do pracy zaangażowała aż 40 (!) pracowników.

– To co zwykle musieliśmy wykonać w ciągu miesiąca, teraz trzeba ogarnąć w dwa tygodnie! Gdyby nie duże bezrobocie w regionie, byłby problem. A i to mimo zwiększonej obsady musimy o godzinę, dwie wydłużać dzień roboczy. Inaczej nie wyrobilibyśmy się.

Szczęśliwie szkółka dysponuje dwoma wyorywaczami. Dzięki temu angażowanie większej grupy pracowników w ogóle ma sens. Za jedną maszyną może pracować maksymalnie do 10 osób.

– Współczuję tym leśniczym, którzy dysponują tylko jednym wyorywaczem. Wyjściem w takiej sytuacji może być wprowadzenie systemu dwuzmianowego, ale to oznacza dodatkowe komplikacje organizacyjne, problemy z nadzorem itp. A co jeśli maszyna ulegnie awarii? – zastanawia się leśniczy z Wierzchosławic.

 

 

Gdzie ta wiosna?

 

Czy długa zima narobiła spustoszeń na szkółce?

– Zima, chociaż przydługa, w sumie była stosunkowo łagodna. Co najważniejsze nie dokuczały bardzo niskie temperatury. Utrzymywała się też pokrywa śnieżna. Tradycyjnie ucierpiały trochę gatunki ozdobne, takie jak cyprysik, któremu przymroziło końcówki pędów. Natomiast z gatunków leśnych wszystko nam elegancko przezimowało. Praktycznie nie było strat – pleśni, gryzoni czy tym podobnych. Nawet jestem mile zaskoczony, bo przeważnie jest problem z olszą. Tyle ile policzyliśmy na inwentaryzacji, tyle wyjęliśmy – komentuje Piotr Poździoch.Leśniczy Piotr Poździoch: brak pory przejściowej i letnie temperatury bardzo utrudniają szkółkarzowi życie (Fot. D. Klawczyński)

Leśniczy zawraca uwagę na inny problem – brak pór przejściowych, szczególnie wiosny.

– Jest koniec kwietnia, a my od kilku dni mamy letnie temperatury, sięgające 25°C i ani kropli deszczu, a do tego wiatr. Zaczyna się susza. Ziemia na wiosnę ma tą specyfikę, że bardzo szybko przesycha przez kapilary, które tworzyły się zimą.

Wg obserwacji szkółkarza od dekady występują w zasadzie dwie pory roku: od razu po zimie zaczyna się lato i brak nocnych spadków temperatur. – To bardzo utrudnia szkółkarzowi życie. TrudnoRóżne zadania i doświadczenia. Stażysta Bogdan Łuczkowski stara się nie popełnić błędu (Fot. D. Klawczyński)wszystkie prace wykonać w terminie. I nie chodzi tu o brak rąk do pracy, co raczej o problemy z nadzorem i kontrolą nad zabiegami. Leśniczy wszędzie nie dotrze. W jednym momencie trzeba dopilnować wyjmowania, wydawania sadzonek, sprzedaży, a jednocześnie szkółkowania i siewu. Kontrola nad tym gdzieś ucieka i to właśnie stwarza największe problemy. Jeśli się źle przygotuje ziemię i źle posieje, to można powiedzieć, że cały rok jest już stracony – skarży się Piotr Poździoch. 

Wielu szkółkarzy mówi, że wyjściem z podobnej sytuacji byłoby stosowanie na większą skalę odnowień jesiennych i rozładowanie wiosennego napięcia. W liściastych gatunkach (np. dąb, olcha) nie byłoby z tym większego problemu. Ewentualnością jest też produkcja z zakrytym systemem korzeniowym, umożliwiająca duże pole manewru.



Mało na zewnątrz


W tym roku w szkółce Nadleśnictwa Dąbrowa Tarnowska rozchód na LP wyniósł 1,4 mln sadzonek. Ok. 60% z tego stanowią gatunki liściaste, przy których jest oczywiście znacznie więcej pracy niż przy wyjmowaniu sosny jednolatki. Samego dębu wyciągnięto w tym roku 400 tys. Bardzo słaba była natomiast sprzedaż detaliczna: w stosunku do ubiegłego roku nastąpił spadek o 50%. Wg leśniczego osoby prywatne nie chciały sadzić, bo wszystko było spóźnione. Skończyły się również plany zalesieniowe. Z roku na rok jest coraz mniejsze zainteresowanie zakupem sadzonek przez klientów zewnętrznych. Anomalie klimatyczne z pewnością nie poprawiają tych negatywnych tendencji. 

Dominika Skonieczna