Lasy prywatne - A może odpuścić te plany?

26 marca 2015 16:48 2015 Wersja do druku

Poseł Dariusz Piątkowski (Prawo i Sprawiedliwość) wskazuje skomplikowaną drogę, jaką musi przejść właściciel lasu, jeśli chce dokonać wycinki przy braku uproszczonego planu. A ponieważ plany są kosztowne, a w wielu regionach kraju ich nie ma, poseł w końcu pyta: po co nam one?


Interpelacja poselska posła Piątkowskiego dotyczy sytuacji, gdy brak jest uproszczonego planu urządzenia lasu: wówczas najpierw właściciel występuje z zawiadomieniem o zamiarze pozyskania drewna, potem ma miejsce wizja lokalna, leśnik sporządza notatkę administracyjną, nadleśniczy pisze wniosek, a dopiero wówczas starosta wydaje decyzję. – W efekcie mamy niezwykle zbiurokratyzowaną i wydłużoną procedurę. Budzi to sprzeciw właścicieli działek leśnych, ale także samych starostów – pisze poseł.

Dokumentację urządzeniową

posiada jedynie
 
2/3 lasów prywatnych


Sytuacja nie jest wyjątkowa, bowiem wg GUS dokumentację urządzeniową posiada jedynie 2/3 lasów prywatnych. Starostwa nie wykonują jej, bowiem obciąża to ich budżet własny, a gdy zaległości są poważne, koszt wykonania planów jest ogromny. Jak np. w powiecie białostockim (skąd pochodzi poseł), gdzie braki sięgają 90%, a opracowanie dokumentacji kosztowałoby ponad 1 mln zł.

Poseł Piątkowski zadaje wreszcie pytanie, które zawiera coraz częściej słyszalną wątpliwość: czy w ogóle dokumentacja urządzeniowa jest niezbędna, skoro obejmuje tak znikomy procent powierzchni lasów, generuje tak poważne koszty, a dane w niej zawarte dość szybko dezaktualizują się? Skoro w praktyce niemal się tej dokumentacji nie wykonuje, czy nie należałoby od tego wymogu odejść?

Minister odpowiada: dokumentacja urządzeniowa pozwala na prowadzenie gospodarki leśnej przez właściciela, a więc zdecydowanie upraszcza procedurę związaną z pozyskaniem drewna we własnym lesie. W związku z powyższym jej utrzymanie i sukcesywne wykonywanie są uzasadnione i korzystne dla właścicieli lasów.

Ale choć minister tak uważa, to na przeznaczenie celowych środków na plany powiaty nie mają co liczyć. Piotr Otawski poleca szukać pieniędzy w źródłach zewnętrznych, np. w WFOŚiGW.

RaZ