Łowiectwo widziane na różny sposób

27 grudnia 2012 07:52 2012 Wersja do druku

Oddział Wielkopolskiego Polskiego Towarzystwa Leśnego, przy wsparciu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu i Wydziału Leśnego, zorganizował seminarium naukowe pt. „Lasy, leśnictwo a gospodarka łowiecka” (22 listopada).

Na seminarium zaproszono prelegentów reprezentujących różne jednostki naukowe, jak i często nieco inne spojrzenie na poruszane zagadnienia.
Prof. Wojciech Radecki (Instytut Nauk Prawnych PAN), uznany autorytet w dziedzinie prawa z zakresu ochrony przyrody, w referacie „
Łowiecki system prawny w Polsce” przybliżył słuchaczom zarówno historyczne uwarunkowania prawa łowieckiego, jak i współczesne problemy związane z właŚciwą interpretacją obowiązujących przepisów. Podstawowe regulacje prawa łowieckiego mają charakter administracyjno-prawny, aczkolwiek znacząca jest rola prawa cywilnego, a w pewnym zakresie także karnego. Profesor podkreślał, że problem często tkwi we właściwej interpretacji przepisów. Jako jeden z przykładów podał definicję polowania, która powinna być rozumiana w sensie czynnościowym, a nie skutkowym. Wynika z tego, że nawet bezskuteczne tropienie, strzelanie, łowienie w znaczeniu prawnym jest polowaniem.
System organizacyjny łowiectwa w Polsce i
części krajów Unii Europejskiej porównywał prof. Jakub Borkowski (Katedra Leśnictwa i Ekologii Lasu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego). Zdaniem profesora nasze łowiectwo na tle innych krajów Europy wydaje się dobrze zorganizowane, a biorąc pod uwagę skutecznośćzarządzania populacjami zwierzyny grubej, nie różnimy się od większości krajów zachodnioeuropejskich.

Szkoda albo różnicowanie struktury

W drugim wykładzie profesor Borkowski mówił o szkodach powodowanych przez zwierzynę w lasach. Jako jedno z rozwiązań zaproponował półnaturalną hodowlę lasu. – Tego rodzaju działania hodowlane być może w znacznej mierze wyeliminują takie pojęcia jak szkoda czy uszkodzenie – uważa Jakub Borkowski. Jeśli bowiem zastosowanie odnowień naturalnych umożliwi uzyskiwanie odpowiedniej liczby nieuszkodzonych drzew dla dalszych etapów hodowli, to co dzisiaj uważane jest za szkodę, w przyszłości może stać się stymulowanym przez zwierzynę procesem różnicowania struktury drzewostanu.
O szkodach w uprawach rolnych
opowiadał MichałWójcik, który skupił się na podstawach
prawnych w szacowaniu szkód,
odpowiedzialności odszkodowawczej i metodach rozwiązywaniawynikających z tego sporów. Przytoczył opinie mówiące o optymalnym modelu łowiectwa w Polsce, zarówno dla prowadzenia gospodarki łowieckiej, hodowli zwierzyny i polowania. Należy skupić się na eliminacji czynników rodzących problemy przy szacowaniu szkód,
do których należą metody szacowania, przygotowanie merytoryczne szacujących i
mediatorów oraz preferowaniu rozwiązywania sporów na poziomie mediacji.

By zarządzać, trzeba znać liczby

Szacowanie liczebności zwierzyny to jeden z bardziej dyskusyjnych problemów, wynikający z faktu, że nie ma metod idealnych. Dr Robert Kamieniarz ze Stacji Badawczej PZ¸ podjął próbę wykazania znaczenia ocen dynamiki liczebności populacji i poszukiwania przyczyn stwierdzonych trendów, ważną dla racjonalnego zarządzania zasobami przyrody, których częścią są zwierzęta łowne.
Wyniki badań ekologicznych nad zwierzętami łownymi wskazują, w jaki sposób zmieniać niekorzystne trendy populacyjne. Autor
wystąpienia wrócił także uwagę na potrzebę zwiększenia zakresu i poprawę jakości monitoringu zwierząt łownych, co umożliwiłoby bardziej precyzyjne analizowanie dynamiki populacji.
Apelował o szerszą i
ściślejszą współpracę myśliwych, gospodarzy terenów i ustawodawców
dla dobra przyrody i człowieka.

Łowiectwo to ochrona przyrody

Taką tezę wygłosił prowadzący spotkanie prof. Dariusz Gwiazdowicz (Katedra ¸owiectwa i Ochrony Lasu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu). W wystąpieniu „Łowiectwo a ochrona przyrody” przedstawił historyczne i współczesne spojrzenie na te, jakby się wydawało, przeciwstawne zagadnienia. –Dzisiejsze łowiectwo jest nie tylko sztuką polowania, podpartą bogatą tradycją i historią, lecz także jednym z elementów ochrony przyrody – przekonywał prof. Gwiazdowicz.
Te istotne stwierdzenia są zapisane w
ustawie Prawo łowieckie, gdzie szeroko rozumiana ochrona wśród celów łowiectwa jestwyszczególniona wyżej niż hodowla czy pozyskanie zwierzyny.
Ale profesor zwrócił uwagę także na
zagrożenia dla przyrody, które niesie ze sobą łowiectwo. Należą do nich nieprzemyślaneintrodukcje, nieuzasadnione i żywiołowe akcje zwalczania „szkodników”, a także błędnie prowadzona selekcja.
Autor wskazywał też na obszary, w których
myśliwi mogą odgrywać istotną rolę, a łowiectwo być szansą skuteczniejszej ochrony przyrody. Należą do nich te podstawowe, czyli gospodarowanie populacjami oraz kultywowanie tradycji i zwyczajów, a także działania edukacyjne i ochroniarskie (programy reintrodukcji i zasilania populacji, prawidłowe zagospodarowanie łowisk). Aby w pełni włączyć się w ten nurt, niezbędna jest znajomość podstawowych aktów prawnych, głęboka wiedza przyrodnicza i wrażliwość etyczna oraz chęć współpracy z instytucjami i organizacjami na rzecz środowiska przyrodniczego.

Dziczyzna i emocje zwierząt

Polowanie staje się dziś coraz bardziej kontrowersyjnym zajęciem. Być może mogłoby zyskać zwolenników, gdyby upowszechniło się spożywanie dziczyzny? Reprezentujący Zarząd Główny PZ¸ Bartłomiej Popczyk pochylił się nad zagadnieniem dotyczącym handlu mięsem dzikich zwierząt. Zaletom spożywania dziczyzny towarzyszy jednak wiele ograniczeń uniemożliwiających większy dostęp do niej: brak tradycji oraz nawyków spożywania dziczyzny, regulacje prawne, mniejsza wydajność rzeźna i wysoka cena.
Ostatnim akcentem seminarium były
rozważania dr. hab. Piotra Skubały z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. Profesor, zajmujący się m.in. filozofią środowiskową, zastanawiał się nad moralnym wymiarem polowania i potrzebą jego wykonywania. Naukowiec, który otwarcie deklaruje się jako przeciwnik łowiectwa, przedstawił w sposób wyważony acz dosadny argumenty poddające w wątpliwość zasadność istnienia łowiectwa w obecnej formie.
W
świetle najnowszych wyników badań zwierzęta przeżywają emocje i potrafią wiele więcej, niż się nam dotąd wydawało – mówił. Jego zdaniem zmusza to nas do zrewidowania spojrzenia na zwierzęta. Jako przewrotność
naszego
świata podał przykład św. Huberta (patrona myśliwych), który doznał oświecenia, zaczął żyć w zgodzie z wartościami ekologicznymi, i, co najważniejsze, przestał zabijać.

Tekst: Wojciech Kowalkowski
Zdjęcia: D. Klawczyński i A. Wierzbicka