Przeczytasz w 13 minut

Idź piękno do piękna

Fot. Arch. Dariusza J. Gwiazdowicza

Boże Narodzenie to czas poszukiwania dobra i piękna w rodzinnych kręgach, relacjach międzyludzkich, otoczeniu, w jakim żyjemy, i w nas samych. W tym niezwykłym okresie zaprosiliśmy profesora Dariusza J. Gwiazdowicza z Wydziału Leśnego i Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu do rozważań nad percepcją piękna przyrody oraz pochylenia się nad jej obrazami utrwalonymi w filozofii wybitnych myślicieli i dziełach artystów inspirowanych naturą.

Panie profesorze, jedną z pana pasji jest poszukiwanie, zgłębianie i kontemplowanie piękna przyrody. Skąd inspiracja?

Piękno natury fascynowało starożytnych myślicieli. W Starym Testamencie las jest wymieniany ponad siedemdziesiąt razy w kontekście urokliwości i dobra, a także dla wzmocnienia przesłania kierowanego do ludu. Prorok Izajasz wołał: Wznoście okrzyki, niebiosa, bo Pan zaczął działać! Góry, zabrzmijcie okrzykami! I ty, lesie, z każdym twoim drzewem! Arystoteles dostrzegał prawdziwe piękno tylko w przyrodzie, gdyż uważał, że w niej wszystko ma właściwą proporcję i wielkość. Chryzyp z Soloi głosił, że przyroda wydaje wiele istot żywych gwoli piękna, gdyż kocha się w pięknie i ma upodobanie w bogactwie barw i kształtów. Demokryt udowadniał, że ludzie stali się – w najważniejszych czynnościach – uczniami przyrody, bo poprzez wzorowanie się na niej tworzyli rzemiosło. Z kolei Platon mawiał, że sztuka jest wtórna w stosunku do przyrody. Naśladując ją, człowiek – według tego filozofa – wydaje jedynie słabe i mętne obrazy. Myśliciele i pisarze późniejszych wieków uwielbiali naturę, ale uważali, że w ludzkich dziełach należy ją udoskonalać, ulepszać i upiększać, co wielokrotnie prowadziło do przeciwstawiania przyrody i sztuki. W nurcie tej myśli pozostaje współczesna gospodarka leśna.

Obok filozofów także wielu artystów snuło swoje teorie o pięknie przyrody?

We wcześniejszych wiekach artyści byli zgodni, że zadaniem malarstwa i rzeźby w tworzeniu piękna jest odtwarzanie natury. Tak sądził m.in. niemiecki malarz Albrecht Dürer (1471–1528). Jego zdaniem właściwa miara dla sztuki znajduje się w naturze. Toteż uważał ją za mistrza, a fantazję artystyczną za błądzenie. Przekonanie to zmieniło się pod wpływem Michała Anioła, który głosił, że tworzenie piękna jest domeną sztuki, a naśladownictwo natury stanowi jedynie środek do osiągania artystycznych celów.

Obok twórczego stosunku człowieka do przyrody inspirujący jest aspekt duchowy występujący we wszystkich wyznaniach.

W religiach Wschodu bardzo silnie jest rozwinięta myśl o jedności człowieka z przyrodą. Wyraźnie przebija się w nich idea uświęcenia przyrody z mocnym akcentem położonym na kult ziemi. W hinduizmie stawia się człowieka i przyrodę na tym samym poziomie. W ujęciu biblijnym centrum wszechświata stanowi Bóg. To On powołuje byty do istnienia przez kreację zgodną ze swoją wolą. Człowiek przez Niego stworzony, na Jego obraz i podobieństwo, otrzymał przyzwolenie czynienia sobie ziemi poddanej, co bywa powodem obarczania chrześcijan odpowiedzialnością za dewastację środowiska naturalnego. Zarzut taki jest daleko idącym uproszczeniem, gdyż nauczanie Kościoła jasno mówi, że to przyzwolenie nie oznacza nieograniczonego władania, a jedynie właściwe zarządzanie, co współbrzmi ze współczesnymi naukami przyrodniczymi. W Katechizmie Kościoła katolickiego jest mowa o pięknie świata i potrzebie jego ochrony, a Jan Paweł II zachęcał słowami: …kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie, musi nauczyć się obcować z przyrodą, bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji.

Jak postępować, by zachować życie, zdrowie, wartości estetyczne i równowagę w przyrodzie?

Wiele dobrych wskazań dają współczesne nauki (przyrodnicze, medycyna, psychologia). Osobom poszukującym głównie duchowych inspiracji polecam kodeksy etyczne, jak dziesięć przykazań ekologicznych sformułowanych wspólnie przez Żydów i chrześcijan w Halling Hoog w 1982 r. czy dekalog św. Franciszka oparty na jego pismach i wczesnych źródłach franciszkańskich.

A kto tę choinkę zasiał w ciemnym lesie? Zasiał ci ją ten wiaterek, co nasionka niesie. (…) A kto tę choinkę wyhodował z ziarna? Wychowała ją mateńka, Ziemia nasza czarna! – czyje to słowa?

Po ich melodii już można poznać, że Marii Konopnickiej. Pieśniarka ludu mocno akcentuje w wierszu Choinka w lesie, że świąteczne drzewko pochodzące z lasu jest darem Ziemi kryjącej w sobie odwieczne źródło życia i trwania, podniesione przez natchnione umysły do rangi mistycznej. Biblia odwołuje się do ziemi, gdy udziela człowiekowi przyzwolenia na odpowiedzialne gospodarowanie przyrodą. Ziemia powtarza się kilkakrotnie we wspomnianych przykazaniach z Halling Hoog. Można postawić pytanie,  czy kontemplując las i pracując dla niego, potrafimy poddać się zgłębionej refleksji nad – używając akcentu poetki – ziemią czarną, która jest początkiem i przeznaczeniem każdego bytu przyrodniczego. Ładnie to ujmuje stara prefacja, przypominając, że człowiek został wzięty z prochu ziemi, by jej służyć, a gdy upadną jego siły, wówczas ziemia jako pramatka z powrotem go przygarnie.

Definicja piękna natury jest trudna, czego dowodem jest to, że różnie ją postrzegali myśliciele.

W naturze drzemie piękno zastane, jawiące się człowiekowi jako od niego niezależne. W oczach człowieka pierwotnego przyroda kryła w sobie wiele zagadek i tajemnic, a jej piękno nie było wyodrębniane, zauważalne. Stanowiła przede wszystkim środowisko życia, które dawało poczucie bezpieczeństwa, ale niosło też szereg zagrożeń. Natura była czynnikiem ograniczającym ludzi w ich przedsięwzięciach, nakładała obowiązek podporządkowania się, konieczność pozostawania w surowych granicach wyznaczonych jej prawami. Ale także poddawała się zamierzeniom człowieka, by mógł ją dostosowywać do własnych potrzeb. Z czasem stała się przedmiotem fascynacji i sukcesywnie odkrywanym źródłem piękna. Ludzie zaczęli ją naśladować, używając różnych barw i dźwięków w niej spotykanych do tworzenia własnych dzieł. Na przykład pierwsze instrumenty muzyczne wykonywano z rogów zwierząt lub muszli, a najstarszymi naczyniami były łupiny owoców. Rzeczy pochodzące z przyrody zyskiwały później znaczenie kulturowe, co z kolei inspirowało do wytwarzania przedmiotów użytkowych o walorach estetycznych (np. zdobnictwo).

Jakie czynniki decydują o pięknie lasu?

Nie ma dwóch lasów identycznych, nawet jeśli rosną na tym samym siedlisku i mają jednakowe składy gatunkowe. Owa niepowtarzalność sprawia, że piękno każdego kompleksu odbieramy inaczej. W przyrodzie jest wiele bodźców estetycznych pobudzających zmysły człowieka, a także duchowość i wyobraźnię, toteż wspomnę o niektórych. Na odbiór piękna lasu ma ogromny wpływ wygląd i kształt bytów przyrodniczych. Wrażliwego człowieka może fascynować regularny pokrój świerka, rozłożysta korona sosny, świetlista, płacząca brzoza czy rosochaty dąb. Zwracamy uwagę na kształt majestatycznego liścia jaworu lub wiecznie rozedrganą osikę. Wśród kwiatów podziw wzbudzają m.in. obuwik, przylaszczka, konwalijka dwulistna czy wrzos, ale uwagę przykuwa także zwisająca, brodata plecha porostów. Mech jest zbyt mały, by mógł zauroczyć pięknem, ale nagromadzony na kamieniach, skałach i drzewach kusi barwą, aksamitną miękkością oraz połyskiem zielonego puchu. Dodam, że wartość estetyczna środowiska przyrodniczego jest ściśle związana z określonym miejscem. Drzewa czy głazy narzutowe można przenieść, ale – według znawców – kosztem ich wartości estetycznych, gdyż obiekty przyrodnicze najlepiej harmonizują z otoczeniem, w którym wyrosły.

Matka Natura obdarzyła wręcz bajecznymi kształtami zwierzęta.

Najpełniej podziwiamy je w ruchu. Wspomnę o majestatycznym biegu jelenia, pełnym gracji locie ptaków, zwinności wiewiórki, nieporadnym chodzie salamandry, lirowatym ogonie cietrzewia. Inna sfera ruchu w przyrodzie to wiatr poruszający drzewami, krzewami i trawami. Odbiór estetyczny tego samego kompleksu podczas silnego powiewu to inny obraz niż w warunkach bezwietrznych. Skoro jesteśmy przy czynnikach atmosferycznych, to wspomnę o opadach deszczu, mżawce, śniegu, krupie, gradzie – istotnie zmieniających walory estetyczne przyrody w czasie ich trwania lub po ustaniu. Konsekwencją opadów może być puszysta pokrywa śnieżna, szumiący górski potok, a nawet pobudzona zieleń traw. Natomiast pod wpływem osadów atmosferycznych (rosa, szron, szadź, gołoledź) oko ludzkie inaczej odbiera barwy wielu roślin. W połączeniu z odbijającymi się promieniami słońca wydobywa z nich specyficzne odcienie. Literaci bogato opisali wpływ dobowej rytmiki na postrzeganie lasu. Poetycka fraza o wieczorze brzmi: O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa, w brązie zachodu kute wieczornym promieniem, nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa, pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Również w bogactwie kolorystyki tkwi ogromna doza piękna lasu?

Wielobarwność zawdzięczana głównie barwnikom roślinnym jest najbardziej podziwiana przez ludzi, gdyż ma ona duży wpływ na to, że świat przyrodniczy nie jest monotonny. Zieleń lasu uspokaja, a kwitnące rośliny przykuwają uwagę. Cała paleta barw występuje w upierzeniu ptaków. Zdumiewa biel wyniosłego łabędzia i feeria barw u wielu skrzydlatych śpiewaków, a także czerń wieszczącego zło kruka. Zapewne świat owadów (nie tylko motyle i chrząszcze) przewyższa kolorystyką inne gatunki zwierząt. Podziw wzbudza metaliczny blask kolorów u chrząszczy, np. tęczników i biegaczy, urzekają opalizujące powierzchnie skrzydeł ważek i sieciarek. Obok kolorystyki ważne są bodźce słuchowe – szum drzew i potoku, szelest liści, odgłosy zwierząt, jak ryk jelenia czy rechot żab. Podziw budzi w szczególności śpiew ptaków rozmaicie wyrażany, różnie dozowany, z różnorodną treścią. Mając wrażliwe ucho ornitologa, można w nim usłyszeć: tu jestem, tu żyję, szukam cię, czekam, rywalu precz… Ale nawet przeciętny słuch w ptasich koncertach pozwala wiele znaleźć dla siebie.

Czy każdemu jest dane delektować się pięknem lasu?

Odpowiem słowami polskiego malarza Maksymiliana Gierymskiego (1846–1874): …aby widzieć piękno, trzeba mieć trochę piękna w duszy. Ale innym razem artysta jakby usprawiedliwiał tych, którzy nie mają dostatecznego potencjału wrażliwości niezbędnego do postrzegania estetyki lasu: Wrażenia nie tylko odbiera się bezpośrednio ze świata rzeczywistości; są ludzie nieczuli na piękności natury, a czuli na malowane pejzaże albo na naturę widzianą w strofach poety.

W wielu lasach mamy tłumy weekendowiczów. Ilu wśród nich może być prawdziwych miłośników piękna i dobra lasu?

Nie podejmuję się szacowania takiej liczby. Współczesny człowiek w pogoni za dobrami materialnymi w dużej mierze zatracił chęć bezpośredniej obserwacji otaczającej go przyrody, także lasu – tego najpiękniejszego, najbardziej interesującego i złożonego ekosystemu. Zmęczony codzienną pracą jest chętny spotkać się przy ognisku i pojeździć rowerem po lesie, ale rzadziej pochyli się nad kwiatami, dostrzeże piękno w gałązce jodłowej, przyjrzy się bogatej pod względem barw i kształtów populacji bezkręgowców. Dlaczego o tym mówię? Dlatego że głównie w człowieku, w którym przyroda wzbudza zachwyt i porywa go urodą, możemy znaleźć prawdziwego, a nie statystycznego sojusznika w działaniach na rzecz jej dobra i ochrony. Jak uwrażliwić tych, którzy utknęli przy ekranach komputerów i skupili się na oglądaniu filmików przyrodniczych, podczas gdy wiele wieków temu doktor Kościoła, św. Bernard z Clairvaux, napisał: Znajdziesz coś więcej w lesie niż w książkach. Drzewa i kamienie nauczą cię tego, czego nie dowiesz się od profesorów.

Do poznawania piękna przyrody potrzebne są określone warunki?

Samo bycie na jej łonie to o wiele za mało. Czy można mówić o percepcji natury podczas gromadnych wycieczek do lasu, których uczestnicy wnoszą do niego zgiełk i niepokój codziennego życia? Hałas, zaśmiecanie terenu, typowo miejskie rozrywki – to wszystko nie sprzyja docieraniu do piękna przyrody. Na próżno szukać jej krasy na gwarnym pikniku czy rowerowych wyścigach po lesie. Najskuteczniejszą formą rozmowy z lasem jest milczenie połączone z oczekiwaniem na odgłosy zwierząt czy szum wiatru poruszającego roślinami. Warto zwrócić także uwagę, że natura może być traktowana jako ozdoba czegoś innego niż ona sama, co zostało rozwinięte w polskiej tradycji chrześcijańskiej. Choinka, jemioła i podłaźniczka stały się naturalnymi rekwizytami Bożego Narodzenia. Gałązki głównie lipy i brzozy są wykorzystywane w Zielone Świątki, jak potocznie nazywamy święto Zesłania Ducha Świętego. Z kolei w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny poświęcane są zioła, kwiaty i owoce.

Legendarny Skarbek powiedział: Idź złoto do złota. Co rzekłby pan, parafrazując te słowa na użytek relacji natury i duchowości?

Idź piękno do piękna, gdyż religijny wymiar wcielenia Boga to połączenie piękna transcendencji z pięknem natury. Im bardziej zgłębiamy dobro i urok przyrody, tym przybliżamy się do pełniejszego rozumienia istoty i wspaniałości Bożego Narodzenia. Tak uważał św. Tomasz z Akwinu, twierdząc, że Boga i jego tajemnice poznajemy (obok objawienia i świadectw) poprzez dzieła stworzone. Są nimi – według nauczania biblijnego – człowiek i przyroda.

Wśród leśników jest sporo – co udokumentował w poprzednich latach „Las Polski” – inicjatyw bożonarodzeniowych, które wspomagają kontemplację piękna przyrody. I odwrotnie – są też wyśmienite przykłady odwołania się do przyrody w celu wzmocnienia przeżywania Bożego Narodzenia.

Przywołam stary kościółek w Karpnie (Góry Złote) oświetlany ogniskiem w wigilijną noc, do którego można dojść mozolnie, pod górę, sześciokilometrowym traktem leśnym. W tej przyrodniczej głuszy, przenikniętej misterium Narodzenia Pańskiego, inaczej wybrzmiewa pieśń o chwale Bogu na wysokości dzięki niezwykłej aurze towarzyszącej pasterce, sprzyjającej zgłębianiu więzi świata duchowego z Matką Naturą. Inny przykład to Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt w Napromku, który przez kilka lat użyczał miejsca żywej szopce, z całym swoim dobrostanem, a więc zwierzętami i czarującym widokiem na Wzgórza Dylewskie oraz niezwykłe lasy. To kolejna wspaniała ilustracja włączania świata przyrodniczego do obchodów Bożego Narodzenia, a także wyraz umiłowania tradycji przez wspólnotę leśną.

Czy troska o estetykę lasu na poziomie nadleśnictwa jest dużym wyzwaniem?

Nie dla tych, którzy rozsmakowali się w urokliwości lasu. Tę samą pracę bowiem, za identyczne pieniądze, można wykonać estetycznie lub niechlujnie. Rzecz w tym, by bezmyślnie nie niszczyć naturalnego piękna. W zarządzeniu DGLP nr 11/1995 w sprawie doskonalenia gospodarki leśnej na podstawach ekologicznych po raz pierwszy w historii LP pojawiło się słowo estetyka lasu, m.in. w kontekście pozostawiania na zrębach grup i kęp drzew domieszkowych i biocenotycznych oraz wzbogacenia krajobrazu leśnego przez różnicowanie biocenoz leśnych. Również pojęcie estetyki znalazło się w Zasadach hodowli lasu (2003). W kolejnych nowelizacjach oraz nowych dokumentach zostało ono utrzymane. Pozostaje tylko kwestia precyzyjnego zdefiniowania wartości estetycznych w lesie oraz przestrzegania podstawowych zasad, choć to nigdy nie zastąpi wrażliwości leśnika na piękno przyrody leśnej.

Tego wyczucia należy się uczyć?

Św. Tomasz mówił, że dla odkrywania piękna potrzebne jest najpierw poznanie, a potem upodobanie. Trzeba więc wcześniej zgłębić przyrodę, przebywać z nią, by z czasem odnaleźć w niej radość i satysfakcję. Człowiek, który ją pokocha, nie będzie skłonny do działań krzywdzących. Wręcz przeciwnie – stanie się naturalnym sprzymierzeńcem ochrony na rozumnych zasadach. Klucz zatem w kształtowaniu ludzi i wpajaniu im umiejętności zauważania naturalnego piękna oraz zdolności jego odbioru. Nieodzowna jest umiejętność kontemplacji.

Jak uczyć takich umiejętności współczesnego człowieka, karmionego błyskiem reklam oraz często ulegającego złudnym wrażeniom?

Nie wpoimy ich w trakcie akademickich wykładów (mea culpa) czy na specjalistycznych szkoleniach. Należy wprowadzić człowieka na łono natury i tak go inspirować, by w bezpośrednim kontakcie z przyrodą sam mógł się rozradować i rozmiłować w jej pięknie.

To dość bliźniacze z praktykami wczesnochrześcijańskich ojców pustyni, którzy uciekali przed światem w ustronne miejsca (najczęściej w odludzie leśne), by tam szukać kontaktu z Bogiem.

Odkrywanie piękna przyrody kryje w sobie pewne misterium, podobnie jak poszukiwanie kontaktu z Bogiem przez owych pustelników. Misteria te się dopełniają, mimo różnych przesłań duchowych i ideowych. Biblia, będąca jednym z filarów naszej cywilizacji, mówi o trzech bytach żywych (Bogu, człowieku i naturze) godnych szacunku. Dlatego święta Bożego Narodzenia oprócz nadrzędnej misji religijnej stanowią złoty czas do podjęcia próby ulepszania relacji człowieka z przyrodą – dla, używając słów Cypriana Kamila Norwida, uszanowania darów nieba. To dobry czas do rozbudzania pasji poszukiwania piękna natury, które w wielu nurtach kultury, także ludowej, było podnoszone do rangi sacrum – z uwagi na bogactwo przyrody, jej trwałość i, w rozumieniu Biblii, dar stworzenia. Ale i w naszych dekadach, kiedy pędząca cywilizacja zakłóca duchowe spojrzenie na naturę, przebija się tęsknota do sacrum przyrody, co zostało wyrażone w strofie pieśni eucharystycznej: Niech ziemia [w domyśle: przyroda] stanie się ołtarzem. Po raz drugi, parafrazując słowa Skarbka, można rzec: idź sacrum do sacrum.

Mówi pan o potrzebie odkrywania sacrum w przyrodzie, a Leopold Staff pisał o lesie otwierającym się na wigilię.

W wierszu Wigilia w lesie poeta tak mocno powiązał wigilijny wieczór z przyrodą leśną, że wręcz oznajmił o wigilii drzew i przygotowywaniu się do niej całego lasu, w drżeniu i nadziei: Las niemy jest jak tajemnica,/ Milczący jak oczekiwanie,/ Bo coś się dzieje, coś się stanie,/ Coś wyśni się, wyjawi lica. Las w ujęciu Staffa sposobi się do Wigilii Narodzenia Pańskiego, ale sam wigilii oczekuje od człowieka, gdyż swoje tajemnice najhojniej ujawnia tym, którzy w nim są, otwierają się na niego, przy nim trwają i czuwają. Czuwanie po łacinie to vigilare, etymon słowa wigilia.

Fot. książka Estetyka lasuBoże Narodzenie…
Fot. książka Estetyka lasuChoinka sieroty…
Fot. książka Estetyka lasuKoncert ptasi…
Fot. Arch. Dariusza J. GwiazdowiczaDariusz…
Fot. Tomasz OgrodowczykW wielobarwności koron…
Fot. Jerzy WiśniewskiLas spowity śniegiem…

Prof. Dariusz J. Gwiazdowicz jest m.in. współautorem książki Estetyka lasu (razem z nieżyjącym już prof. Jerzym Wiśniewskim) oraz redaktorem naukowym książki Pochylając się nad Bożym Stworzeniem. Obie zostały wydane przez  Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie.