Nie każdy bohater nosi pelerynę…

Fot. R. Bożek
Leśniczy Przemysław Tatuśko z bielikiem

Niektórzy noszą mundur leśnika. To pokazało zdarzenie z poranka 13 listopada w Nadleśnictwie Babimost (RDLP w Zielonej Górze). A zaczął się on nietypowo…

Podczas patrolowania leśnictwa Kolesin na ziemi wśród drzewostanu zauważyłem siedzącego bielika, który wykazywał oznaki mocnego osłabienia bądź kontuzji. Jego stan wzbudzał niepokój, ponieważ miał trudności z poruszaniem się i nie mógł poderwać się do lotu – mówi Przemysław Tatuśko, leśniczy leśnictwa Kolesin.

Zaniepokojeni stanem ptaka leśniczy i podleśniczy podjęli próbę jego schwytania.

Gdy podchodziliśmy, bielik zaczynał odskakiwać, próbował poderwać się do lotu, ale mu to nie wychodziło. Widząc, że nie jest to naturalne zachowanie, zdecydowaliśmy się na udzielenie mu pomocy. Podleśniczy odwracał uwagę bielika, a w tym czasie ja ostrożnie nakryłem go kocem. Zabezpieczyłem również jego szpony, aby nie pokaleczył ani mnie, ani kolegi. Po konsultacji z nadleśniczym bezpiecznie przetransportowałem drapieżnego ptaka do siedziby Nadleśnictwa Babimost, skąd został przewieziony do Ptasiego Azylu w Zielonej Górze – relacjonuje leśniczy.

Na terenie leśnictwa znajduje się jedno gniazdo bielika z czynnie gniazdującą parą lęgową, która systematycznie wyprowadza lęgi. Gniazdo jest corocznie zasiedlane, a przestrzegana strefa ochronna pozwala bielikom na spokojne bytowanie. – Gniazdo zlokalizowane jest w monolicie sosnowym oddalonym ok. 8 km od jeziora Wojnowskiego. Często widuję bieliki, gdy w lecie zażywają kąpieli w zbiorniku przeciwpożarowym. Najwięcej na terenie leśnictwa widziałem pięć bielików przy padłej łani. Wokół nich były tabuny kruków, które czekały, aż bieliki skończą się stołować, bo jak wiadomo to one w tych niepisanych zasadach leśnej precedencji mają pierwszeństwo. Moje leśnictwo sąsiaduje z Ośrodkiem Hodowli Zwierzyny, więc bieliki nauczyły się z tego korzystać i chętnie się tam stołują – mówi Przemysław Tatuśko.

Samej akcji ratunkowej – co oczywiste – towarzyszyło mnóstwo emocji.

Przede wszystkim czułem podekscytowanie i ogromną ciekawość, ponieważ tego ptaka tak naprawdę widywałem wielokrotnie z daleka, z bliska jednak nigdy nie widziałem majestatu tego ptaka, który w pełni sił mógłby zrobić krzywdę. Przy tym była duża adrenalina, która pchała mnie do działania, i oczywiście chęć pomocy. Po wszystkim czułem ogromną satysfakcję i radość z tego, że udało mi się udzielić pomocy temu majestatycznemu zwierzęciu – mówi leśniczy.

Las jest nieprzewidywalny i nigdy nie wiadomo, kiedy możemy trafić na podobną sytuację. Leśniczy radzi, jak najlepiej zachować się w takiej sytuacji.

Lepiej nie podchodzić samemu, tylko zgłosić taki fakt do nadleśnictwa lub miejscowego leśniczego wraz z podaniem lokalizacji zdarzenia. Trzeba uważać, żeby samemu nie zostać poszkodowanym, i lepiej pozwolić działać odpowiednim służbom, np. służbie leśnej.

Niecodzienne doświadczenia potrafią na nowo wzniecić iskrę zapału do codziennej służby dla dobra lasu i troski o jego mieszkańców. – To było niesamowite przeżycie i coś wyjątkowego w mojej codziennej pracy. Jak widać, praca leśnika polega nie tylko na pozyskiwaniu drewna, lecz także na pomocy leśnym zwierzętom, służbie przyrodzie. Dodatkowo możliwość udzielenia pomocy naszemu narodowemu symbolowi ma dla mnie, jako dla patrioty, wyjątkowe znaczenie. Mam nadzieję, że ta orlica wróci do zdrowia i będzie okazja wypuścić ją na wolność na jej terytorium łowieckie, tam, gdzie ma swoje gniazdo. Takie wyjątkowe sytuacje wśród codziennych obowiązków inspirują do dalszego działania i bytowania w lesie, bo ten las, niezależnie, ile by się w nim pracowało, potrafi niejednokrotnie zaskoczyć – mówi leśniczy leśnictwa Kolesin.

Bielika przewieziono do Ptasiego Azylu – Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt prowadzonego przez Uniwersytet Zielonogórski w Uniwersyteckim Ogrodzie Botanicznym w Zielonej Górze. Według informacji z Azylu bielik to
samica zaobrączkowana w miejscowości Kolno w powiecie międzychodzkim przez prof. Tadeusza Mizerę w 2002 roku. Wynika z tego, że ptak ma aż 23 lata! Wstępne badanie wykazało problem ze szponem. Leśnemu pacjentowi podano kroplówkę, witaminy i poddano go dalszemu leczeniu oraz obserwacjom. Gdy ptak wróci do pełni sił, zostanie wypuszczony na wolność w leśnictwie Kolesin.

Fot. Magdalena Deptuła Przekazanie bielika…
Fot. Ptasi Azyl
Bielik w Ptasim Azylu