SGGW w Warszawie - Wspomnienie o wspaniałym człowieku

8 czerwca 2016 10:49 2016 Wersja do druku

Od 12 kwietnia sala nr 90, służąca jako pracownia Samodzielnego Zakładu Zoologii Leśnej i Łowiectwa w gmachu Wydziału Leśnego SGGW, nosi imię dr. Marka Kellera. Przed wejściem do pracowni zawisła pamiątkowa tablica, upamiętniająca „wspaniałego człowieka, ornitologa, wykładowcę akademickiego”.

 


Tablica to inicjatywa studentów i współpracowników Doktora (bo tak przyzwyczailiśmy się go nazywać). Wybitnego ornitologa, znawcę biologii i ekologii ptaków, który szczególną sympatią darzył ptaki drapieżne i kuraki leśne. Nic dziwnego zatem, że na tablicy umieszczono jedno z najbardziej znanych i kojarzonych z Doktorem zdjęć – z podchodzącym do niego głuszcem.

Sala zoologiczna, w której zgromadzone są głównie okazy zebrane przez Marka i które stanowią podstawę prowadzenia zajęć z zoologii na kilku wydziałach SGGW, właśnie zyskała swego zaszczytnego patrona – mówiła prof. Joanna Babińska-Werka. Dr Keller z ogromnym zaangażowaniem gromadził okazy dydaktyczne (często z własnych środków). I trzeba przyznać, że stworzył imponującą kolekcję.


           Pamiątkowa tablica zawieszona przy wejściu do sali zoologiczno-łowieckiej WL SGGW Fot. UZ (2)


Tablicę odsłonił rektor SGGW Alojzy Szymański. W uroczystości wzięli udział także rektor-elekt Wiesław Bielawski, dziekani wydziału, kierownicy katedr, współpracownicy. Przede wszystkim jednak przyjaciele, byli studenci i rodzina Doktora.

Jedna z sióstr (obie na zdj.) Marka Kellera wspominała, jak ważna była dla jej brata praca dydaktyczna. – Choć miał predyspozycje, to od kariery typowego naukowca wolał kontakt z młodzieżą, wypady w teren – mówiła. O tym, że tak było, nie raz przekonali się studenci. –Często finansował z własnych funduszy pobyt studentów w terenie – wspominała Doktora prof. Joanna Babińska-Werka. Wiedza i charyzma, okraszone poczuciem humoru i anegdotą na każdą okoliczność, sprawiały, że żacy do niego lgnęli. Niejeden profesor nie może poszczycić się taką liczbą prac dyplomowych, jaką wypromował Doktor – w sumie 220 inżynierskich, licencjackich i magisterskich. Lubił pisać (miał na koncie m.in. ponad 100 prac naukowych), zawsze był bardzo aktywny (kierował wieloma projektami, stworzył Sekcję Ornitologiczną Koła Naukowego Leśników, organizował obozy dla studentów, w których wzięło udział przeszło 200 osób). Za zasługi w pracy naukowo-badawczej i za działalność dydaktyczną został wyróżniony Brązowym Krzyżem Zasługi.

Zmarł nagle, podczas wyjazdu do Puszczy Augustowskiej, w piątek 13 stycznia 2012 r., mając 56 lat. Całe zawodowe życie związany był z SGGW (od 1982 r. z Samodzielnym Zakładem Zoologii Leśnej i Łowiectwa).

Miałam szczęście być studentką Doktora. Pamiętam każdy wykład z Nim. Imponował mi swoim podejściem do studentów. Podejściem do drugiego człowieka. Potrafił zaszczepić w młodych ludziach ciekawość i skierować ją na właściwe tory. Nie wiem, jak to robił, ale zawsze wiedział, co w danej chwili zainteresuje jego rozmówcę. I choć moje zawodowe drogi nie związały się z zoologią, to czasem łapię się na tym, że podglądając w lesie jakiegoś zwierza, wspominam, co o nim mówił właśnie dr Marek Keller… Takich nauczycieli pozostaje życzyć wszystkim adeptom leśnictwa.

UZ