Liczenie zwierzyny - Łoś niepoliczalny

26 marca 2015 17:00 2015 Wersja do druku

Jak można się było spodziewać, znów mamy zamieszanie dotyczące liczenia populacji łosi. Na ternie pięciu RDLP będą liczone „po staremu” (tradycyjnymi pędzeniami próbnymi), w Lublinie – wg metody uwzględniającej losowy wybór powierzchni próbnych.

Przypomnijmy – w połowie ub. roku z ministerstwa środowiska dotarła do nas informacja o planowanym zniesieniu moratorium na odstrzał łosi. Po burzy medialnej i protestach ekologów minister Maciej Grabowski wycofał się z pomysłu. Argumentował wówczas, że przed rozpoczęciem odstrzałów konieczne jest poznanie jak najbardziej dokładnej liczebności populacji. Zapowiedział także konsultacje z ekspertami, dotyczące wyboru najlepszej metody liczenia tych zwierząt.

Jak zapowiedział, tak zrobił i w październiku ub. roku odbyło się spotkanie ekspertów z wiceministrem Piotrem Otawskim, a 12 stycznia kolejne.

W międzyczasie ministerstwo zaprosiło do rozmów LP i PZŁ (2 grudnia). Ustalono, że tegoroczne liczenie będzie się odbywać w sześciu województwach na wschód od linii Wisły, na powierzchniach próbnych wskazanych losowo.

Ale efekt ustaleń późniejszego spotkania (12 stycznia) był inny. Ministerstwo (zachęcane przez reprezentantów LP) ostatecznie zadecydowało o lutowych rachunkach liczebności wg starej metody pędzeń próbnych. Tutaj mioty do pędzeń wskazywały same nadleśnictwa.

Zdaniem ekologów to krok wstecz. Cztery organizacje pozarządowe: Fundacja Greenmind, WWF, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i Koalicja „Niech Żyją”! podpisały protest. Zdaniem WWF tegoroczne liczenie łosi nie pozwoli odpowiedzieć na pytanie, ile mamy łosi w Polsce, a koszty poniesione w związku z takim działaniem są nieuzasadnione w sytuacji, kiedy z góry wiadomo, że będą obciążone systematycznym błędem. Zdaniem działaczy ekologicznych pędzenia próbne mogą być precyzyjną metodą szacowania liczebności łosi dopiero przy zagęszczeniu powyżej siedmiu osobników na 1000 ha. Takie prawdopodobnie dotyczy tylko 14 powiatów.

Metoda testowana w RDLP w Lublinie poza losowym wyborem powierzchni uwzględnim.in. charakterystykę siedliskową (także lasów prywatnych), położenie powierzchni w odpowiednim oddaleniu oraz miejsca zimowych skupisk łosi. Zyskała też aprobatę strony społecznej. Jak pisze Przemysław Chylarecki, członek zarządu Fundacji Greenmind: Przygotowaliśmy wskazówki techniczne, które powinny ułatwić realizację wyboru powierzchni i analizę wyników w RDLP w Lublinie.

Z szacunków wynika, że w lubelskiej dyrekcji bytuje 15% populacji łosi, w pozostałych pięciu wschodnich dyrekcjach – 85%.

UZ

Aktualizacja 25.03.2015 r.: Dane uzyskane z liczenia zwierzyny w RDLP w Lublinie na przełomie lutego i marca pokazały, że na terenie jednostki żyje ponad 5 tys. łosi.